Skocz do zawartości

Blogi

Blogi Społeczności

  1. Viktoria

    • 2
      wpisy
    • 0
      komentarzy
    • 14
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Maria Alicja
    Ostatni wpis

    Miałam dużo wątpliwości czy zacząć pisać bo cóż to za doświadczenia dwa wyjazdy. Siedem lat opieki nad osobą chorą na alzheimera w rodzinie to zupełnie co innego. Blog zatytułowałam Viktoria ponieważ szukałam jednego słowa  które określiło by wszystkie emocje jakie wywołuje we mnie ta praca. Opiekunką zostałam ponieważ życie postawiło mnie przed ścianą. jedyne myśli jaki przychodziły mi do głowy to: musi być sposób na przebicie tej ściany. Miałam właśnie iść i odebrać kolejną nieprzyjemną pocztę, po drodze była jedna z agencji i tak się zaczęło. Był listopad 2017r. w agencji sprawy potoczyły się bardzo szybko.  Miła Dziewczyna powiedziała za trzy dni zaczyna się kurs niemieckiego, na początku grudnia pani wyjedzie. Wątpliwości miałam tylko jeden dzień. Cieszyłam się, że wyjeżdżam na święta, że nikt nie będzie mnie pytał co dalej, nie znałam odpowiedzi co będzie dalej nie myślałam o pieniądzach cieszyłam się, że będę gdzie indziej. No i wyjechalam! 05 grudnia 2017r. Dzisiaj jest 19 kwietnia 2018r. Moja sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie ma już przede mną ściany , trudno w to uwierzyć ale wyciszyłam się. Nie muszę już pracować ale nie zrezygnuję z tej pracy. Miałam dużo szczęścia ale o tym w następnym odcinku 

    • 3
      wpisy
    • 7
      komentarzy
    • 304
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Maria Jolanta
    Ostatni wpis

    Przez kilka pierwszych miesięcy w opiece skupiłam się głównie na nauce języka i cały czas bałam się że nie będzie dla mnie zleceń. Bo i małe doświadczenie i słaby język. Wpadałam w panikę już pod koniec zlecenia. W domu czułam się niepewnie czekając na telefon czy ofertę. Niby wiedziałam że tej pracy jest dużo ale jakoś czułam się jakaś bez przydziałowa bo jednak zlecenie to niepewność, to nie etat. No i siedząc w domu nic nie zarabiałam. Czułam nieomal boleśnie jak pieniądze się kurczą a ja tracę grunt pod nogami.

    Trudno było mi zaakceptować ten brak stabilizacji. Brak pewności co do terminu wyjazdu, warunków wynagrodzenia, tego co zastanę na miejscu. Ale miałam silne parcie by się uczyć. Uczyłam się nie tylko języka ale i z każdym zleceniem spotykałam nowe problemy, choroby i przyzwyczajenia.

    Drugie moje zlecenie było za najniższe wynagrodzenie jakie miałam. Ale sama się śmiałam że jestem na urlopie i za to mi płacą. Gdyby nie stawka to chętnie bym tam wracała. Babuszka z cukrzycą i demencją. Ale cukrzyca wieku podeszłego czyli łagodna i demencja też tak łagodna jakby jej wcale nie było. Spędziłam tam naprawdę piękne dwa miesiące. Codziennie właściwie spacerki po 2-3 godziny, do tego piękna pogoda i leżaczek w ogrodzie albo fotelik na tarasie i żyć nie umierać. Jakby tego było mało to w niedzielę córka zabierała mamę na obiad i odwoziła przed 22-gą. A ja już czasem w oknie wieczorami wyglądałam kiedy ta moja Babuszka wreszcie wróci. :)

    Zajmowałam się prowadzeniem domu tylko. Z prac pielęgnacyjnych to pomagałam Babuszce się wykąpać w niedzielę. Siadała golusieńka na stołeczku pod prysznicem i czekała. Zanim się zorientowałam że nigdy o nic nie woła i nigdy o nic nie prosi to trochę czasu minęło. Potem nauczyłam się pilnować żeby nie siedziała golusieńka czekając na mnie. Była przygłucha i chyba dlatego często się śmiała. Jak czegoś nie dosłyszała, nie zrozumiała czy po prostu by pokryć zażenowanie. Naprawdę Babuszka przez duże B.

    Miesiąc minął zanim Babuszka zorientowała się że rozumiem po niemiecku a nawet potrafię coś tam porozmawiać. Przez cztery lata były tam opiekunki właściwie bez języka więc zajęło jej to trochę czasu. Tam też pierwszy raz przekonałam się że stała zmienniczka niekoniecznie przekaże prawdziwe informacje. Częściowo dlatego że po prostu nie wie co Babuszka lubi albo na co ma ochotę bo się jej nie potrafiła nawet zapytać. Autorytatywnie o wszystkim sama decydowała i po powrocie była zdziwiona gdy okazało się że Babuszka nie wypije kawy, którą jak zwykle zrobiła o 16-stej bo po prostu nie ma wcale na nią ochoty. Miałam tam naprawdę dużo czasu wolnego więc uczyłam się języka dość dużo, choćby z nudów. :)

    Po powrocie od razu zmieniłam agencję. Nie dlatego że byłam niezadowolona bo wszystko było OK, ale nawet jak po teście językowym dostałam lepszą ocenę to oferty nadal były za małe pieniądze. Zmieniłam agencję i startowałam z wyższej stawki od razu. I potem kolejny raz i kolejny. Niestety agencje szufladkują nas według tego za jakie stawki jeździliśmy. Niby uwzględniają postępy językowe ale zawsze upychają w tych najgorzej opłacanych miejscach. Nie trafiłam na złą agencję, z każdą dobrze mi się pracowało i nie wykluczam że kiedyś nie pojadę z nimi ponownie.

  2. Prezenty od podopiecznych czasami mogą przynieść więcej złego niż dobrego a nasza radość może szybko przerodzić się w łzy i oskarżenie o złodziejstwo .Sprawa niby oczywista ,a jednak takie sytuacje zdarzają się dość często z tego co wiem ........pozdrawiamy serdecznie całe opiekunkowe środowisko

     
  3. "Blaski i cienie opiekuństwa"

    • 2
      wpisy
    • 11
      komentarzy
    • 440
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Część 1

    To był ogromny spontan, rzut na bardzo głęboką wodę i 24 godzin na decyzję i się przygotowanie do wyjazdu. Ze względu na rozpaczliwą prośbę moich pracodawców tj Córki i Wnuka Babci mojej przyszłej a obecnie już podopiecznej, zdecydowałam się pojechać w tak zwane "ciemno" i pojechałam. Jadąc już w autobusie (Sinbad) zmagałam się z różnego rodzaju przerażającymi mnie myślami, które przekraczały moją wyobraźnię o tym jak i co tam na miejscu zastanę i będzie? A to też dlatego, że po raz pierwszy zdecydowałam się na tego rodzaju pracę a zwłaszcza, że był to mój pierwszy tak bardzo spontaniczny wyjazd za granicę, co wcześniej było w ogóle dla mnie nie wyobrażalne by je kiedykolwiek przekraczać. Jednakże i mimo wszystko moje serce mnie pocieszało, że przecież nie może być gorzej aniżeli było z moją Ciocią i Tatusiem i że jakkolwiek by nie było dam radę. Tym bardziej, że już byłam w trakcie podróży do Marburga gdzie mnie z nadzieją oczekiwano, a więc musiałam zacząc w końcu myśleć pozytywnie o tym wszystkim z czym przyjdzie mi się tam na miejscu zmierzyć. Zwłaszcza, że decyzję o tym niespodziewanym i nie planowanym wyjeździe też podjęłam spontanicznie, ponieważ ci ludzie z pochodzenia są Śląskimi Polakami i tym bardziej mnie to zmotywowało by im pomoc w potrzebie, bo i ja także jestem z urodzenia Ślązaczką a że mam taką życiową zasadę, że człowiek człowieka nie powinien zostawiać bez pomocy kiedy jest ona niezbędna a że była i to od zaraz, w natychmiastowym trybie potrzebna opiekunka do Babci z postępującą demencją, cukrzycą i wieloma innymi poważnymi schorzeniami, o których nie miałam w ogóle żadnego pojęcia ale pomimo to wszystko pojechałam. I mimo, że wcześniej opiekowałam się przez jakiś czas moją Ciocią, która też była w bardzo poważnym stanie a także moim Tatusiem ale bez demencji, no więc nie miałam pojęcia co to za schorzenie i jakie są jego objawy. Dopiero na miejscu, okazało się z czym mam do czynienia i czemu muszę podołać by być wsparciem dla schorowanej Babci (89 lat) i by ją dźwignąć do w miarę pozytywnego stanu bycia i życia, po nieprawidłowej diecie i traumatycznym przejściu z racji niewłaściwego się zachowywania poprzednich opiekunek. W związku z czym, pominę dalsze opisywanie byłych opiekunek, bo nie moją domeną jest pisać o kimś kogo nie znam osobiście, a zatem skoncentruję się na moich własnych doświadczeniach w związku z tą pracą i ludźmi, których było dane mi poznać. A więc, kiedy już dotarłam na miejsce a lał tego dnia niesamowicie deszcz i gdy wysiadłam z autobusu prosto w wielką kaużę, okazało się że od ponad godziny czekali na mnie (Córka z Wnukiem, moi pracodawcy) w samochodzie by mnie odebrać i zawieść do domu Babci, czyli do mojego miejsca pracy. I muszę powiedzieć, że bardzo mile mnie przywitali :) chociaz byli ogromnie zdruzgotani poprzednimi opiekunkami, które niemal ich wszystkich doprowadziły do rodzinnej tragedi :( której musiałam stawić czoło i dziś mogę być z siebie dumna, że dałam radę samodzielnie z tej toni wypłynąć na powierzchnię i dobić do brzegu tj zmuc się, z tymi wszystkimi przeciwnościami z jakimi tam na miejscu się spotkałam, co też sprawiło że z przyjemnością znów tam niebawem pojadę by zmienić moją zmienniczkę. Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam z Marburga, obecnie z domu :) 

    21013253_331795410598975_1632847777_n (1).jpg

  4. Witajcie. Dziś wprowadziliśmy funkcję pojawiania się nowych postów bez konieczności odświeżania strony.

    nowy_post.jpg

    W trakcie czytania tematu lub pozostawienia otwartej strony, nowe posty będą pojawiały się w kolejności ich dodawania z komunikatem "Nowy post dodany podczas czytania tego tematu".  

    Miłego pisania. Do usłyszenia!

  5. Komentowanie ofert to temat na kilka postów. Zacznę od tego, że praca w opiece to nie wakacje. Za zapotrzebowaniem na opiekunkę leżą konkretne problemy i oczekiwania. Oznacza to, że każde zlecenie wymaga mniejszej lub większej, ale zawsze pracy i zaangażowania. I z tym nastawieniem należy podchodzić do każdej otrzymanej oferty. W jednym przypadku opieka będzie sprowadzała się do gotowania, sprzątania i nadzorowania, w drugim dodatkowo lub przede wszystkim do wsparcia w codziennych czynnościach i pielęgnacji, w trzecim do opieki nad ciężko chorym i wymagającym pacjentem. Bywa, że oferty wydające się łatwymi są dużo bardziej wymagające niż te pozornie cięższe. Wiele zależy bowiem nie tylko od przypadku medycznego, ale także od charakteru podopiecznego i jego rodziny, a także od ewentualnego współlokatora (męża, żony, syna, córki). Nie bez znaczenia są także warunki mieszkaniowe.

    Przypominam wszystkim, a nowe osoby informuję, że każda agencja w swojej ankiecie personalnej prosi o wykluczanie chorób i warunków, z którymi nie chcemy mierzyć się w pracy. Dzięki temu nie musimy opiekować się np. osobami z demencją czy parkinsonem, wymagających transferu, leżących, nie musimy pracować w domu jednorodzinnym a także np. z podopiecznymi mieszkającymi z małżonkami czy rodziną. Oznacza to, że każdy opiekun może wykluczyć oferty zawierają dowolnie wybrane przez siebie warunki. Dzieję się to oczywiście nie bez konsekwencji, bo każde ograniczenie zmniejszają liczbę ofert, ale za to pozwala na wybranie oferty odpowiadającej oczekiwaniom opiekuna.

    Przeglądałam komentarze dodane pod ofertą jednej z moich koleżanek, która została nazwana w jednym z nich "szmatą", co w gąszczu innych inwektyw było najmniejszą obelgą. Większość ostrych komentarzy zostało dodanych przez osoby pracujące na czarno i gewerbie, czyli osób niezainteresowanych pracą przez agencję na umowę zlecenie. Szybkie sprawdzenie historii konta i dodawanych treści pokazuje, kto stoi za konkretnym komentarzem. To zresztą logiczne, bo nikt pracujący przez agencję nie pozwoliłby sobie na tym podobny język i krytykę agencji, w których pracuje na co dzień i wiąże z nimi swoją zawodową przyszłość, tym bardziej, że takie komentarze nie uchodzą uwadze agencji.

    Do historii przejdzie ogłoszenie dotyczącej podopiecznej, którą wraz z wózkiem trzeba było znosić z pierwszego piętra. Liczba wulgarnych komentarzy szkalujących agencje i podopieczną była tak duża jak nigdzie wcześniej. Opiekunki zachowywały się tak jakby jedna z nich musiała tam jechać nie mając nic do powiedzenia. Pisały tak jakby tu i teraz chciały tę ofertę usunąć. Zabawne? Nie. Agencja skorzystała z pomocy kancelarii prawnej. I miała rację. Nikt nikogo do wyjazdu nie zmusza. Podopieczna mieszkająca na pierwszym piętrze istnieje i potrzebuje pomocy. Nie zmusza do niej, ale płaci za nią tyle ile może i oczekuje kogoś kto podała temu zadaniu i przyjmie jej warunki. Nie podoba się oferta? Są inne. Dziesiątki, a nawet setki. Jest w czym wybierać. Agencja podejmuje się zlecenia i próbuje mu sprostać, doskonale zdając sobie z plusów i minusów oferty, pozostawiając wybór opiekunom.

    Podobnie sprawa ma się ze zwierzętami. Dla jednej z komentujących pań opieka nad psem powinna być dodatkowo płatna. Sprowadzała zatem opiekę do opieki nad samym seniorem, co jest nieprawdą, bo przejęcie opieki nad seniorem polega także na przejęciu jego dotychczasowych obowiązków domowych takich jak sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się zwierzętami i kwiatami. Sprawę rozwiązuje wykluczenie zwierząt z oferty. Komentujące panie zapominają, że są opiekunowie preferujące czworonogi, które stają się miłą odskocznią od codziennych obowiązków, mimo że same są obowiązkiem.  

    Pod jedną z ofert za 1150 euro dodanej przez naszą konkurencję opiekunka współpracująca na co dzień z nami napisała , że takie pieniądze to ona nie wstaje, a co dopiero mówić o wyjeździe, bo teraz zarabia 1400 i prawie nic nie robi. Zdębiałam. W tamtym czasie opiekunka była na ofercie za 1200 euro do podopiecznej mieszkającej z samodzielnym mężem i w ostatniej rozmowie przekazała, że jest zadowolona. Kilka minut później zadzwoniłam do pani z pytaniem o ten komentarz. Zdziwiona i wyraźnie zawstydzona powiedziała mi, że tak napisała, bo jak opiekunki będą to czytały to wzrosną stawki, bo nikt nie będzie chciał jeździć za 1150 (do tego wątku wrócę w kolejnych wpisach).

    Do czego doprowadzi negatywne komentowanie ofert? Do wyłączania komentarzy lub przestanie podawania ich szczegółów w tym stawek, na czym ucierpi nikt inny jak sami Opiekunowie, gdyż ofert pracy będą wymagały wykonania telefonu do agencji.

    Oferta pojawia się po to, by z niej skorzystać lub szukać kolejnej, a nie dyskutować nad jej warunkami, bo te pozostają niezmienne bez względu na sytuację i zdanie opiekunów. W komentarzach oczekiwałabym np. opinii opiekunki znającej konkretną ofertę, ale o dziwo nigdy się z tym podobnym komentarzem nie spotkałam. Za to obraz opiekunów płynący z komentarzy potrafi być druzgocący, bo brak samodzielnego myślenia i dobór argumentów obnaża nie agencje, ale samych piszących. Wielu z nich nigdy nie przyjęłabym do opieki nie tylko nad moimi bliskimi, ale także nad naszymi klientami.

    Oceńcie sami:
     

    Cytuj

     

    Pierdolcie się z takimi ofertami

    Sama se jedź kretynko

    Ja *ocenzurowano* kto tam ma jechać robocop?

    Ja bym tę starą kurwę zostawiła tam i wróciła

    Czy wy *ocenzurowano* czytacie te oferty przed dodaniem?

    Za tą ofertę to powinniście wisieć

    Mam nadzieję, że te złodziejskie agencje upadną

    Gińcie razem z niemcami!

    Za tyle to ja nawet dupska nie ruszę

    A co ja językiem pracuję i mam zlizywać łóżko tym staruchom?

    Za tyle to ja jechałam 10 lat temu złodzieje

    Nie dajcie się dziewczyny to oszuści

    Kradniecie w biały dzień!

    To pieniądze chyba do 1 osoby anie do 1 i męża bo ja do jednej mam 1700

     

    Do poszczególnych zarzutów stawianych w komentarzach odniosę się w osobnych wpisach i chętnie podyskutuję. Dodam tu ich listę.

    Pozdrawiam!

  6. test

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 24
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu



  • Statystyki blogów

    • Wszystkie blogi
      7
    • Wszystkie wpisy
      29
  • Komentarze do wpisów

    • Gość Lora
      Mario Jolanto, czytam Twoje wpisy i wiem,że jesteś nie tylko dobrą opiekunką , ale też DOBRYM CZŁOWIEKIEM ,  a niektórzy uważają takie osoby za "naiwniaków" i próbują  wykorzystać (mówię o agencjach , a czasem i Niemcach...o polskim narodzie nie wspomnę....) . Wiem, co piszę , bo też taka jestem....Znaczy się "za dobra" . Chociaż ostatnio jestem już bardziej asertywna , czego i Tobie życzę. Pozdrawiam i życzę powodzenia .
       
    • To jest najgorsza możliwie sytuacja przy niespaniu : rodzina Pdp budzi opiekunkę w nocy zamiast przejąć nocną zmianę, jak to jednak nierzadko się tu zdarza - u normalniejszych ludzi Bardzo Ci współczuję i krew się we mnie burzy na takie chamstwo klientów. Miałam i taką sytuację i zdecydowanie odmówiłam od samego początku wskazując że córka powinna sama to zrobić wskutek czego wracałam 3 dnia do domu ( rodzina Pdp tego zażądała ) i bardzo dobrze, bo na następnej szteli, ( których nigdzie nie brak ) po prostu spałam nie słuchając niczyich głupich  krzyków i pretensji. I tego Ci życzę.
    • Córka przyjeżdza i budzi waląc w drzwi, jak nie reaguję.Jest sory dla mnie już była osobą władczą/sędzina/z góry traktując nas /opiekunów/
    • @Czarna mamba Jeśli w domu jest córka to może przejąć nocne dyżury, co z reguły skutkuje uspokojeniem Pdp. A agencja nie może żądać kar za to że opiekunowie chcą spać i niech spróbuje iść z tym do sądu, bo żadnej kary nie należy płacić bez postanowienia sądowego. Pozbawianie snu to tortura, i nie może być traktowane jako obowiązek pracownika.
    • Witajcie...właśnie zjechałam do domku a za mnie przyjechał opiekun,który wchodząc ...zapowiedział,że już wraca do domu.Dom przypomina chlew...prawdziwy i na tym padole żądzi córka.Ostatnią noc budziła dwa razy...nie wstałam.Mój zmiennik ciężko przestrszony,że jak to będzie jak zostanie sam.Sytuacja bardzo ciężka.Firma musi szukać następcy...czy to normalne.Nic nam nie pomogła i jeszcze grozi sankcjami...dużo opowiadać.Chyba trzeba z tym naprawdę coś zrobić aby nie upadlać ludzi tzn. nas opiekunów, bo dzięki nam mają duże pieniądze.
  • Ostatnie wpisy

×