Skocz do zawartości

Blogi

Blogi Społeczności

  1. Jak wyżej pisałam ,po piątkowej rozmowie z dyrekcją wszytko było dla nas oczywiste a tymczasem dziś znów zostałam zawezwana przed oblicze prawie przed końcem pracy..Przekonana,że idę dalszą umowę podpisywać a tu zonk.Pani dyrektorka oświadczyła,że jednak gruntownie przemyślała sprawę i postanowiła nam obojgu umowy nie przedłużać...Mhm....gdzieś jest pies pogrzebany, ale gdzie ,to się już nie dowiemy.Ale jakos wielkiego szoku nie doznałam,Foka gorzej,ale mu przejdzie.Widać coś ,ktoś przez te dwa dni kiedy mieliśmy wolne:( No,ale na DPS świat się nie kończy przecież.To zresztą powiedziałm na koniec rozmowy,he he Widać pisane mi wracać do Opiekunkowa.Mówiłam,że jeśli wrócę ,to tylko wtedy, kiedy coś się wydarzy ,co mnie zmusi. Se wykrakałam, albo co?Kij z tym:(Jeszcze za nami zatęsknią ,ha ha ha A ja potraktuję te 3 miechy ,jako ciekawy epizod w mojej karierze zawodowej.Może po prostu przestraszyli się moich kompetencji i doświadczenia????He he he Póki co jesteśmy na należnym urlopie do końca czerwca.W sumie 5 mcy w domu,licząc od ostatniego zjazdu.Zresetowałam się na maxa ,jeśli chodzi o bycie w domu:)

    Za sukces mogę sobie zapisać ,że po porannej rozmowie ze mną,pani Kazia podpisała zgodę na PEG.:)

    Tak więc blog o pracy w  polskim DPS  uważam za zakończony.

    WPIS Z 22 CZERWCA

  2. Dziwiłam się zawsze czytając wpisy moich koleżanek. Dlaczego trwają przy agresywnych podopiecznych lub w miejscach gdzie warunki bytowe są nie do zniesienia. Teraz już wiem jak to działa. Sama trafiłam w trudne miejsce co opisałam w wpisie "a może związki zawodowe" wytrwałam tu cztery tygodnie i pewnie trwałabym dalej ale na moje szczęście synowa wymyśliła zmianę opiekunki za co jestem jej wdzięczna. Zrozumiałam jak to działa każdego dnia powtarzałam sobie jak to nie dam rady. Nie wiem komu i co chciałam udowodnić. Jestem pierwszą opiekunką więc synowa ma nadzieję, że następna zdziała cuda ale to nie moja sprawa. Ja jadę w nowe miejsce z opisu koleżanki, którą będę zmieniać to jadę na urlop po tym szaleństwie. Dziewczyny nie musicie trwać w toksycznej sytuacji. Pomyślcie najpierw o sobie a później o tych wszystkich, którzy potrzebują pomocy i mimo, że muszą za nią zapłacić są wdzięczni byłam 18 miesięcy u takiej rodziny. Mam nadzieję, że iż nigdy nie będę chciała udowadniać, że dam radę bo po co?  

    • 1
      wpis
    • 53
      komentarzy
    • 168
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Wymyslilam sobie sanatorium,komercyjnie.

    Sopot.

    Nie pamietajac rad kolezanek z forum, zapakowalam walize wielkosci malej szafy.Jeszcze pakujac sie,przez chwile trzymalam klapeczki cudnej urody,rozwazajac upchniecie ich w walizie.

    Ale przyszlo opamietanie,,kobito, polskie morze, poczatek maja, gdzie bedziesz nozka bosa po piachu latac?

    Zapalenia pecherza, tudziez przydatkow przecie mozna dostac.

    Dygalam walize po schodach, raz gora,raz dol w Warszawie na Centralnym.Wsiadlam w oslawione ,,Pindolino..

    Nie powiem,w 3 godziny bylam w Sopocie.

    Sloneczko obiecujaco swiecilo,dotarlam do sanatorium Helios.

    Dostalam pokoj na 6 pietrze,zgodnie z zyczeniem -z widokiem na morze.

    Boszsz,jaki cudowny widok!!!

    Pokoj nie bardzo mi sie podobal, posciel okropna, ale jest MORZE!

    Od razu zobaczylam czujke  na suficie, wiec z paleniem wynioslam sie na balkon.

    Kazali isc na obiad, 

     Odnalazlam jadalnie, i siadlam do stolika ,przy ktorym siedziala jakas para.

    Dobrzy ludzie zorientowali sie,zem tu nowa i kazali isc do biura.

    Coby dostac przydzial stolika.

    Tak wiec usadowiono mnie na innej sali.

    Nawiazalam pierwsze znajomosci z kobitkami przy stoliku.

    Nastepnie kazali isc do pielegniarki. Ta umowila mnie z lekarzem na dzien nastepny.

    Przezornie wypytalam w recepcji gdzie tu jakis sklep.

    ,,niedaleko,, uslyszalam.

    Jaaasne.

    Po dyganiu walizy potwora, to niedaleko wydalo sie baaardzo dalekie.

    Przerazilam sie, kiedy minelam tablice ,,Gdansk,,

    Matko, ja przeciez zawsze sie gubie, wiec pewnie teraz tez polazlam w zlym kierunku.

    Ale nie, mialam szczescie.

    Nabylam kawe ,mleczko  itd.

    Nogi i kregoslup zaczely wyc, ledwo dowleklam sie do ,,domu,,

    Po wypiciu kawy, muss  byl pojsc nad morze, przywitac sie.

    W jednej chwili, minal bol kolan, plecow, ramion.

    Ono bylo tuz przede mna!I 

    Ten zapach!!!

    W drodze na kolacje,zobaczylam tlum otaczajacy pana,ktory zbieral chetnych na wycieczke to Malborka.

    To jest to! wiele lat temu bylam tam, mialam w planie jakos dotrzec, aby znow zobaczyc to majestatyczne miejsce.

    Nie koniec niespodzianek, bo mijajac kawiarnie ,widze zapowiedz na wieczor Szanty!

    Hm, dobrze sie zaczyna pomyslalam.

    Koncert byl udany, facet ciekawie opowiadal o morzu, obyczajach i oczywiscie spiewal szanty.

    Publisia wtorowala.

    O godzinie 20.00 po prostu padlam ,na dworze jasno, a ja nieprzytomna w bety.

    Aha, jeszcze w kawiarni bylo zaproszenie na wieczorki taneczne od wtorku do niedzieli.....

    • 4
      wpisy
    • 41
      komentarzy
    • 1041
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Ostatni wpis

    Kolejnym zleceniem było zlecenie do Gangreny. Przezwisko dałam jej bo przez pierwsze trzy tygodnie przetrenowała mnie niesamowicie. Kobieta całkowicie zdrowa na umyśle, po przebytym udarze ale sprawna fizycznie, tyko na spacery chodziła z rolatorkiem. U niej wszystko musiało być dokładnie tak jak ona chce. Podłóg nie myło się tylko froterowało starym swetrem ( bo panele drewniane ), odkurzanie wykładziny i trzepanie dywaników to też rytuał. Odkurzając nie wolno było nawet puknąć o ścianę, mebel albo drzwi. I takie tam inne drobiazgi z którymi dało się żyć. Dla niej to stanowiło problem dla mnie nie.

    I gdybym nie musiała siedzieć z nią nawet jeśli leży na wersalce i podsypia to byłoby fajnie. Ale jak sama powtarzała - nie płaci mi za siedzenie w moim pokoju.

    Pomimo pewnych niedogodności było całkiem nieźle. Dom nieduży, tak urządzony że było czysto i ten porządek łatwo było utrzymać. Żadnej dowolności w obiadach, kilka wersji powielanych bez końca ( Gangrena miewała sensacje żołądkowe ). Do mnie mówiła po niemiecku choć z sąsiadkami rozmawiała już w dialekcie. Nie powiem że ją polubiłam ale nauczyłam się z nią żyć i za ten spokój i powtarzalność byłam wdzięczna. Nawet radio czy telewizję włączało się o określonych godzinach i tylko na 10-15 minut. Czy się nudziłam ? Nie. Sama nie wiem dlaczego ale nie nudziłam się i nie miałam czasu się nudzić.

    Na stałe była tam dziewczyna którą mogę określić jako zmienniczkę idealną. Idealną bo bez zadęcia, bez pouczania i bez gadulstwa. Z dużym dystansem do tej pracy, podopiecznej, innych zmienniczek i do siebie samej. Normalna, fajna, konkretna.

    Obiecałam wrócić po świętach i sama nie wiem dlaczego. Może zrobiło mi się żal Gangreny a może raczej  chciałam mieć już niejako zaklepane miejsce. Nie wiem, sama teraz nie wiem dlaczego obiecałam wrócić.

    Po powrocie było już łatwiej bo od razu właściwie spokój. Mój niemiecki był coraz lepszy, na tyle lepszy że choć prosiłam Gangrenę by poprawiała moje błędy to twierdziła że mówię dużo, szybko i prawie bez błędów. Było kilka zabawnych historii, trochę a nawet więcej niż trochę śmiechu i pewnie bym tam wracała gdybym się z nią nie pokłóciła.

    Pauzy miałam do 14-stej a często 15-20 minut wcześniej przychodziła córka Gangreny i grałyśmy w chińczyka. Bywało że spałam i nie wstawałam przed 14-stą a bywało że celowo wyczekiwałam do 14:00. Aż któregoś dnia po południu mi wypomniała że jej córce było przykro że nie wyszłam wcześniej zagrać. To jej powiedziałam że należą mi się 2 godziny przerwy a tego dnia i tak miałam tylko 1,5 godziny bo skończyłam sprzątać po obiedzie o12;20. Gangrena powiedziała że to moja wina bo mogłam wcześniej podać obiad. Ja swoje, ona swoje, ja spokojnie, ona nerwowo. Jak mnie złapała za ramię i potrząsnęła to tego było za wiele. Wyszłam. Wróciłam. Powiedziałam że jestem tu ostatni raz, wytrzymam do końca zlecenia ale nigdy już nie wrócę.

    Zostało nam jeszcze wspólnie spędzić kilka tygodni a że lubię dobrą atmosferę to jak mi złość przeszła to odzywałam się normalnie, normalnie żartowałyśmy i śmiałyśmy się. Ale gdy okazało się że zmienniczka chce przyjechać dwa tygodnie wcześniej, zgodziłam się z ochotą. Gangrena myślała że to ja skróciłam swój pobyt.

    Nie wspominam jej źle choć zasłużyła na swoje przezwisko. To co mi się tam spodobało to wielki porządek. Zarówno w domu, jak i w życiu, wszystko z góry określone, kiedy pranie, prasowanie, zakupy, co na obiad, na śniadanie czy kolację. Właściwie wszystko się działo jakby poza mną. Mimo dużego rygoru jaki tam panował czułam spokój.

     

     

  3. W ostatnia niedzielę turnusu pojechałąm jeszcze na wycieczkę-Czaplinek,Borne Sulinowo i Szczecinek.Najbardziej mi zależało na Bornem,żeby porównać z podobnym poradzieckim miasteczkiem na Dolnym Ślasku-Świętoszowem.I to Borne srodze mnie rozczarowało bo poza kilkoma odremontowanymi blokami i położeniem,w lasach sosnowych ,nad jeziorem,brudne,brzydkie i koszmarnie zaniedbane:(Ale tam nie ma inwestorów,nie ma wojska jak na D.Śl.więc wygląda ,jak wygląda.Czaplinek z jez.Drawskim za to b. mi się podobał.Takie urokliwe miasteczko i czyste:)Naturalnie jak to na wycieczce zorganizowanej przygody jakieś być muszą:)Nasza była taka,że naśrodku skrzyżowania autokar zdechł był i ani hu hu,okazało się ,ze pasek klinowy padł.Gdyby to była chłodniejsza pora to może która rajstop by uzyczyła a tak musieliśmy czekać na inny i z czasem bylismy dwie godziny do tyłu.Tak więc ostatni na trasie Szczecinek obejrzeliśmy szybciorem z okien autobusu,zwiedzając jedynie szczeciniecką kalwarię kamienną pod wezwaniem św.Rozalii.

    38023544_1945683905483754_76233052537476pomnik RĘKA Z PEPESZĄ ,klasyczny radziecki symbol dostosowania historii do potrzeb chwili.Było tak:Iwan z kolegami poszedł na wiejskazabawę i podrywał Polkę,czym naraził się chłopakom miejscowym i dostał taki łomot ,że zmarł w wyniku pobicia.Fakt ten został ukryty skrzętnie a Iwan wykreowany na bohatera.RĘKA Z PEPESZĄ miałą symbolizować,że nie podnosi się ręki na radzieckiego żołnierza,takie ostrzeżenia dla miejscowych. — w: Borne Sulinowo

     

     

    37958673_1945684212150390_22618795521731

    cała masa bezimiennych żołnierskich grobów.Nic o nich przewodnik nie powiedział,ale w Swiętoszowie, ,takie samo poradzieckie miasteczko ,na Dolnym Śląsku też ich było multum.Teraz sa jedna, zbiorową mogiłą-są to groby żołnierzy,którzy w 1968 roku odmówili pójścia na Czechosłowację i zostali za to rozstrzelani.Pochowno ich w bezimiennych grobach rodziny informując ,że zdezerterowali. — w: Borne Sulinowo

    37911426_1945681755483969_63520517737288

    a to pan Czapliniak,poduszkowiec podglądacz!kiedy zobaczył ,ze robimy mu zdjęcia odłożył lornetkę-stary świntuch:):):)Czekaliśmy na autokar akurat. — w: Czaplinek

     

    37951137_1945680738817404_31380755021498

    IZBA MUZEALNA-wszystkie eksponaty to dary mieszkańców Czaplinka i okolic.

    Róg tura — w: Czaplinek

    37928073_1945678702150941_25454385629799

    pomnik Rybaka-Czaplinek był dawniej wsią rybacką stąd taki pomnik — w: Czaplinek

     

    38036499_1945683135483831_83894153980170originalnyj russkij samowar:):)hi hi hi

    ps.jakieś skojarzenia stara gwardia ma???:):):) — w:Borne Sulinowo

    38022793_1945685495483595_86869175691787miniaturowa Ostra Brama przy wyjściu z Kalwarii — w: Szczecinek

     

    38462408_1954694144582730_51419963077532

    dowcip dla kolejnego turnusu:)Wywiesilismy w "grzybku" LISTĘ OBECNOŚCI:)Treść:Palaczy prosimy o wpisywanie się na listę-imie ,nr stolika w jadalni.Każdemu palaczowi w naszym sanatorium przysługuje sok owocowo-warzywny jako uzupełnienie mikroelementów.Listę należy wieczorem zdac na recepcji.
    Szkoda,że nas nie było ,jak nowi zanieśli te liste do recepcji wieczorem,ha ha ha.
    A kto wymyslił?????He he he ,wiadomo:):):) — w:Połczyn-Zdroj, Zachodniopomorskie, Poland

     

    Reasumując:z sanatorium wróciłam więcej niż zadowolona,zabiegi ok, towarzystwo ok,warunki ok,byłoby jeszcze lepiej gdyby nie było takich wściekłych upałów.No i zupełnie niezamierzenie i jakby niechcący schudłam 3 kg:):):)He he he.Myślę składaćkolejny wniosek na reha ogólnoustrojową,już we dwoje,chociaż Foka twierdzi,żedrzewa do lasu wozić nie będzie i do żadnego sanatorium się nie wybiera...ale co on tam wie,jeszcze nie wie ,że pojedzie:):):)Hi hi hi

    Moja Zdzisia ,współlokatorka na pożegnanie parę łezek uroniła nawet i póki co jesteśmy w kontakcie:)

    Udało mi się,bo nie wiedziałąm,że to potrafię ,ha ha ha przerzucić kilka fotek z FB,komentarze do nich  też:)

    Fajnie było:)

    Ale ,żeby nie było tak pieknie to zaraz po powrocie dostałam zapalenia ogona trzustki:(Może pod wpływem goracych okładów borowinowych,albo od placków, ziemniaczanych za tłustych, ze starych jeszcze kartofli,na które się rzuciłam jak ta głupia,nie mam pojęcia:(Zdechła byłam prawie dwa tygodnie i na diecie NIC:(Dalej jem b., oszczędnie i ostrożnie bo q..sko bolało:(Buuu Oczywiście zaś na wadze spadłam kolejne 3 ,zusamen 6:)Potem miałam "nawałnicę" dzieci,wnuków i na koniec urlopu śliwek, tak ,że gdyby nie ten blog to byłabym zapomniała,że w ogóle w jakimś sanatorium byłam,ha ha ha .

     

    No to sobie teraz odpocznę w Kulkowie:)

    Było to ostatnie wydanie Obserwatore Połczyno:)Dziękuję za prenumeratę i komentarze:) 

    Do kolejnego bloga:)Jeszcze się jaka okazja "urodzi":)

  4. Prezenty od podopiecznych czasami mogą przynieść więcej złego niż dobrego a nasza radość może szybko przerodzić się w łzy i oskarżenie o złodziejstwo .Sprawa niby oczywista ,a jednak takie sytuacje zdarzają się dość często z tego co wiem ........pozdrawiamy serdecznie całe opiekunkowe środowisko

     
  5. "Blaski i cienie opiekuństwa"

    • 2
      wpisy
    • 16
      komentarzy
    • 657
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Część 1

    To był ogromny spontan, rzut na bardzo głęboką wodę i 24 godzin na decyzję i się przygotowanie do wyjazdu. Ze względu na rozpaczliwą prośbę moich pracodawców tj Córki i Wnuka Babci mojej przyszłej a obecnie już podopiecznej, zdecydowałam się pojechać w tak zwane "ciemno" i pojechałam. Jadąc już w autobusie (Sinbad) zmagałam się z różnego rodzaju przerażającymi mnie myślami, które przekraczały moją wyobraźnię o tym jak i co tam na miejscu zastanę i będzie? A to też dlatego, że po raz pierwszy zdecydowałam się na tego rodzaju pracę a zwłaszcza, że był to mój pierwszy tak bardzo spontaniczny wyjazd za granicę, co wcześniej było w ogóle dla mnie nie wyobrażalne by je kiedykolwiek przekraczać. Jednakże i mimo wszystko moje serce mnie pocieszało, że przecież nie może być gorzej aniżeli było z moją Ciocią i Tatusiem i że jakkolwiek by nie było dam radę. Tym bardziej, że już byłam w trakcie podróży do Marburga gdzie mnie z nadzieją oczekiwano, a więc musiałam zacząc w końcu myśleć pozytywnie o tym wszystkim z czym przyjdzie mi się tam na miejscu zmierzyć. Zwłaszcza, że decyzję o tym niespodziewanym i nie planowanym wyjeździe też podjęłam spontanicznie, ponieważ ci ludzie z pochodzenia są Śląskimi Polakami i tym bardziej mnie to zmotywowało by im pomoc w potrzebie, bo i ja także jestem z urodzenia Ślązaczką a że mam taką życiową zasadę, że człowiek człowieka nie powinien zostawiać bez pomocy kiedy jest ona niezbędna a że była i to od zaraz, w natychmiastowym trybie potrzebna opiekunka do Babci z postępującą demencją, cukrzycą i wieloma innymi poważnymi schorzeniami, o których nie miałam w ogóle żadnego pojęcia ale pomimo to wszystko pojechałam. I mimo, że wcześniej opiekowałam się przez jakiś czas moją Ciocią, która też była w bardzo poważnym stanie a także moim Tatusiem ale bez demencji, no więc nie miałam pojęcia co to za schorzenie i jakie są jego objawy. Dopiero na miejscu, okazało się z czym mam do czynienia i czemu muszę podołać by być wsparciem dla schorowanej Babci (89 lat) i by ją dźwignąć do w miarę pozytywnego stanu bycia i życia, po nieprawidłowej diecie i traumatycznym przejściu z racji niewłaściwego się zachowywania poprzednich opiekunek. W związku z czym, pominę dalsze opisywanie byłych opiekunek, bo nie moją domeną jest pisać o kimś kogo nie znam osobiście, a zatem skoncentruję się na moich własnych doświadczeniach w związku z tą pracą i ludźmi, których było dane mi poznać. A więc, kiedy już dotarłam na miejsce a lał tego dnia niesamowicie deszcz i gdy wysiadłam z autobusu prosto w wielką kaużę, okazało się że od ponad godziny czekali na mnie (Córka z Wnukiem, moi pracodawcy) w samochodzie by mnie odebrać i zawieść do domu Babci, czyli do mojego miejsca pracy. I muszę powiedzieć, że bardzo mile mnie przywitali :) chociaz byli ogromnie zdruzgotani poprzednimi opiekunkami, które niemal ich wszystkich doprowadziły do rodzinnej tragedi :( której musiałam stawić czoło i dziś mogę być z siebie dumna, że dałam radę samodzielnie z tej toni wypłynąć na powierzchnię i dobić do brzegu tj zmuc się, z tymi wszystkimi przeciwnościami z jakimi tam na miejscu się spotkałam, co też sprawiło że z przyjemnością znów tam niebawem pojadę by zmienić moją zmienniczkę. Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam z Marburga, obecnie z domu :) 

    21013253_331795410598975_1632847777_n (1).jpg

  6. Witajcie. Dziś wprowadziliśmy funkcję pojawiania się nowych postów bez konieczności odświeżania strony.

    nowy_post.jpg

    W trakcie czytania tematu lub pozostawienia otwartej strony, nowe posty będą pojawiały się w kolejności ich dodawania z komunikatem "Nowy post dodany podczas czytania tego tematu".  

    Miłego pisania. Do usłyszenia!

  7. Komentowanie ofert to temat na kilka postów. Zacznę od tego, że praca w opiece to nie wakacje. Za zapotrzebowaniem na opiekunkę leżą konkretne problemy i oczekiwania. Oznacza to, że każde zlecenie wymaga mniejszej lub większej, ale zawsze pracy i zaangażowania. I z tym nastawieniem należy podchodzić do każdej otrzymanej oferty. W jednym przypadku opieka będzie sprowadzała się do gotowania, sprzątania i nadzorowania, w drugim dodatkowo lub przede wszystkim do wsparcia w codziennych czynnościach i pielęgnacji, w trzecim do opieki nad ciężko chorym i wymagającym pacjentem. Bywa, że oferty wydające się łatwymi są dużo bardziej wymagające niż te pozornie cięższe. Wiele zależy bowiem nie tylko od przypadku medycznego, ale także od charakteru podopiecznego i jego rodziny, a także od ewentualnego współlokatora (męża, żony, syna, córki). Nie bez znaczenia są także warunki mieszkaniowe.

    Przypominam wszystkim, a nowe osoby informuję, że każda agencja w swojej ankiecie personalnej prosi o wykluczanie chorób i warunków, z którymi nie chcemy mierzyć się w pracy. Dzięki temu nie musimy opiekować się np. osobami z demencją czy parkinsonem, wymagających transferu, leżących, nie musimy pracować w domu jednorodzinnym a także np. z podopiecznymi mieszkającymi z małżonkami czy rodziną. Oznacza to, że każdy opiekun może wykluczyć oferty zawierają dowolnie wybrane przez siebie warunki. Dzieję się to oczywiście nie bez konsekwencji, bo każde ograniczenie zmniejszają liczbę ofert, ale za to pozwala na wybranie oferty odpowiadającej oczekiwaniom opiekuna.

    Przeglądałam komentarze dodane pod ofertą jednej z moich koleżanek, która została nazwana w jednym z nich "szmatą", co w gąszczu innych inwektyw było najmniejszą obelgą. Większość ostrych komentarzy zostało dodanych przez osoby pracujące na czarno i gewerbie, czyli osób niezainteresowanych pracą przez agencję na umowę zlecenie. Szybkie sprawdzenie historii konta i dodawanych treści pokazuje, kto stoi za konkretnym komentarzem. To zresztą logiczne, bo nikt pracujący przez agencję nie pozwoliłby sobie na tym podobny język i krytykę agencji, w których pracuje na co dzień i wiąże z nimi swoją zawodową przyszłość, tym bardziej, że takie komentarze nie uchodzą uwadze agencji.

    Do historii przejdzie ogłoszenie dotyczącej podopiecznej, którą wraz z wózkiem trzeba było znosić z pierwszego piętra. Liczba wulgarnych komentarzy szkalujących agencje i podopieczną była tak duża jak nigdzie wcześniej. Opiekunki zachowywały się tak jakby jedna z nich musiała tam jechać nie mając nic do powiedzenia. Pisały tak jakby tu i teraz chciały tę ofertę usunąć. Zabawne? Nie. Agencja skorzystała z pomocy kancelarii prawnej. I miała rację. Nikt nikogo do wyjazdu nie zmusza. Podopieczna mieszkająca na pierwszym piętrze istnieje i potrzebuje pomocy. Nie zmusza do niej, ale płaci za nią tyle ile może i oczekuje kogoś kto podała temu zadaniu i przyjmie jej warunki. Nie podoba się oferta? Są inne. Dziesiątki, a nawet setki. Jest w czym wybierać. Agencja podejmuje się zlecenia i próbuje mu sprostać, doskonale zdając sobie z plusów i minusów oferty, pozostawiając wybór opiekunom.

    Podobnie sprawa ma się ze zwierzętami. Dla jednej z komentujących pań opieka nad psem powinna być dodatkowo płatna. Sprowadzała zatem opiekę do opieki nad samym seniorem, co jest nieprawdą, bo przejęcie opieki nad seniorem polega także na przejęciu jego dotychczasowych obowiązków domowych takich jak sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się zwierzętami i kwiatami. Sprawę rozwiązuje wykluczenie zwierząt z oferty. Komentujące panie zapominają, że są opiekunowie preferujące czworonogi, które stają się miłą odskocznią od codziennych obowiązków, mimo że same są obowiązkiem.  

    Pod jedną z ofert za 1150 euro dodanej przez naszą konkurencję opiekunka współpracująca na co dzień z nami napisała , że takie pieniądze to ona nie wstaje, a co dopiero mówić o wyjeździe, bo teraz zarabia 1400 i prawie nic nie robi. Zdębiałam. W tamtym czasie opiekunka była na ofercie za 1200 euro do podopiecznej mieszkającej z samodzielnym mężem i w ostatniej rozmowie przekazała, że jest zadowolona. Kilka minut później zadzwoniłam do pani z pytaniem o ten komentarz. Zdziwiona i wyraźnie zawstydzona powiedziała mi, że tak napisała, bo jak opiekunki będą to czytały to wzrosną stawki, bo nikt nie będzie chciał jeździć za 1150 (do tego wątku wrócę w kolejnych wpisach).

    Do czego doprowadzi negatywne komentowanie ofert? Do wyłączania komentarzy lub przestanie podawania ich szczegółów w tym stawek, na czym ucierpi nikt inny jak sami Opiekunowie, gdyż ofert pracy będą wymagały wykonania telefonu do agencji.

    Oferta pojawia się po to, by z niej skorzystać lub szukać kolejnej, a nie dyskutować nad jej warunkami, bo te pozostają niezmienne bez względu na sytuację i zdanie opiekunów. W komentarzach oczekiwałabym np. opinii opiekunki znającej konkretną ofertę, ale o dziwo nigdy się z tym podobnym komentarzem nie spotkałam. Za to obraz opiekunów płynący z komentarzy potrafi być druzgocący, bo brak samodzielnego myślenia i dobór argumentów obnaża nie agencje, ale samych piszących. Wielu z nich nigdy nie przyjęłabym do opieki nie tylko nad moimi bliskimi, ale także nad naszymi klientami.

    Oceńcie sami:
     

    Cytuj

     

    Pierdolcie się z takimi ofertami

    Sama se jedź kretynko

    Ja *ocenzurowano* kto tam ma jechać robocop?

    Ja bym tę starą kurwę zostawiła tam i wróciła

    Czy wy *ocenzurowano* czytacie te oferty przed dodaniem?

    Za tą ofertę to powinniście wisieć

    Mam nadzieję, że te złodziejskie agencje upadną

    Gińcie razem z niemcami!

    Za tyle to ja nawet dupska nie ruszę

    A co ja językiem pracuję i mam zlizywać łóżko tym staruchom?

    Za tyle to ja jechałam 10 lat temu złodzieje

    Nie dajcie się dziewczyny to oszuści

    Kradniecie w biały dzień!

    To pieniądze chyba do 1 osoby anie do 1 i męża bo ja do jednej mam 1700

     

    Do poszczególnych zarzutów stawianych w komentarzach odniosę się w osobnych wpisach i chętnie podyskutuję. Dodam tu ich listę.

    Pozdrawiam!

  8. Ludek

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 67
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 59
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu

  9. Amico

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 84
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu

  10. Warte uwagi!

    • 1
      wpis
    • 0
      komentarzy
    • 43
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu

  11. opiekun-w-Niemczech

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 133
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu

    • 0
      wpisów
    • 0
      komentarzy
    • 19
      wyświetleń

    Brak wpisów na blogu





O nas

Forum OpiekunkaRadzi.pl służy Opiekunom osób starszych już 7 rok! W tym czasie napisali oni (Wy) 356 tysięcy postów w blisko 49 tysiącach tematach, tworząc ogromne kompedium praktycznej wiedzy o pracy w opiece w Niemczech i Szwajcarii. To przy wsparciu Społeczności forum powstały Stelomierze, Rankingi opinii, Mapa Opiekunów i pierwszy w branży opiekuńczej multiFormularz, pozwalający aplikować jednym kliknięciem do wielu agencji na raz, będący uzupełnieniem działu pracy, w którym oferty pracy w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i we Włoszech publikuje ponad 50 sprawdzonych firm i agencji pracy.

logo-opiekunka1.png
Wszelkie prawa zastrzeżone 2015-2021 Opiekunkaradzi.pl
Polityka prywatności i cookies | Regulamin | Kontakt | Reklama i HR

×
×
  • Dodaj nową pozycję...