Skocz do zawartości
Reklama:

Blogi

Blogi Społeczności

  1. Prezenty od podopiecznych czasami mogą przynieść więcej złego niż dobrego a nasza radość może szybko przerodzić się w łzy i oskarżenie o złodziejstwo .Sprawa niby oczywista ,a jednak takie sytuacje zdarzają się dość często z tego co wiem ........pozdrawiamy serdecznie całe opiekunkowe środowisko

     
  2. "Blaski i cienie opiekuństwa"

    • 2
      wpisy
    • 6
      komentarzy
    • 266
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Część 1

    To był ogromny spontan, rzut na bardzo głęboką wodę i 24 godzin na decyzję i się przygotowanie do wyjazdu. Ze względu na rozpaczliwą prośbę moich pracodawców tj Córki i Wnuka Babci mojej przyszłej a obecnie już podopiecznej, zdecydowałam się pojechać w tak zwane "ciemno" i pojechałam. Jadąc już w autobusie (Sinbad) zmagałam się z różnego rodzaju przerażającymi mnie myślami, które przekraczały moją wyobraźnię o tym jak i co tam na miejscu zastanę i będzie? A to też dlatego, że po raz pierwszy zdecydowałam się na tego rodzaju pracę a zwłaszcza, że był to mój pierwszy tak bardzo spontaniczny wyjazd za granicę, co wcześniej było w ogóle dla mnie nie wyobrażalne by je kiedykolwiek przekraczać. Jednakże i mimo wszystko moje serce mnie pocieszało, że przecież nie może być gorzej aniżeli było z moją Ciocią i Tatusiem i że jakkolwiek by nie było dam radę. Tym bardziej, że już byłam w trakcie podróży do Marburga gdzie mnie z nadzieją oczekiwano, a więc musiałam zacząc w końcu myśleć pozytywnie o tym wszystkim z czym przyjdzie mi się tam na miejscu zmierzyć. Zwłaszcza, że decyzję o tym niespodziewanym i nie planowanym wyjeździe też podjęłam spontanicznie, ponieważ ci ludzie z pochodzenia są Śląskimi Polakami i tym bardziej mnie to zmotywowało by im pomoc w potrzebie, bo i ja także jestem z urodzenia Ślązaczką a że mam taką życiową zasadę, że człowiek człowieka nie powinien zostawiać bez pomocy kiedy jest ona niezbędna a że była i to od zaraz, w natychmiastowym trybie potrzebna opiekunka do Babci z postępującą demencją, cukrzycą i wieloma innymi poważnymi schorzeniami, o których nie miałam w ogóle żadnego pojęcia ale pomimo to wszystko pojechałam. I mimo, że wcześniej opiekowałam się przez jakiś czas moją Ciocią, która też była w bardzo poważnym stanie a także moim Tatusiem ale bez demencji, no więc nie miałam pojęcia co to za schorzenie i jakie są jego objawy. Dopiero na miejscu, okazało się z czym mam do czynienia i czemu muszę podołać by być wsparciem dla schorowanej Babci (89 lat) i by ją dźwignąć do w miarę pozytywnego stanu bycia i życia, po nieprawidłowej diecie i traumatycznym przejściu z racji niewłaściwego się zachowywania poprzednich opiekunek. W związku z czym, pominę dalsze opisywanie byłych opiekunek, bo nie moją domeną jest pisać o kimś kogo nie znam osobiście, a zatem skoncentruję się na moich własnych doświadczeniach w związku z tą pracą i ludźmi, których było dane mi poznać. A więc, kiedy już dotarłam na miejsce a lał tego dnia niesamowicie deszcz i gdy wysiadłam z autobusu prosto w wielką kaużę, okazało się że od ponad godziny czekali na mnie (Córka z Wnukiem, moi pracodawcy) w samochodzie by mnie odebrać i zawieść do domu Babci, czyli do mojego miejsca pracy. I muszę powiedzieć, że bardzo mile mnie przywitali :) chociaz byli ogromnie zdruzgotani poprzednimi opiekunkami, które niemal ich wszystkich doprowadziły do rodzinnej tragedi :( której musiałam stawić czoło i dziś mogę być z siebie dumna, że dałam radę samodzielnie z tej toni wypłynąć na powierzchnię i dobić do brzegu tj zmuc się, z tymi wszystkimi przeciwnościami z jakimi tam na miejscu się spotkałam, co też sprawiło że z przyjemnością znów tam niebawem pojadę by zmienić moją zmienniczkę. Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam z Marburga, obecnie z domu :) 

    21013253_331795410598975_1632847777_n (1).jpg

  3. Witajcie. Dziś wprowadziliśmy funkcję pojawiania się nowych postów bez konieczności odświeżania strony.

    nowy_post.jpg

    W trakcie czytania tematu lub pozostawienia otwartej strony, nowe posty będą pojawiały się w kolejności ich dodawania z komunikatem "Nowy post dodany podczas czytania tego tematu".  

    Miłego pisania. Do usłyszenia!

    • 2
      wpisy
    • 2
      komentarz
    • 138
      wyświetleń

    Ostatnie wpisy

    Maria Jolanta
    Ostatni wpis

    Najmilsze powitanie czekało mnie na pierwszym adresie.

    Pudełko czekoladek i karteczka po polsku z powitaniem i życzeniem miłej pracy. Karteczka napisana przez Polkę, znajomą jednej z córek, ale byłam pod wrażeniem że komuś się chciało. Pokój nieciekawy, dostosowany dla opiekunki, nowe łóżko i pościel, nowa komoda, ale reszta to już widać że wiekowa. Usiłowałam doprać wykładzinę ale nie udało mi się, tylko plamy się zrobiły jaśniejsze. I większe. Za malowanie brudnych tapet nawet się nie zabierałam.

    Podopieczna, nazwijmy ją Gosią, inkortynentna, poruszająca się przy chodziku lub na wózku. Niestety pierwsze piętro więc byłyśmy uwiązane w domu. Zresztą Gosia i tak by nie chciała nigdzie wyjść. Była strasznie leniwa, samolubna i marudna. Podobno depresyjna ale ja nic nie zauważyłam. Poza marudzeniem miała poczucie humoru i w tej mieszance budziła moją sympatię. Polubiłam ją dość szybko, chyba z wzajemnością ale i tak nie byłam dla niej ważna. Ani ja, ani  jej córki ( z którymi wiecznie się kłóciła ) nie byłyśmy ważne. Ważny był dla niej wyłącznie jej mąż !

    Lubiłam na nich razem patrzeć bo widok był fajny. Jej niezbyt ładna i niezbyt sympatyczna twarz dosłownie stawała się piękna gdy patrząc na męża uśmiechała się. Pierwszy raz w życiu widziałam że miłość naprawdę uskrzydla ! Co nie przeszkadzało Gosi wykorzystywać męża niesamowicie. Była zaborcza aż do przesady. Przekraczała wszystkie granice przyzwoitości. Potrafiła zrobić awanturę córce bo za długo z ojcem rozmawia przez telefon. Mąż po operacji na raka, osłabiony, stracił 20 kilogramów ale dla niej to było nieważne. Przyzwyczaiła się że to ona jest chora i to ona wymaga opieki i tego również wymagała od męża. Ja miałam ich oboje od tego powstrzymywać. Ciężko było bo czasem cichcem mąż zmieniał pampersa ( a miał niegojącą się ranę brzucha ) mimo że Gosia ważyła więcej od niego samego. Również męża dziwne poczucie czystości było problemem. Zmoczone prześcieradło, getry czy koszulę suszył na kaloryferze albo suszarką do włosów. Niby przyznawał mi rację że lepiej wyprać ale jak przyszło co do czego to twierdził że nie ma 20-stu prześcieradeł, koszul czy getrów. Więc musiałam cichcem podmieniać ubrania i wrzucać nieświeże do pralki.  Gosia lubiła czystość i świeże ubrania. Za to nie lubiła się kąpać a szczególnie myć włosów. Kombinowała jak koń pod górę by jakoś przesunąć na później kąpiel, a później mówiła że już za późno, że jutro. A "jutro" znów było to samo. Czasem pozwalałam jej się wymanewrować ale pilnowałam żeby przynajmniej te dwa razy w tygodniu jednak się wykąpała. Na mycie głowy dwa razy w tygodniu nie było szans. Takie proszące minki stroiła, tak się zabawnie skarżyła, przekomarzała że odpuszczałam. A ona oddychała z ulgą i puszczała do mnie oczko. Pierwszy raz widziałam kogoś samolubnego i marudnego kto jednak budził sympatię. Dość szybko tradycją stało się w niedużej łazience że jak miała okazję to blokowała mi nogi łapiąc ręką za brzeg wanny. A ja już tradycyjnie jak bocian podnosząc wysoko nogi oswobadzałam się i obie śmiałyśmy się z tego. No chyba że zdążyłam się przesunąć wcześniej co również było powodem do wspólnego śmiechu.

    Jak już pisałam - Gosię mimo jej wad polubiłam serdecznie. Męża nie. Córki natomiast odwrotnie. Kochały ojca i to okazywały, natomiast z matką kłóciły się i wyraźnie po prostu jej nie lubiły. Pewnie były ku temu powody, wierzę w to bo poznałam Gosię dość dobrze. Miałam też wrażenie że mąż traktuje mnie jak idiotkę bo nie rozumiem co do mnie mówi a wiem że czasem specjalnie mówił dialektem. Natomiast Gosia mówiła do mnie wyraźnie, unikając dialektu. A sporo ją to kosztowało bo normalnie mówiła dość bełkotliwie, przez telefon często bywała niezrozumiała przez rozmówców. Czasem powtarzała jakieś słowo kilka razy zanim udało się jej powiedzieć wyraźnie. Tym bardziej to ceniłam.

    Żegnając się wyściskałam Gosię i z rozpędu podeszłam wyściskać męża ale natychmiast się poprawiłam i tylko wyciągnęłam rękę na pożegnanie.

     

  4. Komentowanie ofert to temat na kilka postów. Zacznę od tego, że praca w opiece to nie wakacje. Za zapotrzebowaniem na opiekunkę leżą konkretne problemy i oczekiwania. Oznacza to, że każde zlecenie wymaga mniejszej lub większej, ale zawsze pracy i zaangażowania. I z tym nastawieniem należy podchodzić do każdej otrzymanej oferty. W jednym przypadku opieka będzie sprowadzała się do gotowania, sprzątania i nadzorowania, w drugim dodatkowo lub przede wszystkim do wsparcia w codziennych czynnościach i pielęgnacji, w trzecim do opieki nad ciężko chorym i wymagającym pacjentem. Bywa, że oferty wydające się łatwymi są dużo bardziej wymagające niż te pozornie cięższe. Wiele zależy bowiem nie tylko od przypadku medycznego, ale także od charakteru podopiecznego i jego rodziny, a także od ewentualnego współlokatora (męża, żony, syna, córki). Nie bez znaczenia są także warunki mieszkaniowe.

    Przypominam wszystkim, a nowe osoby informuję, że każda agencja w swojej ankiecie personalnej prosi o wykluczanie chorób i warunków, z którymi nie chcemy mierzyć się w pracy. Dzięki temu nie musimy opiekować się np. osobami z demencją czy parkinsonem, wymagających transferu, leżących, nie musimy pracować w domu jednorodzinnym a także np. z podopiecznymi mieszkającymi z małżonkami czy rodziną. Oznacza to, że każdy opiekun może wykluczyć oferty zawierają dowolnie wybrane przez siebie warunki. Dzieję się to oczywiście nie bez konsekwencji, bo każde ograniczenie zmniejszają liczbę ofert, ale za to pozwala na wybranie oferty odpowiadającej oczekiwaniom opiekuna.

    Przeglądałam komentarze dodane pod ofertą jednej z moich koleżanek, która została nazwana w jednym z nich "szmatą", co w gąszczu innych inwektyw było najmniejszą obelgą. Większość ostrych komentarzy zostało dodanych przez osoby pracujące na czarno i gewerbie, czyli osób niezainteresowanych pracą przez agencję na umowę zlecenie. Szybkie sprawdzenie historii konta i dodawanych treści pokazuje, kto stoi za konkretnym komentarzem. To zresztą logiczne, bo nikt pracujący przez agencję nie pozwoliłby sobie na tym podobny język i krytykę agencji, w których pracuje na co dzień i wiąże z nimi swoją zawodową przyszłość, tym bardziej, że takie komentarze nie uchodzą uwadze agencji.

    Do historii przejdzie ogłoszenie dotyczącej podopiecznej, którą wraz z wózkiem trzeba było znosić z pierwszego piętra. Liczba wulgarnych komentarzy szkalujących agencje i podopieczną była tak duża jak nigdzie wcześniej. Opiekunki zachowywały się tak jakby jedna z nich musiała tam jechać nie mając nic do powiedzenia. Pisały tak jakby tu i teraz chciały tę ofertę usunąć. Zabawne? Nie. Agencja skorzystała z pomocy kancelarii prawnej. I miała rację. Nikt nikogo do wyjazdu nie zmusza. Podopieczna mieszkająca na pierwszym piętrze istnieje i potrzebuje pomocy. Nie zmusza do niej, ale płaci za nią tyle ile może i oczekuje kogoś kto podała temu zadaniu i przyjmie jej warunki. Nie podoba się oferta? Są inne. Dziesiątki, a nawet setki. Jest w czym wybierać. Agencja podejmuje się zlecenia i próbuje mu sprostać, doskonale zdając sobie z plusów i minusów oferty, pozostawiając wybór opiekunom.

    Podobnie sprawa ma się ze zwierzętami. Dla jednej z komentujących pań opieka nad psem powinna być dodatkowo płatna. Sprowadzała zatem opiekę do opieki nad samym seniorem, co jest nieprawdą, bo przejęcie opieki nad seniorem polega także na przejęciu jego dotychczasowych obowiązków domowych takich jak sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się zwierzętami i kwiatami. Sprawę rozwiązuje wykluczenie zwierząt z oferty. Komentujące panie zapominają, że są opiekunowie preferujące czworonogi, które stają się miłą odskocznią od codziennych obowiązków, mimo że same są obowiązkiem.  

    Pod jedną z ofert za 1150 euro dodanej przez naszą konkurencję opiekunka współpracująca na co dzień z nami napisała , że takie pieniądze to ona nie wstaje, a co dopiero mówić o wyjeździe, bo teraz zarabia 1400 i prawie nic nie robi. Zdębiałam. W tamtym czasie opiekunka była na ofercie za 1200 euro do podopiecznej mieszkającej z samodzielnym mężem i w ostatniej rozmowie przekazała, że jest zadowolona. Kilka minut później zadzwoniłam do pani z pytaniem o ten komentarz. Zdziwiona i wyraźnie zawstydzona powiedziała mi, że tak napisała, bo jak opiekunki będą to czytały to wzrosną stawki, bo nikt nie będzie chciał jeździć za 1150 (do tego wątku wrócę w kolejnych wpisach).

    Do czego doprowadzi negatywne komentowanie ofert? Do wyłączania komentarzy lub przestanie podawania ich szczegółów w tym stawek, na czym ucierpi nikt inny jak sami Opiekunowie, gdyż ofert pracy będą wymagały wykonania telefonu do agencji.

    Oferta pojawia się po to, by z niej skorzystać lub szukać kolejnej, a nie dyskutować nad jej warunkami, bo te pozostają niezmienne bez względu na sytuację i zdanie opiekunów. W komentarzach oczekiwałabym np. opinii opiekunki znającej konkretną ofertę, ale o dziwo nigdy się z tym podobnym komentarzem nie spotkałam. Za to obraz opiekunów płynący z komentarzy potrafi być druzgocący, bo brak samodzielnego myślenia i dobór argumentów obnaża nie agencje, ale samych piszących. Wielu z nich nigdy nie przyjęłabym do opieki nie tylko nad moimi bliskimi, ale także nad naszymi klientami.

    Oceńcie sami:
     

    Cytuj

     

    Pierdolcie się z takimi ofertami

    Sama se jedź kretynko

    Ja *ocenzurowano* kto tam ma jechać robocop?

    Ja bym tę starą kurwę zostawiła tam i wróciła

    Czy wy *ocenzurowano* czytacie te oferty przed dodaniem?

    Za tą ofertę to powinniście wisieć

    Mam nadzieję, że te złodziejskie agencje upadną

    Gińcie razem z niemcami!

    Za tyle to ja nawet dupska nie ruszę

    A co ja językiem pracuję i mam zlizywać łóżko tym staruchom?

    Za tyle to ja jechałam 10 lat temu złodzieje

    Nie dajcie się dziewczyny to oszuści

    Kradniecie w biały dzień!

    To pieniądze chyba do 1 osoby anie do 1 i męża bo ja do jednej mam 1700

     

    Do poszczególnych zarzutów stawianych w komentarzach odniosę się w osobnych wpisach i chętnie podyskutuję. Dodam tu ich listę.

    Pozdrawiam!

Reklama:



×

Masz wiadomość z forum opiekunek!

Dołącz do najpopularniejszej grupy Opiekunów, by otrzymywać najnowsze agencyjne lub prywatne oferty pracy, mieć dostęp do klubów i mapy Opiekunów oraz być na bieżąco z najnowszymi dyskusjami i poradnikami. 

Zarejestruj się