Skocz do zawartości

Viktoria

  • wpisów
    13
  • komentarzy
    85
  • wyświetleń
    791

Entries in this blog

Dziwiłam się zawsze czytając wpisy moich koleżanek. Dlaczego trwają przy agresywnych podopiecznych lub w miejscach gdzie warunki bytowe są nie do zniesienia. Teraz już wiem jak to działa. Sama trafiłam w trudne miejsce co opisałam w wpisie "a może związki zawodowe" wytrwałam tu cztery tygodnie i pewnie trwałabym dalej ale na moje szczęście synowa wymyśliła zmianę opiekunki za co jestem jej wdzięczna. Zrozumiałam jak to działa każdego dnia powtarzałam sobie jak to nie dam rady. Nie wiem komu i co chciałam udowodnić. Jestem pierwszą opiekunką więc synowa ma nadzieję, że następna zdziała cuda ale to nie moja sprawa. Ja jadę w nowe miejsce z opisu koleżanki, którą będę zmieniać to jadę na urlop po tym szaleństwie. Dziewczyny nie musicie trwać w toksycznej sytuacji. Pomyślcie najpierw o sobie a później o tych wszystkich, którzy potrzebują pomocy i mimo, że muszą za nią zapłacić są wdzięczni byłam 18 miesięcy u takiej rodziny. Mam nadzieję, że iż nigdy nie będę chciała udowadniać, że dam radę bo po co?  

Przez ponad rok nic nie pisałam może dla tego, że przepracowałam u wspaniałej rodziny dużo się działo ale o tym w następnym wpisie, ponieważ nie chcę stracić emocji, które mną targają teraz. Miałam zaplanowany trzy miesięczny urlop. Po dwóch miesiącach firma zaczęła mnie namawiać do powrotu do pracy. Nowe miejsce bardzo atrakcyjne,  wysokie wynagrodzenie raptem 1700 eur dwie osoby jedna z demencją i problem z suchą skórą druga sprawna. skusiłam się przyjechałam 05 sierpnia i szok.

Dwie osoby ze skrajną demencją przy tym jedna bywa agresywna a druga pod jej wpływem też robi się agresywna, przy tym na szczęście ta agresywna jest niesprawna ruchowo natomiast ta druga jest ciągle pobudzona. a sucha skóra okazała się chorobą o nazwie pęcherzyca i znowu na szczęście o łagodnym przebiegu ( nie jest zaraźliwa) Co dziennie jest co najmniej dwie godziny prawdziwego szaleństwa przy wstawaniu myciu i to samo wieczorem przed pójściem spać nie będę opisywać szczegółów bo wszyscy wiedzą jakie są objawy skrajnej demencji napiszę tylko, że moja podopieczna chce koniecznie wejść w ścianę to była dla mnie nowa sytuacja lustro, okno, szafa to już widziałam ale ściana pierwszy raz. 

Dzwonię do firmy a w firmie zdziwienie rodzina ich nie poinformowała i tyle więc mówię proszę mnie zabrać zabrać przekazliście mi nie właściwe informacje. rozmowy oczywiście podobnie jak moja firma rejestruję. Napisałam też emaila, żeby był ślad. Firma na to dobrze szukamy zastępstwa. Dzwonię do koordynatorki w Niemczech muszę porozmawiać z rodziną i dziewczynami w polsce mija tydzień i nic. Nie czuję się bez radna, nie boję się fimy, która straszy karami, jeżeli tak dalej  będzie poinformuję firmę i rodzinę, że za trzy dni wyjeżdżam i basta. Z pomocą przyszły mi jedynie niemieckie koleżanki z pflegedins, które znają sytuację od roku. Powiedziały mi, ze ich szkolą" Podopieczna nie chce się myć jest agresywna to nie myć to nie zagraża jej zdrowiu" jest agresja zadzwonić po rodzinę. Zastosowałam się do obydwu wskazówek trochę pomogło. Nachodzi mnie jednak refleksja. Ten cały gruby interes kręci się tylko dla tego, że większość z nas trafia do tej pracy bo ma kłopoty. Moze czas najwyższy założyć związek  zawodowy opiekunek osób starszych, ale czy wśród moich koleżanek znajdą się osoby, które oprócz narzekania chcą zrobić coś racjonalnego i tu koło się zamyka. A może nie jest tak źle i nasze pretensje są nie uzasadnione

 

Po mojej sympatii do podopiecznej pozostał popiół, którym dwa dni posypywałam sobie głowę, ale dość tego jeżeli chcę pracować w tym zawodzie. Ale zacznijmy od tego co się wydarzyło: Ledwie zdążyłam ochłonąć po pani M i polubić moją babcie bo tak ją nazywałam.Zaangażowałam się całym sercem w relacje z moją podopieczną. Wszystko układało się świetnie. W poniedziałek otrzymuję telefon z agencji, ze mam się pakować bo podopieczna życzy sobie zmiany opiekunki. jako powód podała, że nie jestem otwarta na jej sugestie jak zapytałam na jakie odpowiedź brzmiała ogólnie. Myślałam, ze agencja chce wprowadzić kogoś innego na dobre miejsce wiem, że było to niedorzeczne myślenie ale nie znajdowałam wytłumaczenia. Postanowiłam wprost zapytać moją podopieczną, nie mam kłopotów w porozumieniu się z nią w odpowiedzi usłyszałam, że tak zadzwoniła do agencji bo chce, żeby przyjechała moja poprzedniczka. No dobrze pomyślałam sobie zżyła się z tamtą dziewczyną, która była tu przez pięć miesięcy ale przecież mogła mi o tym powiedzieć a nie udawać że się nic nie dzieje.Mimo tego wyjaśnienia cały czas czułam drugie dno. Wczoraj zagadka chyba się rozwiązała. Moja podopieczna lubi wypić białe wino i czasem lekko nadużywała tego trunku.. Kiedy zmieniałam moją koleżankę ta była totalnie wykończona tłumaczyła mi, że jest chronicznie nie wyspana, trochę mnie to dziwiło bo osiem godzin snu właściwie każdemu wystarcza a przynajmniej nie prowadzi do wyczerpania, ale wracając do wątku wczoraj babcia wypiła prawie dwie butelki wina i zaczęła się awanturować pierwszy raz po pięciu tygodniach. Myślę, że moja poprzedniczka popijała z babcią winko i z tond ta tęsknota babci. Ale myślą przewodnią mojego wpisu jest: Dziewczyny słuchajcie koleżanek z większym stażem ze mnie się śmiały jak zachwycałam się moją podopieczną i przepowiedziały mi jak to się skończy. dziewczyny lekarz nie angażuje się w relacje z pacjentem nie pozwoliło by to wykonywać mu pracy, podobnie jest z nami zaangażowanie emocjonalne może doprowadzić tylko do wypalenia przekonałam się o tym. Nasze podopieczne nie mając już władzy nad niczym często również nad własnym ciałem myślą, że mają władzę nad nami przynajmniej tak im się wydaje bo mogą kazać nas zmienić a agencja nie ma wyboru" jest otwarta na sugestie klientek" prawa rynku.  Ta władza naszych podopiecznych na szczęście jest pozorna.Do babci nie przyjedzie jej wymarzona opiekunka. Kiedy jej to uświadomili wściekła się ale to może robić do woli. Mnie pozostał nie smak. W pracy mi to nie zaszkodziło jadę w nowe miejsce agencja zachowała się bardzo miło, koleżanki udzieliły mi dużego wsparcia. Ja sama myślę, że dopiero teraz mogę powiedzieć o sobie wykwalifikowana opiekunka. Do miłości naszych podopiecznych są ich rodziny.  

Dawno nic nie napisałam, ale ponoć jest tak, że jak człowiekowi jest dobrze to nie chce mu się nic pisać a u mnie jest ostatnio dobrze.

Moją ostatnio podopieczną pozostawiałam bez żalu. Już nigdy nie będę się dziwić jak poprzedniczka źle się będzie wypowiadać o podopiecznej.Jeżeli przez cztery lata nikt nie zagrzał tam dłużej miejsca tzn.że coś jest na rzeczy. Miła wykształcona kobieta jednak okazała się dość wredna. Dopiero od tygodnia  przestałam słyszeć jej głos, który mnie ciągle woła i to jeszcze nie moim imieniem mojego ponoć nie mogła zapamiętać Ala to było dla niej strasznie trudne. Dwa tygodnie w domu i powrót do pracy w nowe miejsce i z nową firmą jechałam bez entuzjazmu i z dużym dystansem. Mój zapał i radość z tej pracy pani M zniszczyła totalnie.

Przyjechałam w tak piękne miejsce, ze zamiast Dzień dobry powiedziałam jak tu pięknie. 97 letnia staruszka zupełnie inna od Pani M. Początek był trudny ciągle miałam wrażenie, ze mnie woła bałam się o każdą spóźnioną minute. Nie mogłam uwierzyć, ze może być normalnie. Jestem już cztery tygodnie i mam nadzieję, ze tak zostanie do końca. Po dwóch tygodniach wszystko wróciło do normy. Babcia jest zadowolona i ja tez ułożyłyśmy własny plan działania ona nie rozlicza mnie z wolnego czasu a ja w zamian chętnie zrobię coś więcej niż przewiduje umowa.

Poprzednią sytuację kładłam na karb starości mojej podopiecznej teraz wiem, że nie wiek nie choroba a charakter decyduje o relacjach z otoczeniem. Należę do osób, które trudno zdominować a jednak dostałam solidną lekcje. Dziewczyny nie dajcie się zgorzkniałym starszym paniom. Statystyki mówią, że 15% opiekunek osób starszych  ląduje z depresją, no i jeszcze jedno w nowej firmie na dzień dobry dostałam 300 Euro więcej. No cóż nie tylko starsze panie próbują nas wykorzystać, ale póki co jest dobrze znowu lubię tę prace.

Moja podopieczna dziewięćdziesięcioletnia  ma złamane żebra i zwija się z bólu nie chce brać tabletek przeciw bólowych bo wbiła sobie do głowy, że tabletki anty bólowe ją zabiją. Nie wiem co robić córka nie odpowiada na telefony. Lekarz domowy jest na urlopie. Wczoraj egzaminatorka na weryfikacji językowej zapytała mnie co bym zrobiła jak pacjentka będzie smutna. W tych okolicznościach pytanie zabrzmiało paradoksalnie. Oprócz znajomości języka musiałam wykazać się jeszcze kreatywnością. Wiem, z doświadczenia, że w Polsce dopóki pacjent nie jest ubeswłasnowolniony nikt go nie zmusi do przyjęcia leków. Patrzę na to cierpinie i zastanawiam się Biologia czy rozum decyduje o naszym działaniu.  

Pierwszy wyjazd był pełen emocji ale o tym już pisałam. Moją podopieczną polubiłam już w Polsce. Wyobraziłam sobie samotną kobietę - dzieci daleko mąż w domu starców. Po przyjeździe okazało się, że babcia jest sympatyczna tylko ją przytulić. Stan oczywiście inny, niż w opisie ale może to niczyja wina stan naszych pacjentów zmienia się z dnia na dzień. Jak na pierwszy raz to prawdziwy chrzest bojowy. Zaawansowana demencja ale widziałam gorsze stany (poznawała bliskich i nie miała stanów lękowych no i spała bardzo dużo. kompletny brak kontroli nad fizjologią, ale było miło bo spokojnie. dużo śpiewałyśmy głównie kolędy babcia pięknie ja tak sobie.Boże narodzenie inne niż w Polsce ale sympatycznie i rodzinnie. Chciałam tam wrócić niestety oddano babcie do domu starców

Norymberga 25 kwietnia 2018    

Nareszcie złapałam oddech wczoraj przeżyłam na bezdechu. Podopieczna wraca z kliniki.,tzn nie chce wrócić karetką tylko autem ma złamane cztery żebra i nie może chodzić, klinika wielka parking daleko. Na szczęście lekarz jest sympatyczny i staje po mojej stronie. W domu cyrk babcia wrzeszczy ze złości, ze przyjechała karetką. W klinice dali jej zestaw leków i list do lekarza domowego. Zostawiam babcie samą bo muszę jechać do lekarza. Lekarz domowy wypisuje kolejną receptę i wysyła mnie do apteki. Nie mam pewności czy wszystko dobrze zrozumiałam mam trzy rodzaje leków i świadomość, ze nie wolno mi samej przygotowywać leków podopiecznej. Na szczęście  Aptekarka ma anielską cierpliwość i tłumaczy mi jak chłop krowie na miedzy i dodatkowo zapisuje. Wieczorem podopieczna słyszy muzykę i krzyczy, żeby ją wyłączyć po trzech godzinach też zaczynam słyszeć dziwne dźwięki.

Dzisiaj rano wstaję i  eureka za dużo emocji to kompletnie rozbija. Zanim babcia wstała uporządkowałam wszystko w swojej głowie Od dzisiaj Babcia może krzyczeć do woli to jej nie zabije.

W szpitalu i aptece muszą mi pomóc mam prawo nie znać dobrze języka przecież trafiają się cudzoziemcy i co wtedy.

Pozostaje problem leków przecież tak naprawdę to ja jestem gosposia i nieprofesjonalna opiekunka. Odpowiedzialność ogromna i znowu kłania się stare powiedzenie jest dobrze jak jest dobrze. Może jutro uda mi się opisać wrażenia z mojego pierwszego przyjazdu

Norymberga 24 kwietnia 2018r   

Viktoria

Viktoria

Przez Maria Alicja,piątek, 23:02

Dzisiaj miałam opowiedzieć o moich pierwszych wrażeniach ale zdarzyło się coś wyjątkowego więc napiszę o sprawach bieżących mimo, że jestem strasznie zmęczona. Moja podopieczna wylądowała  w szpitalu. potknęła się w pokoju upadła i złamała trzy  żebra. Nie było mnie przy tym mimo, ze byłam w domu. wszystko wydarzyło się zaraz po obiedzie a więc teoretycznie w wolnym czasie. piszę teoretycznie bo zawsze kiedy wychodzę z domu mam wątpliwości, kto odpowiada za tych ludzi bezradnych a czasem już bezmyślnych, już słyszę opiekunka to też człowiek. Proszę nie myśleć, że namawiam opiekunki do pracy non stop Wręcz przeciwnie uważam, że przemęczona opiekunka to żadna opiekunka. Refleksje przychodzą same. Jak w starym powiedzeniu jest dobrze jak jest dobrze ale co będzie jak coś się stanie, może w naszych umowach wolny czas winien być określony precyzyjnie ze względu na ewentualną odpowiedzialność. A teraz parę słów o nie niemieckiej służbie zdrowia  oczywiście dotyczącej tej sytuacji przyjechali bardzo szybko wszystko szło bardzo sprawnie ale w klinice było jak w Polsce. Proszę czekać, proszę czekać, proszę czekać....... 4,5 godziny było mi żal mojej podopiecznej, mnie samej a nawet tych biednych kobiet , które tam pracują zarabiają więcej od naszych pielęgniarek ale lekko też nie mają. Dobrze, że zaczęłam pisać tyle się dzieje i wszystko umyka dzisiejsze wydarzenia przyćmiły emocje  z pierwszego przyjazdu. Jedno jest pewne najwięcej stresu robi mi bariera językowa. Mam wręcz obsesję nauki minimum 2 godziny dziennie ale ciągle mam problemy. Jutro będzie spokojnie więc napiszę jak wyglądał mój pierwszy przyjazd muszę to zrobić zanim te emocje przygasną albo zupełnie zgasną.

Norymberga 20 kwietnia 2018r

Mój zgubiony wpis

Viktoria

Poprzedni wpis zakończyłam słowami" jutro będzie spokojnie"Jutro już minęło ale nie było spokojne. Jadę do kliniki zawieźć mojej podopiecznej potrzebne rzeczy i pieniądze na kartę telefoniczną wcześniej dzwonię do córki i pytam o co chodzi z kartą. odpowiedź" Alicja zabierz tylko pieniądze pielęgniarka kupi kartę"

Przyjeżdżam i tu się zaczęło: barierą nie była kiepska znajomość języka tylko bezczelność personelu. Mówię grzecznie pielęgniarzowi, ze potrzebuję kartę do telefonu i nie wiem gdzie kupić ten odpowiada "koleżanka pani pomoże" młodziutka dziewczyna pracownica idzie ze mną do automatu rzecz wydawała się śmiesznie prosta włożyć pieniądze i nacisnąć kup kartę , niestety automat nie chce wydać karty bezmyślnie nie czytam co napisał automat tylko słucham pomocnicy ta zaś mówi trzeba iść do innego automatu no to idziemy sytuacja się powtarza. Pomocnica oświadcza, że nie wie o co chodzi i zostawia mnie. wracam do pań pielęgniarek i proszę o pomoc w odpowiedzi słyszę proszę jechać do domu i niech przyjedzie ktoś kto mówi dobrze po niemiecku. Wściekłam się zawsze się wściekam jak ktoś potraktuje mnie z góry podeszłam jeszcze raz do automatu okazało się, że automat przyjmuje tylko banknoty 10 i 5 EUR nie przyjmuje 20 EUR.

Wracam do domu telefon: od podopiecznej Potrzebuję :.. Pakuję to wszystko do auta i jadę do kliniki na drugi koniec miasta i tu słyszę " Nie myśl, ze masz urlop. Umyj okna wypierz firanki. 

W głowie pojawiają się fatalne skojarzenia. Wracam do domu zjadam podwójne lody dla poprawy nastroju i zabieram się do czytania umowy a tam piszę obowiązuje mnie 40 godzin pracy w tygodniu  Wybucham śmiechem ! przecież to fikcja pracuję po 10 do 12 godzin na dobę odliczając 2 godziny przerwy we wszystkie dni tygodnia. Jestem ciekawa Co nasze firmy wpisują w umowy z podopiecznymi i nie dotyczy to pieniędzy. Ja w mojej firmie nie mogę si doprosić o taką informację ale od dzisiaj trzymam się umowy którą podpisałam 

Okna umyję jak będzie mi się chciało przez 5 tygodni wypracowałam dużo nadgodzin Wolny dzień należy mi się nie tylko prawnie ale i moralnie 

Norymberga 22.04.2018  

Viktoria

Miałam dużo wątpliwości czy zacząć pisać bo cóż to za doświadczenia dwa wyjazdy. Siedem lat opieki nad osobą chorą na alzheimera w rodzinie to zupełnie co innego. Blog zatytułowałam Viktoria ponieważ szukałam jednego słowa  które określiło by wszystkie emocje jakie wywołuje we mnie ta praca. Opiekunką zostałam ponieważ życie postawiło mnie przed ścianą. jedyne myśli jaki przychodziły mi do głowy to: musi być sposób na przebicie tej ściany. Miałam właśnie iść i odebrać kolejną nieprzyjemną pocztę, po drodze była jedna z agencji i tak się zaczęło. Był listopad 2017r. w agencji sprawy potoczyły się bardzo szybko.  Miła Dziewczyna powiedziała za trzy dni zaczyna się kurs niemieckiego, na początku grudnia pani wyjedzie. Wątpliwości miałam tylko jeden dzień. Cieszyłam się, że wyjeżdżam na święta, że nikt nie będzie mnie pytał co dalej, nie znałam odpowiedzi co będzie dalej nie myślałam o pieniądzach cieszyłam się, że będę gdzie indziej. No i wyjechalam! 05 grudnia 2017r. Dzisiaj jest 19 kwietnia 2018r. Moja sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie ma już przede mną ściany , trudno w to uwierzyć ale wyciszyłam się. Nie muszę już pracować ale nie zrezygnuję z tej pracy. Miałam dużo szczęścia ale o tym w następnym odcinku 



O nas

Forum OpiekunkaRadzi.pl służy Opiekunom osób starszych już 7 rok! W tym czasie napisali oni (Wy) 356 tysięcy postów w blisko 49 tysiącach tematach, tworząc ogromne kompendium praktycznej wiedzy o pracy w opiece w Niemczech i Szwajcarii. To przy wsparciu Społeczności forum powstały Stelomierze, Rankingi opinii, Mapa Opiekunów i pierwszy w branży opiekuńczej multiFormularz, pozwalający aplikować jednym kliknięciem do wielu agencji na raz, będący uzupełnieniem działu pracy, w którym oferty pracy w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i we Włoszech publikuje ponad 50 sprawdzonych firm i agencji pracy.

logo-opiekunka1.png
Wszelkie prawa zastrzeżone 2015-2021 Opiekunkaradzi.pl
Polityka prywatności i cookies | Regulamin | Kontakt | Reklama i HR

×
×
  • Dodaj nową pozycję...