Skocz do zawartości

Z drugiej strony

  • wpisów
    5
  • komentarzy
    144
  • wyświetleń
    211

O blogu

Świat opieki widziany oczami rekruterki

Entries in this blog

Paniusia

Komentowanie ofert to temat na kilka postów. Zacznę od tego, że praca w opiece to nie wakacje. Za zapotrzebowaniem na opiekunkę leżą konkretne problemy i oczekiwania. Oznacza to, że każde zlecenie wymaga mniejszej lub większej, ale zawsze pracy i zaangażowania. I z tym nastawieniem należy podchodzić do każdej otrzymanej oferty. W jednym przypadku opieka będzie sprowadzała się do gotowania, sprzątania i nadzorowania, w drugim dodatkowo lub przede wszystkim do wsparcia w codziennych czynnościach i pielęgnacji, w trzecim do opieki nad ciężko chorym i wymagającym pacjentem. Bywa, że oferty wydające się łatwymi są dużo bardziej wymagające niż te pozornie cięższe. Wiele zależy bowiem nie tylko od przypadku medycznego, ale także od charakteru podopiecznego i jego rodziny, a także od ewentualnego współlokatora (męża, żony, syna, córki). Nie bez znaczenia są także warunki mieszkaniowe.

Przypominam wszystkim, a nowe osoby informuję, że każda agencja w swojej ankiecie personalnej prosi o wykluczanie chorób i warunków, z którymi nie chcemy mierzyć się w pracy. Dzięki temu nie musimy opiekować się np. osobami z demencją czy parkinsonem, wymagających transferu, leżących, nie musimy pracować w domu jednorodzinnym a także np. z podopiecznymi mieszkającymi z małżonkami czy rodziną. Oznacza to, że każdy opiekun może wykluczyć oferty zawierają dowolnie wybrane przez siebie warunki. Dzieję się to oczywiście nie bez konsekwencji, bo każde ograniczenie zmniejszają liczbę ofert, ale za to pozwala na wybranie oferty odpowiadającej oczekiwaniom opiekuna.

Przeglądałam komentarze dodane pod ofertą jednej z moich koleżanek, która została nazwana w jednym z nich "szmatą", co w gąszczu innych inwektyw było najmniejszą obelgą. Większość ostrych komentarzy zostało dodanych przez osoby pracujące na czarno i gewerbie, czyli osób niezainteresowanych pracą przez agencję na umowę zlecenie. Szybkie sprawdzenie historii konta i dodawanych treści pokazuje, kto stoi za konkretnym komentarzem. To zresztą logiczne, bo nikt pracujący przez agencję nie pozwoliłby sobie na tym podobny język i krytykę agencji, w których pracuje na co dzień i wiąże z nimi swoją zawodową przyszłość, tym bardziej, że takie komentarze nie uchodzą uwadze agencji.

Do historii przejdzie ogłoszenie dotyczącej podopiecznej, którą wraz z wózkiem trzeba było znosić z pierwszego piętra. Liczba wulgarnych komentarzy szkalujących agencje i podopieczną była tak duża jak nigdzie wcześniej. Opiekunki zachowywały się tak jakby jedna z nich musiała tam jechać nie mając nic do powiedzenia. Pisały tak jakby tu i teraz chciały tę ofertę usunąć. Zabawne? Nie. Agencja skorzystała z pomocy kancelarii prawnej. I miała rację. Nikt nikogo do wyjazdu nie zmusza. Podopieczna mieszkająca na pierwszym piętrze istnieje i potrzebuje pomocy. Nie zmusza do niej, ale płaci za nią tyle ile może i oczekuje kogoś kto podała temu zadaniu i przyjmie jej warunki. Nie podoba się oferta? Są inne. Dziesiątki, a nawet setki. Jest w czym wybierać. Agencja podejmuje się zlecenia i próbuje mu sprostać, doskonale zdając sobie z plusów i minusów oferty, pozostawiając wybór opiekunom.

Podobnie sprawa ma się ze zwierzętami. Dla jednej z komentujących pań opieka nad psem powinna być dodatkowo płatna. Sprowadzała zatem opiekę do opieki nad samym seniorem, co jest nieprawdą, bo przejęcie opieki nad seniorem polega także na przejęciu jego dotychczasowych obowiązków domowych takich jak sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się zwierzętami i kwiatami. Sprawę rozwiązuje wykluczenie zwierząt z oferty. Komentujące panie zapominają, że są opiekunowie preferujące czworonogi, które stają się miłą odskocznią od codziennych obowiązków, mimo że same są obowiązkiem.  

Pod jedną z ofert za 1150 euro dodanej przez naszą konkurencję opiekunka współpracująca na co dzień z nami napisała , że takie pieniądze to ona nie wstaje, a co dopiero mówić o wyjeździe, bo teraz zarabia 1400 i prawie nic nie robi. Zdębiałam. W tamtym czasie opiekunka była na ofercie za 1200 euro do podopiecznej mieszkającej z samodzielnym mężem i w ostatniej rozmowie przekazała, że jest zadowolona. Kilka minut później zadzwoniłam do pani z pytaniem o ten komentarz. Zdziwiona i wyraźnie zawstydzona powiedziała mi, że tak napisała, bo jak opiekunki będą to czytały to wzrosną stawki, bo nikt nie będzie chciał jeździć za 1150 (do tego wątku wrócę w kolejnych wpisach).

Do czego doprowadzi negatywne komentowanie ofert? Do wyłączania komentarzy lub przestanie podawania ich szczegółów w tym stawek, na czym ucierpi nikt inny jak sami Opiekunowie, gdyż ofert pracy będą wymagały wykonania telefonu do agencji.

Oferta pojawia się po to, by z niej skorzystać lub szukać kolejnej, a nie dyskutować nad jej warunkami, bo te pozostają niezmienne bez względu na sytuację i zdanie opiekunów. W komentarzach oczekiwałabym np. opinii opiekunki znającej konkretną ofertę, ale o dziwo nigdy się z tym podobnym komentarzem nie spotkałam. Za to obraz opiekunów płynący z komentarzy potrafi być druzgocący, bo brak samodzielnego myślenia i dobór argumentów obnaża nie agencje, ale samych piszących. Wielu z nich nigdy nie przyjęłabym do opieki nie tylko nad moimi bliskimi, ale także nad naszymi klientami.

Oceńcie sami:
 

Cytuj

 

Pierdolcie się z takimi ofertami

Sama se jedź kretynko

Ja *ocenzurowano* kto tam ma jechać robocop?

Ja bym tę starą kurwę zostawiła tam i wróciła

Czy wy *ocenzurowano* czytacie te oferty przed dodaniem?

Za tą ofertę to powinniście wisieć

Mam nadzieję, że te złodziejskie agencje upadną

Gińcie razem z niemcami!

Za tyle to ja nawet dupska nie ruszę

A co ja językiem pracuję i mam zlizywać łóżko tym staruchom?

Za tyle to ja jechałam 10 lat temu złodzieje

Nie dajcie się dziewczyny to oszuści

Kradniecie w biały dzień!

To pieniądze chyba do 1 osoby anie do 1 i męża bo ja do jednej mam 1700

 

Do poszczególnych zarzutów stawianych w komentarzach odniosę się w osobnych wpisach i chętnie podyskutuję. Dodam tu ich listę.

Pozdrawiam!

Paniusia
Cytuj

Jak to możliwe, że zjechałam od trudnej podopiecznej, a oni nadal wciskają innym to miejsce?

To nierzadko zadawane pytanie i zawsze opiekunowie odpowiadają, że

Cytuj

agencja dla kasy wyśle tam i 10 opiekunek.

Doświadczenie pokazuje, że na 10 takich przypadków tylko 2 powinny zakończyć się rozwiązaniem umowy z rodziną. Pierwsze zgłoszenie opiekuna o niczym nie świadczy, chyba że został pobity lub w inny sposób zostało zagrożone jego życie i zdrowie, co łatwo udowodnić. Agencja sprawdzi też na ile może zareagować i czy problem jest po stronie umowy: zakresu obowiązków, stanu zdrowia podopiecznego czy np. warunków domowych, w tym jedzenia i czasu wolnego dla opiekunki. W każdym innym przypadku należy przyjąć, że nie było chemii między podopieczną a opiekunką lub opiekunka nie potrafiła być asertywna i stanowcza. W większości przypadków była wystraszona zachowaniem podopiecznego, zlecenie przerosło jej oczekiwania i możliwości lub nie potrafiła egzekwować od podopiecznego zachowań ułatwiających prowadzenie opieki. Przy takich podejrzeniach agencja zawsze wyśle kolejną opiekunkę, która zostanie poinformowana o trudnym charakterze podopiecznej i na pewno uniemożliwi jej kontakt z obecną na miejscu opiekunką. Ta sytuacja może powtórzyć się u nas dwukrotnie. Porzucone w finale oferty trafiają do kolejnych agencji, by po czasie trafić na czarny rynek.

Miałam takich przypadków w ostatnim roku kilka. Opiekunka zażądała powrotu. 3 dni później na miejscu była nowa osoba, której relacja z miejsca pobytu nie różniła się od relacji jej poprzedniczki: podopieczna jest niemiła, ma omamy i nie współpracuje. Dzień później okazało się, że podopieczna chowała lekarstwa podane przez opiekunkę i udawała, że je zażywała. Nowa Opiekunka stos tabletek znalazła pod materacem. Pilnowanie przyjmowanie lekarstw rozwiązało wszystkie wcześniejsze problemy, a zmienniczka nie wyobraża sobie pracy w innym miejscu.

Innym razem Pani z nowej oferty nie współpracowała przy transferze. 2 kolejne opiekunki wróciły do Polski argumentując niezgodność umowy ze stanem faktycznym. Rodzina zarzekała się, że to niemożliwe, bo babcia nie jest tak chora. Trzecia opiekunka oznajmiła podopiecznej, że jest aniołem a nie wielbłądem i przynosiła podopiecznej zamówioną u rodziny kaczkę. Podopieczna od tego czasu współpracowała z opiekunką przez 3 miesiące i żądała jej powrotu po urlopie.

Często spotykaną sytuacją jest utrudnianie pracy opiekunowi, by go zniechęcić i doprowadzić do zmiany. Nie jest żadną tajemnicą, że opieka to nie tylko suche wykonywanie codziennych obowiązków, ale także wzajemna sympatia. W innym przypadku opieka nie daje satysfakcji i prowadzi do frustracji jednej lub obu stron.

Za dużo mamy tym podobnych przypadków, by każdy zjazd traktować na równi z zerwaniem umowy. Oczywiście pod warunkiem, że wyjazd nie zagraża zdrowiu i życiu. Prawdą jest też, że inaczej traktujemy zgłoszenia sprawdzonych opiekunek niż osób wyjeżdżających z nami po raz pierwszy. Doświadczenie pokazuje, że mnożenie problemów zachodzi wszędzie tam, gdzie opiekunka nie chce być, bo wyobrażenia o miejscu starły się z szarą rzeczywistością lub przerosły jej możliwości fizyczne lub psychiczne. Zdarza się i tak, że podopieczna wymaga opieki w zamkniętym ośrodku lub toksyczna rodzina próbuje zrobić z opiekunki służącą lub pracującego 24 godziny na dobę robota. Warto reagować zawczasu, stawiać sprawę jasno, trzymać się ustalonych obowiązków i na bieżąco informować o sytuacji agencję, by nie doprowadzić do skrajnego wyczerpania i zniechęcenia. Lepiej zmienić ofertę lub obecną uporządkować niż za wszelką cenę męczyć się i wyjechać na skraju wyczerpania.

Życzę Wam samych dobrze dopasowanych ofert!

Paniusia

Często czytam, żeby uważać na to co się pisze, bo wszędzie są "krety". To prawda, nie ma takiego miejsca, gdzie nie zaglądniemy. Agencje nie monitorują jednak zwykłych rozmów opiekunek, ale i tak zdarza nam się napotkać na treści ujawniające wizerunek podopiecznych czy ich wyzywanie, które ujawnia nieprzygotowanie do zawodu i brak rozumienia zachowań schorowanych podopiecznych. Przerażające jest to, że te osoby nie wstydzą się pisać pod własnym imieniem i nazwiskiem, co ułatwia ich zweryfikowanie i namierzenie. O wulgarności niektórych osób już nawet nie wspomnę, bo to dowód na ułomność naszej rekrutacji.

Na pewno jesteśmy wszędzie, gdzie pada nazwa naszej agencji, bo jak zapewne większość firm korzystamy z narzędzi automatycznie monitorujących sieć w poszukiwaniu pojawiających się nazw firm. Oceniając agencję z podaniem jej nazwy możecie mieć pewność, że zostanie ona odczytana przez pracowników wspomnianej agencji kilkanaście minut później. Opiekunowie zapominają, że niepochlebna opinia musi być prawdziwa. Nie raz i dwa spotykaliśmy się z ostrą krytyką wystawianą przez opiekunki pracujące z nami, które nigdy nie informowały nas o nieprawidłowościach, albo straciły pracę z własnej winy, np. z powodu alkoholu lub kradzieży. W pierwszym przypadku przepraszają i przyznają, że wyolbrzymiły problem, bo przecież każdy uderza w agencje i to nic złego, w drugim - występujemy na drogę prawną. Nie można nazywać kogoś oszustem czy złodziejem nie mając w ręku wyroku sądu. Rzadkością opinie negatywne pokrywają się z realną sytuacją. A to daje do myślenia. Przykładów nie trzeba daleko szukać, bo nie dalej jak wczoraj jedna z Was w swoim poście zarzuciła swojej agencji bez podawania jej nazwy nieuczciwość. Zrobiła to tylko dlatego, że nie rozumiała podpisywanych przez siebie zapisów. Każdy taki post wymagałby konfrontacji z przedstawicielem agencji, ale nikt nie ma na to ani czasu, ani nerwów. Odniosę się do wspomnianego postu i będę to robiła częściej:

Cytuj

 

otrzymujecie wynagrodzenie za miesiąc kalendarzowy tzn np  za grudzień(31 dni ) i listopad 30 dni tyle samo ? czy też za ilość konkretnie przepracowanych dni czyli np w grudniu więcej niż w listopadzie ?

Niestety w umowie mam miesiąc kalendarzowy, co jest nieuczciwością przecież, bo jeden dzień w miesiącu 31 dniowym jest niezapłacony ( ubywa 3.33% z wypłaty ).

 

Zacznijmy zatem od tego co jest nieuczciwością? Osobiście uważam, że agencja powinna płacić za dniówki, ale przecież umowa została przez autorkę posta podpisana, chyba że zrobił za nią to ktoś inny. Jeżeli obie strony na to się zgodziły to gdzie jest nieuczciwość? Nieuczciwością jest dłuższy miesiąc czy krótszy? Zastanawiam się też, czy pracując w Polsce autorka także wyliczała pracodawcy przepracowane dni. Ciekawi mnie też czy ten pracodawca pomniejszał jej stawkę za okresy nieprzepracowanych świąt? A może unikała tego tematu, bo przecież to było na jego niekorzyść. Przyjęło się rozliczanie za miesiąc kalendarzowy i ta forma nie powinna dziwić. Trudno tu zatem mówić o nieuczciwości a co najwyżej o braku zrozumienia umowy przed jej podpisaniem. I dlaczego od razu zarzucać agencji nieuczciwość? W tym miejscu nigdy się nie zrozumiemy. Użycie nazwy agencji otwierałoby drogę do otworzenia sporu prawnego i pewnej wygranej agencji.

Na koniec autorka napisała jak sobie radzi z tym problemem.:

Cytuj

Radzę sobie unikając przepracowywania takich miesięcy, ale nie zawsze się uda.

Mam nadzieję, że tematem kolejnej rozmowy nie będzie godzina stracona przy zmianie czasu. Dziewczyny, zastanówcie się nad tym co wam się nie podoba i jak to argumentujecie. Jedynym plusem tego posta jest fajna i rzeczowa dyskusja i to że inni opiekunowie pomyślą o tym przykładzie przed podpisaniem umowy, ale czy to nie powinno być standardem (czytać, pytać, rozumieć)? Najważniejsze pytania zostawiłam na koniec: czy autorka podjęła próbę rozmowy z agencją i zmiany tego zapisu? Może będzie to łatwiejsze niż praca w miesiącach krótszych. I czy autorka wie, że miesiące mają w większości 31 dni więc pracodawca ustali dniówkę przeliczając ją na 31 dni, co oznacza, że autorka niczego nie zyska, bo w miesiącu 31-dniowym zarobi tyle co teraz a w miesiącu krótszym mniej?

Przypominam też wszystkim, że zapisy umowy możecie negocjować przed jej podpisaniem i warto o tym pamiętać.

Będę odnosiła do takich wpisów tu na blogu, by nie burzyć Wam dyskusji na forum moją osobą. Pamiętajcie też o tym, że jestem tu by pewne rzeczy kontrować, co oznacza, że często nie będziemy się zgadzali, ale robię to tylko po to by pokazać Wam drugi punkt widzenia.

Pozdrawiam

Paniusia

To pytanie zobaczyłam dzisiaj na forum i postanowiłam od niego zacząć. Nie ma jednej wspólnej listy. Możemy zatem mówić o wielu czarnych listach, prowadzonych przez każdą z agencji. I wcale nie jest to tak dobra wiadomość, bo agencji zależnych od siebie przybywa i należy przyjąć, że przynajmniej 2 lub nawet 3 należą do tych samych lub powiązanych ze sobą osób, poszerzając otrzymaną blokadę o kolejne podmioty wydające się na pierwszy rzut oka niezależnymi bytami.

Sporadycznie, ale zdarza się, że na skrzynkę pocztową trafiają ostrzeżenia od agencji konkurencyjnych. W skali roku jest ich jednak góra kilkanaście i dotyczą zazwyczaj ekstremalnych sytuacji. Dużo więcej nazwisk trafia w miesiącu na wewnętrzne listy. Ta nasza podzielona jest na przewinienia. Panie trafiają w odpowiednie kolumny za picie alkoholu, narkotyzowanie się, kradzieże, nadużycia (np. telefoniczne), notoryczne odmawianie zleceń, niewywiązanie się z obowiązków u podopiecznego, narażenie podopiecznego na utratę zdrowia lub życia, wykorzystanie agencji do darmowego przejazdu do Niemiec i niepodejmowania zlecenia, unikanie kontaktu z agencją po otrzymaniu akceptacji niemieckiej rodziny, negatywnie ocenianych przez dwie różne rodziny, próby zmienienia warunków umowy na dzień przed wyjazdem lub urwanie kontaktu z agencją na kilka dni przed wyjazdem.

Jest też kolumna poświęcona roszczeniowości. Trafiają tam osoby wiecznie niezadowolone i próbujące na miejscu wymusić na agencji zmianę warunków umowy. Nie trafiają tam osoby, które zasadnie zgłaszają np. dodatkowe obowiązki, o których nie było mowy, ale np. mówiące wprost, że dom nie jest bogaty i nie mogą liczyć na dodatkowe profity lub na miejscu twierdzą, że zgodziły się na za niską stawkę i żądają jej natychmiastowego zwiększenia, bo w przeciwnym razie wrócą. Tym paniom dziękujemy tak szybko jak to jest możliwe lub blokujemy je na kolejne wyjazdy po zakończeniu oferty.

Opiekunek pijących nie jest niestety mało, tak jak i kradnących. Dość powiedzieć, że jedna z opiekunek trafiła do szpitala ze względu na przekroczenie bezpiecznej dawki promili. Miałam też opiekunkę, która codziennie po 19 wychodziła bawić się na miasto czego podopieczny omal nie przepłacił życiem. Była też superrekordzistka, która wypiła w ciągu miesiąc z piwniczki alkohol o wartości 2000 euro. W pamięci mam także opiekunkę, która ze względu na stan upojenia zgubiła na spacerze swojego podopiecznego poruszającego się na wózku. Była też pani, która po otrzymaniu wypłaty zaginęła na 7 dni. Policji opowiedziała o alkoholowym tournée po Berlinie. Tylko tych kilka przykładów przekonuje mnie, że jedna czarna lista to dobry pomysł, bo może uratować podopiecznym życie lub zdrowie, ale w obecnym systemie prawnym jest to niemożliwe. Nie bez winy jesteśmy i my agencje, bo w toku bezpośredniej i skrupulatnej rekrutacji część z pań można byłoby odrzucić na długo przed wyjazdem. Rekrutacja telefoniczna pozwala na ukrycie wielu szczegółów, które wyłapane byłyby w rozmowie w cztery oczy.

Na koniec informacja najważniejsza. Opiekunka traktująca swoją pracę poważnie nie ma się czego obawiać, bo wpis na czarną listę jej nie grozi. Przyjmijmy też, że opiekunką jest osoba odpowiedzialna i zdająca sobie sprawę z zagrożenia jakie niesie za sobą jej niedyspozycja. Pozostałe osoby są tylko osobami próbującymi być opiekunkami, ale same wykluczą się z zawodu i pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie doprowadzą przed tym do tragedii. 

Paniusia

Witam wszystkich serdecznie. Jestem Paniusią z biura. Tą, która Was na co dzień rekrutuje, a także koordynuje Waszą pracę.

Dziękuję Wam za aprobatę mojego pomysłu z blogiem i miłe przyjęcie. Dziękuję tym bardziej, że ocena działalności agencji w internecie jest mocno skrzywiona, a wszelkie próby podejmowania dyskusji kończą się jednostronnym zakrzyczeniem, często wulgarnym, ale przede wszystkim w większości przypadków nieprawdziwym. Kojarzycie pytania o polecenie uczciwej agencji i odpowiedzi w stylu nie ma takiej? Tym bardziej się cieszę, że mój głos będzie wreszcie widoczny i pozwoli Wam na poznanie świata opieki z drugiej strony. Z oczywistych powodów agencje unikają internetowych konfrontacji i ten blog jest jedynym sposobem na wyrażenie tego co myśli i jak pracuje paniusia, która w swoim życiu zrekrutowała grubo ponad tysiąc osób i każdego dnia koordynuje pracę 30 opiekunów. Często jestem nazywana właśnie paniusią, która sama powinna wyjechać na ofertę, oszustką lub pasożytem pracującym dla Niemców - jak napisała jedna ze zrekrutowanych przeze mnie Opiekunek. To właśnie historię z jej udziałem poznacie już w kolejnym poście. Będę pisała o pracy agencji, współpracy z opiekunami i odpowiadała na interesujące Was pytania związane z rekrutacją i koordynacją.

Jak większość rekruterek nigdy nie byłam opiekunką i zapewne nigdy nie będę. O opiekunkach zawsze myślę ciepło i podchodzę do Was z wielkim szacunkiem, bo codziennie uświadamiam sobie jak bardzo na to zasługujecie. I nic nie poradzę na to, że nie zarabiacie więcej, że nie ma samych lekkich przypadków i że nie zawsze wszystko na miejscu jest kolorowe, co w żaden sposób nie łączy się mylonym przez Was szacunkiem i docenianiem Waszej pracy. Obowiązkiem każdej agencji jest terminowe wypłacanie wynagrodzenia zgodnie z ustaloną stawką, zapewnienie bezpiecznego i legalnego miejsca pracy, wsparcie na miejscu pracy oraz zagwarantowanie ciągłości pracy w przypadku jej nagłego zakończenia. U nas codziennie ponad 20 osób (rekruterów, koordynatorów, marketingowców, kadrowych, księgowych, prawników) pracuje na to, by te wszystkie gwarancje zostały spełnione, zdając sobie sprawę z wysiłku wkładanego przez Was w każdy wyjazd.

Mam nadzieję na konstruktywne dyskusje oparte na wzajemnym szacunku i kulturze wypowiedzi. Zachęcam do podsuwania mi tematów kolejnych wpisów w prywatnej poczcie.   

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji!
Paniusia

×