Skocz do zawartości
Reklama:

Redakcja

Administrators
  • Liczba dodanej zawartości

    216
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

18 Zauważony

O Redakcja

Informacje o profilu

  • Rodzaj konta
    Opiekunka
  • Praca
    Nie szukam pracy
  1. @Serenity, wyróżnione na Waszą prośbę. Do czasu zautomatyzowania procesu promocji i rekomendacji tematów i postów, prosimy swoje propozycje wyróżnień wysyłać korzystając z opcji zgłoś ten post, dodając powód, który będzie upubliczniony. Posty będą promowane (dodane jako warte uwagi) lub rekomendowane (wyróżnione jako pierwsze posty w temacie) w Waszym imieniu. Oznacza to, że możecie promować nie tylko tematy, ale także posty w dyskusji. @Warte uwagi! będzie odpowiedzialna za rozpatrywanie wniosków i decydowanie o formie ich wyróżnienia. Pozdrawiamy!
  2. @Serenity Wyodrębniliśmy temat, ale jak widać Twój post został ze względu na datę dodany jako ostatni. Musimy mechanizm wyodrębniania i łączenia dopracować. Na teraz mamy to, o co prosiliście. Nad resztą popracujemy. Pozdrawiamy!
  3. @Serenity, super. Napisz proszę nowy temat, a my przeniesiemy resztę postów. Do usłyszenia!
  4. @Serenity, post @Betty pasuje tu idealnie, ale faktycznie warto go wyodrębnić. Dodatkowo wypromujemy go narzędziem, które wkrótce oddamy w Wasze ręce. Pozdrawiamy!
  5. Kontakt z redakcją

    Witamy. Skontaktować się z nami można poprzez formularz https://opiekunkaradzi.pl/forms/1-kontakt-z-redakcją/ Pozdrawiamy!
  6. Zakazać gościom zakładania nowych wątków

    @Marianek, Cieszymy się, że Pan do nas dołączył. Dziękujemy za sugestie i prosimy o wskazanie przykładów wspomnianych przez Pana prowokacji. Rejestracja jest pozornym zabezpieczeniem, bo nie wpływa na intencje Autorów postów. Praktyka pokazuje, że to właśnie z tym typem kont mamy najwięcej problemów. Dlaczego? Bo sam fakt rejestracji daje piszącemu i czytającym złudne poczucie wiarygodności. Złudne, bo przecież nikt nie wie, kto stoi za postem bez względu na rodzaj konta. Równie dobrze można byłoby poddać w wątpliwość Pana post, który powstał tuż po rejestracji i dotyczy funkcjonowania forum. Mógł być równie dobrze prowokacją. Sytuacja nie jest beznadziejna. Posiadamy dużo skuteczniejsze narzędzia wyłapujące m.in. opisane przez Pana praktyki. Usunęliśmy z forum setki postów i dużo więcej multikont, blokując skutecznie powrót ich Autorów na forum. Nam nie zależy na liczbie zarejestrowanych Opiekunów, ale na osobach wzbogacających dyskusje, mogących tu znaleźć ciekawe tematy i uzyskać lub zaoferować pomoc, bez względu na rejestrację. Proszę też nie zapominać o stałych Forumowiczach, którzy szybko i często trafnie wyłapują intencje Autorów. Pozdrawiamy!
  7. [...] Rozmowa przy kawie

    Dzień dobry, zapraszamy do zapoznania się z dzisiejszym komunikatem i odkrywania nowości. Miłego dnia!
  8. Zmiany na forum

    Drodzy Forumowicze, w dniu dzisiejszym przeprowadziliśmy gruntowe zmiany na forum. Będziemy je sukcesywnie uaktywniać i opisywać. Zdradzimy jedynie, że na forum pojawią się m.in. grupy i system rekomendowania postów dostępny dla najbardziej aktywnych Użytkowników. Tych ostatnich dodatkowo wyróżnimy. Już teraz możecie zauważyć, że Forumowicze nieposiadający swojego avatara otrzymali grafiki literowe. Zachęcamy przy tym do odkrywania oczywistych w obsłudze nowości. Prosimy także o zgłaszanie nam wszystkich napotkanych problemów. Do usłyszenia! Redakcja forum
  9. Szacuje się, że w Polsce na chorobę Parkinsona cierpi ok. 80 tys. osób, a co roku przybywa do 8 tysięcy nowych przypadków tej choroby. Jednym z wielu problemów, z którymi borykają się na co dzień pacjenci jest niedożywienie. Ryzyko jego wystąpienia dotyczy nawet 60% osób z chorobą Parkinsona. Tymczasem eksperci podkreślają, że brak odpowiedniego odżywienia prowadzi do wyniszczenia organizmu i może przyspieszyć postęp choroby oraz być przyczyną dodatkowych powikłań. Według danych Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu POLSPEN, u około 30% osób przyjmowanych do szpitala stwierdza się objawy niedożywienia, będące wskazaniem do podjęcia interwencji żywieniowej. Niedożywienie i chudnięcie jest problemem osób z chorobą Parkinsona. Szczególnie dotyczy to chorych starszych i dłużej chorujących. Jest to związane ze zwiększonym wydatkiem energetycznym z powodu drżenia, dyskinez polekowych, a także z powodu ograniczeń dietetycznych wynikających z zaburzeń połykania. U części chorych powód chudnięcia nie jest znany. Wiemy jednak, że objaw ten pogarsza rokowanie. Chorzy wymagają zatem wsparcia wysokokalorycznymi pokarmami lub preparatami żywieniowymi o zbilansowanym składzie – mówi prof. dr hab. n. med. Jarosław Sławek, neurolog, Prezes-Elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. U pacjentów z chorobą Parkinsona, którzy stosują lek o nazwie lewodopa, istotne jest ograniczenie oraz odpowiednie rozłożenie w ciągu dnia spożycia białka. Aminokwasy zawarte w białkach wpływają na obniżenie wchłaniania leku, co w konsekwencji zmniejsza skuteczność jego działania. Należy zwrócić uwagę, by ilość białka była ograniczona do 0.8 g na kilogram masy ciała i aby posiłki zawierające białko przyjmowane były zgodnie z zaleceniami lekarskimi, w odpowiednim przedziale czasowym od zażycia lewodopy. Pomocne w takich sytuacjach mogą być specjalistyczne preparaty odżywcze o niskiej zawartości białka, które dzięki odpowiedniej kaloryczności i zawartości składników odżywczych, stanowią istotne wsparcie żywieniowe dla osób chorych na chorobę Parkinsona. Ta podstępna choroba rozwija się stopniowo. W miarę upływu czasu pojawiają się problemy przy wykonywaniu codziennych czynności – często nie są w stanie wykonać nawet zwykłych czynności takich jak ubieranie się czy przygotowanie posiłku. Do tego dochodzą często problemy z połykaniem pokarmu. To utrudnia funkcjonowanie nie tylko osób chorych, lecz również ich opiekunów i najbliższych członków rodzin, wymuszając zmiany w dotychczasowym trybie życia. Choroba Parkinsona staje się coraz powszechniejsza – żyjemy dłużej, a to nieuchronnie prowadzi do wzrostu liczby pacjentów. Dlatego tak ważne jest zgłębianie wiedzy o tej chorobie, nie tylko przez chorego, także przez jego najbliższych. Oczywiście ważne jest poznanie jej objawów i sposobów leczenia, ale bardzo potrzebna jest też znajomość sposobów i metod radzenia sobie z tym schorzeniem w codziennym życiu, jak np. stosowanie żywienia medycznego, które może poprawić stan odżywienia organizmu oraz pozytywnie wpłynąć na jakość życia chorych i ich opiekunów – dodaje Ewa Dobrowolska z Mazowieckiego Stowarzyszenia Osób z Chorobą Parkinsona. Dlaczego odżywianie jest tak ważne? Temat żywienia pojawia się zazwyczaj w kontekście profilaktyki chorób, tymczasem wielu pacjentów w wyniku swojej choroby ma kłopoty z właściwym odżywianiem, co w konsekwencji może prowadzić do wyniszczenia organizmu, powikłań i obniżenia jakości życia. Długotrwałe niedożywienie prowadzi do istotnych zmian w organizmie oraz upośledzenia funkcji kluczowych narządów organizmu, w tym zaburzeń odporności. Dieta w chorobie Parkinsona, powinna odpowiadać na potrzeby chorych zależne od ich stanu zdrowia. Bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na następujące aspekty: zapobieganie niedożywieniu, uwzględnienie trudności w przełykaniu pokarmów, eliminację zaparć czy modyfikację diety pod kątem lepszego przyswajania leków. W przypadku wystąpienia wyżej wymienionych problemów dietę będziemy odpowiednio zmieniać. Gdy występuje niedożywienie zwiększymy kaloryczność posiłków. W celu poprawy przyswajalności leków zwrócimy uwagę na mniejszą podaż białka w diecie oraz odpowiednią proporcję miedzy węglowodanami, a białkiem. Mając do czynienia z osobą z zaburzeniai połykania zaproponujemy preparaty zagęszczające płyny i potrawy oraz zmienimy konsystencję przyjmowanych posiłków. Każdy pacjent powinien być zatem traktowany indywidualnie, aby żywienie było dostosowane do jego potrzeb i problemów, jednocześnie wpływając na dobre odżywienie organizmu lepsze samopoczucie i sprawność pacjenta – dodaje Magdalena Szymańska, dietetyk.
  10. Co zrobić, gdy w nasze ciało wpije się kleszcz, gdzie najczęściej można spotkać te groźne pajęczaki, jak możemy się przed nimi bronić? Są tak małe, że niekiedy trudno je dostrzec. Nie mają żadnych naturalnych wrogów. Mogą pół roku nie jeść, czekając na ofiarę. Potrafią się dobrze regenerować i błyskawicznie dostosowują się do zmian w środowisku. W dodatku mnożą się na potęgę. Najgorsze jednak, że spotkanie z nimi może być śmiertelnie niebezpieczne i to zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt... Kleszcze są od co najmniej kilku lat postrachem lasów, łąk, parków, a nawet przydomowych ogródków. Na świecie jest ich około 800 gatunków, z czego 21 oznaczono na terenie Polski. Badania naukowe dotyczące tych groźnych pajęczaków prowadzą naukowcy z Samodzielnego Zakładu Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW, którzy podpowiadają jak z nimi walczyć i radzą, co zrobić, gdy w nasze ciało wpije się kleszcz... Jak wyciągnąć kleszcza? W usuwaniu kleszcza najważniejsze jest, by nie sprowokować go do wymiotów i usunąć w całości (włącznie z narządem gębowym), w przeciwnym razie wzrasta ryzyko zakażenia przenoszonymi przez niego chrobotwórczymi drobnoustrojami. Wbitego w skórę pajęczaka nie wolno smarować żadnym tłuszczem, sokiem z cebuli ani czymkolwiek innym. Trzeba go jak najszybciej usunąć, co jednak może nie być łatwe. Narząd gębowy kleszcza przypomina „piłę tarczową”, a w połączeniu z substancją „cementującą” zaaplikowaną wraz ze śliną może stawiać skuteczny opór przy wyjmowaniu. Aby pozbyć się pasożyta, chwytamy go tuż przy skórze i zdecydowanym ruchem wyciągamy w kierunku prostopadłym do miejsca wbicia. Kleszcza nie należy wykręcać, gdyż grozi to ukręceniem i pozostawieniem części jego aparatu gębowego w ciele. Trzeba też uważać, by nie nacisnąć na jego opity odwłok – nie wolno dopuścić, by pajęczak zwrócił zawartość treści pokarmowej. Wtedy ryzyko zakażenia drobnoustrojami znacznie wzrasta. Ranę dobrze jest przemyć środkiem odkażającym. Trzeba też sprawdzić, czy pasożyt został usunięty w całości. Dobrze przy tym skorzystać ze szkła powiększającego. Jeśli w miejscu ugryzienia widoczne są czarne punkciki, należy jak najszybciej skorzystać z pomocy lekarza. Czym wyciągnąć kleszcza? Użycie pęsety do wyciągnięcia tego pajęczaka wymaga pewnych zdolności manualnych. Na szczęście na rynku jest wiele łatwiejszych w obsłudze przyrządów takich jak szczypce, lasso, pompka czy kleszczołapki. Niektóre z nich będą przydatne także w przypadku zbyt bliskich spotkań z innymi owadami. Można za ich pomocą wyjąć np. żądło osy, pszczoły czy szerszenia. Co będzie najlepsze? „Dla osób niemających doświadczenia w usuwaniu kleszczy najlepsza będzie działająca na zasadzie podciśnienia pompka lub urządzenie do wymrażania z dołączonymi narzędziami do usunięcia pajęczaka. Zamrażanie jest dobrą alternatywą, ponieważ natychmiastowo blokowane jest zwrócenie treści pokarmowej wraz ze śliną kleszcza. Za pomocą takich narzędzi łatwo wyciągnąć zarówno postać dorosłą, jak i larwę czy nimfę [= wcześniejsze stadia rozwojowe, czyli kleszcze, które optycznie mają mniejsze rozmiary]. Przyrządy tego typu mogą być stosowane na owłosionych częściach ciała” – radzi mgr inż. Ewa Sady. Co zrobić z wyjętym kleszczem? Wyciągniętego kleszcza warto oddać do badania laboratoryjnego i sprawdzić, czy był zakażony. Można też zrobić testy na obecność krętek Borrelia burgdorferi z krwi. Obecnie specyficzne objawy wywołane przez boreliozę czy babeszjozę nie są charakterystycznym wyznacznikiem zachorowania. Tylko połowa zakażeń boreliozą skutkuje pojawieniem się rumienia wędrującego, a babeszjoza u zwierząt domowych coraz rzadziej wywołuje u nich specyficzną zmianę zabarwienia moczu. Po spotkaniu z kleszczem wskazana jest wzmożona czujność i obserwacja reakcji organizmu. Każdy objaw może być istotny, nawet ten podobny do przeziębienia czy grypy” – mówi Ewa Sady. Im mocniej opity kleszcz, tym mniej ruchliwy. Na pewno jednak po wyciągnięciu ze skóry podejmie próbę ucieczki. Jak się go pozbyć ostatecznie, jeżeli nie chcemy poddać go badaniom? Samo zgniecenie kleszcza może być tylko pozornym jego unicestwieniem. „Najlepiej przed przystąpieniem do zabiegu przygotować sobie niewielkie naczynie z alkoholem. Wystarczy tu najzwyczajniejszy alkohol 40%, w którym zanurzamy kleszcza od razu po wyjęciu. Po około 40 sekundach będzie martwy. Przez jakiś czas po śmierci może on jeszcze wykonywać mimowolne ruchy. Wynika to ze specyfiki jego układu nerwowego. Sama woda jest mniej skuteczna – pajęczak będzie topił się w niej znacznie dłużej. Nie chodzi tu bynajmniej o względy humanitarne, a o możliwość ucieczki z naczynia.” – mówi Ewa Sady. Borelioza bez kleszcza? Wielu chorych na boreliozę nie przypomina sobie faktu ukłucia przez tego pajęczaka. Nic dziwnego? Boreliozę przenoszą zarówno także kleszczowe larwy i nimfy, które są tak małe, że niekiedy trudno je zobaczyć. Ponadto nie potrzebują one spędzać zbyt dużo czasu ze swoim żywicielem- wszystko jest kwestią osobniczą. Samce żerują znacznie krócej - zaspokajają swój głód i uciekają. Obecności kleszcza możemy niekiedy po prostu nie zauważyć. „Chociaż przyjmuję się, że do 12 h od wbicia ryzyko zakażenia chorobotwórczymi drobnoustrojami jest stosunkowo niewielkie, nie znaczy, że go nie ma - wszystko zależy od „prawidłowego usunięcia”. W każdym przypadku wystąpienia objawów przypominających boreliozę warto zrobić odpowiednie badania krwi – mówi Ewa Sady. Siedliska kleszczy W jakich miejscach istnieje największe prawdopodobieństwo spotkania kleszcza? „Pajęczaki te lubią wilgotne i cieniste stanowiska. Nigdy nie zasiedlają całego terenu równomiernie, wybierają miejsca dogodne dla nich”. Chętnie bytują na wysokich trawach, na krzewach szczególnie liściastych (leszczyna) oraz miejscach, w których uprzednio stała woda. Niestety, bardzo głodne kleszcze nawet podczas suszy potrafią opuścić komfortowe stanowiska i udać się na polowanie w inne tereny. Proces pierwszego ich wysypu obserwujemy po diapauzie zimowej. Kleszcze perfekcyjnie lokalizują szlaki najczęściej uczęszczane przez kręgowce (zwierzynę dziką i gryzonie) – mówi Ewa Sady. Żeby zabezpieczyć przed kleszczami własny ogród, trzeba pamiętać o regularnym koszeniu trawy i niedopuszczaniu do powstawania skupisk chwastów. Pomóc może także sadzenie roślin, których zapachów kleszcze nie lubią, jak np. wrotycz czy lawenda. Trzeba jednak mieć świadomość, że wygłodniałych kleszczy te zabiegi wcale nie muszą odstraszyć. Rola kleszczy w przyrodzie Na całym świecie nie ma zwierzęcia, które nie miałoby swojej ważnej funkcji w ekosystemie. Także kleszcze mają swoje zadanie do wykonania. Jakie? Mają wpływ na ograniczanie populacji kręgowców, w tym ludzi. Chociaż samo ukąszenie kleszcza nie jest szkodliwe, poważnym problemem są choroby, które te pajęczaki roznoszą przy okazji: przenoszą bowiem pierwotniaki, bakterie i wirusy z jednych gatunków zwierząt na drugie. To, co dla jednych kręgowców nie jest niebezpieczne, zabija inne. Postrach wśród ludzi budzą borelioza i odkleszczowe zapalenie mózgu. Dla psów groźna jest babeszjoza. Zadziwiające organizmy Samica kleszcza składa rocznie 2-5 tys. jaj. Dzięki tak dużej płodności u tych pajęczaków następuje duża zmienność genetyczna sprzyjająca ich szybkiemu przystosowywaniu się do zmian w środowisku. Cykl życiowy trwa w zależności od ilości dostępnego pokarmu, warunków atmosferycznych i kondycji samicy od roku do trzech lat. Wszystkie formy rozwojowe tego pajęczaka (od larwy, przez nimfę po postać dorosłą) żywią się krwią kręgowców. Są niezwykle wytrzymałe - na swoją ofiarę mogą czekać nawet pół roku. Z badań przeprowadzonych w SGGW wynika, że mają one także niezwykłe właściwości regeneracyjne - potrafią odtwarzać uszkodzoną idiosomę (odpowiednik owadziego odwłoka), żyją i żerują nawet z częściowo uszkodzonym aparatem gębowym. Ponadto kleszcze nie mają żadnych naturalnych wrogów. Nie znamy żadnego pasożyta, który ograniczałby ich populację. Nie stanowią one pokarmu dla innych organizmów. Jedyną przeszkodą w ich rozwoju są mroźne zimy (których w naszym zmieniającym się klimacie coraz mniej) i długotrwałe susze. Wszystko to sprawia, że kleszczy jest coraz więcej i coraz częściej znajdujemy je w naszym bezpośrednim otoczeniu. Niezwykli łowcy Niewielkie, zaledwie kilkumilimetrowe pajęczaki potrafią zapolować na dużego zwierza. Jak im się to udaje? Mają niezwykle skuteczny sposób zdobywania żywicieli. Kleszcze bytują na roślinach na wysokości do około 1,5 m. Im wcześniejsze stadium rozwojowe, tym niżej bytuje. Swoje ofiary wypatrują przy pomocy narządu Hallera umiejscowionego na pierwszej parze odnóży. Dzięki zawartym w nim chemoreceptorom kleszcz rozpoznaje po temperaturze i zapachu, kiedy zbliża się do niego jakiś ciepły kręgowiec. Gdy już go sobie znajdzie, wówczas – gdy zwierzę lub człowiek ociera się o miejsce bytowania pajęczaka – szybko przechodzi na organizm swojego nowego żywiciela. Na szczęście nie jest prawdą, że kleszcze spadają z drzew. Nie mają one także skocznych odnóży. Żeby kleszcz mógł zaatakować, ofiara musi podejść naprawdę blisko. Natura wyposażyła je także w bardzo dobrze zorganizowany aparat gębowy. Posiada on ząbki przypominające piłę tarczową, dzięki którym bardzo skutecznie wpija się w organizm żywiciela. To właśnie dlatego niekiedy tak trudno się go pozbyć. Atakując, za wszelką cenę stara się pozostać niezauważany. Wkłuwając się w ofiarę, wpuszcza antykoagulant, który rozrzedza krew (łatwiej ją kleszczowi pić) oraz substancję znieczulającą, by uśpić czujność układu odpornościowego żywiciela. W ten sposób zaatakowane zwierzę nie czuje, że coś na nim żeruje. Pokonać wroga Kleszczy w naszym otoczeniu jest coraz więcej. Co gorsza, coraz częściej są one nosicielami boreliozy. Szacuje się, że na terenie Mazowsza zakażonych tą bakterią jest już 30-40% pajęczaków. Z badań prowadzonych przez naukowców z SGGW wynika, że najwięcej kleszczy z boreliozą w Warszawie jest w Lesie Kabackim i Lesie Bielańskim. W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabiera poszukiwanie skutecznych metod ochrony. Obecnie na pomoc ze strony natury możemy liczyć tylko podczas suszy. Kleszcze takiej pogody zdecydowanie nie lubią. Najlepiej czują się, gdy wilgotność powietrza wynosi 60-85%. Pomóc może przykładanie większej walki do zwalczania gryzoni, które są wektorem pośrednim między kleszczem a człowiekiem – na małych gryzoniach żerują głównie larwy i nimfy. Nie rozwiąże to jednak problemu w zupełności. Dostarczycielami kleszczy w pobliże ludzkich siedzib są też inne dzikie zwierzęta, które coraz częściej pojawiają się w miastach – kuny domowe, lisy, łosie, sarny i gołębie. Także domowe psy i koty przyczyniają się do rozprzestrzeniania tych groźnych pajęczaków. Wystarczy, że zwierzę zgubi w przydomowym ogródku opitą samicę kleszcza, a już po kilku dniach możemy mieć w pobliżu kilka tysięcy jaj, z których w przyszłości rozwiną się młode, głodne osobniki. „Wyłączne sadzenie w ogrodach roślin, za którymi kleszcze "nie przepadają" nie daje 100% efektu. Poza tym rośliny takie jak wrotycz czy lawenda nie odstraszą wygłodniałego pasożyta. Same zaś olejki eteryczne aplikowane na skórę stanowią tylko chwilową ochronę, gdyż szybko się ulatniają. Z moich wstępnych obserwacji wynika, że olejek waniliowy wręcz je wabi. Kleszcze nie reagują na ultradźwięki, a pytania na ten temat słyszę bardzo często - przecież to nie karaczany. Najskuteczniejszą metodą ochrony przed kleszczami są preparaty chemiczne zawierające duże stężenie substancji czynnej DEET. Chociaż budzi ona wiele kontrowersji, jest to obecnie jedyny skuteczny środek zaradczy. Właśnie dzięki tego typu preparatom stajemy się "niewidoczni" dla krwiopijców. Możemy też liczyć na nadejście długiej i mroźnej zimy, która na pewno pomogłaby ograniczyć populację kleszczy. Tylko, że nie wiadomo, kiedy znów przyjdzie do nas prawdziwie zimowa aura z długotrwałym, siarczystym mrozem” – mówi mgr inż. Ewa Sady z Samodzielnego Zakładu Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW. Zdjęcie: majasimenc
  11. Z dużym prawdopodobieństwem można określić czy pacjentowi zostało kilka miesięcy, tygodni lub jedynie kilka dni życia. Rodzina chorego powinna być na to przygotowana - twierdzi doc. Małgorzata Krajnik z Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK. Umieranie nieuleczalnie chorego jest na ogół powolnym procesem, przechodzącym przez kolejne etapy. „W ostatnich miesiącach życia przede wszystkim zmniejsza się zainteresowanie światem zewnętrznym. Chory rozmyśla nad swoim życiem, wspomina i ocenia jak żył, czego żałuje, a z czego jest dumny. Stara się też doprowadzić do końca niepozałatwiane sprawy” – powiedziała specjalistka na spotkaniu z dziennikarzami podczas II Letniej Akademii Onkologicznej. Dodała, że warto zwrócić uwagę na objawy fizjologiczne chorego, takie jak zmniejszony apetyt, postępujące chudnięcie, zmęczenie i osłabienie oraz częstsze i dłuższe przesypianie. Chory może wtedy prosić o eutanazję, gdyż boi się bólu, ale może też obawiać się utraty godności, z czego nie zawsze zdają sobie sprawę najbliżsi. W ostatnich tygodniach życia terminalnie chory coraz mniej mówi i coraz dłużej śpi. Pojawia się świadomość bliskości śmierci, halucynacje i dezorientacja oraz widzenie zmarłych bliskich osób. Spada temperatura ciała (o jeden stopień lub więcej), zmniejsza się ciśnienie tętnicze krwi, występuje bladość i sinica oraz większe pocenie się. Oddech staje nieregularny, słuchać rzężenie i kaszel. W tym okresie u chorego zaskakująco może się pojawić przypływ energii. Chce wstać z łóżka, choć wcześniej nie było to możliwe, wykazuje większą ochotę do rozmowy i większy apetyt. Często jednak jest to mylące. „Pacjent może przechodzić już w ostatnia fazę umierania” – podkreśla doc. Krajnik. W ostatnich dniach życia chory jest bardzo osłabiony i wyłącznie leży. Nie może jeść, ma coraz większe problemy z połykaniem, pije małymi łykami i nie chce przyjmować tabletek. Przesypia większość czasu, a kontakt z nim jest coraz trudniejszy. W ostatnich godzinach życia człowiek traci stopniowo przytomność. Może mieć oczy otwarte, ale nie widzi tego co się dookoła niego dzieje. Wydaje się, że słyszy, lecz nie reaguje na otoczenie. Gałki oczne ma zapadnięte i nie domyka powiek. A na twarzy widać rozluźnienie. Postępują zmiany fizjologiczne. Tętno jest słabo wyczuwalne, oddech płytki i wolniejszy. Skóra jest zimniejsza i bardziej lepka, pojawia się sinica na kończynach i wokół ust. Zakłócona zostaje kontrola zwieraczy, czego skutkiem jest nietrzymanie stolca i moczu. Co jest bezpośrednią przyczyną zgonu? „Gdy umiera chory na nowotwór zwykle dochodzi do zapalenia płuc, niewydolności wielu narządów, głównie serca, nerek i wątroby, oraz niedrożności przewodu pokarmowego” – powiedział doc. Krajnik. Skutkiem tego jest powodująca śmierć niewydolność krążeniowo-oddechowa i nagła śmierć sercowa. Następuje zanik odruchu rogówkowego (po dotknięciu rogówki powieki pozostają nieruchome). „Chory chce umierać w spokoju, dlatego trzeba zrobić wszystko, by mu go zapewnić” – podkreśla specjalistka. Należy wspierać go psychiczne, spełniać wszystkie jego potrzeby i zagwarantować odpowiednie leczenie objawowe. Głównym celem opieki w tym okresie jest bowiem zapewnienie jak najlepszej jakości życia - na ile to możliwe - oraz przygotowanie do śmierci i bezpieczeństwo umierania. Co należy wtedy robić? „Nie należy niszczyć nadziei nierealnych, lepiej próbować naprowadzać na te, które są realne. Od początku trzeba rozmawiać zarówno o nadziei, jak i o przygotowaniu do „najgorszego” – podkreśla doc. Krajnik. Dodaje, że spokojna śmierć jest jednym z celów i choć brzmi to paradoksalnie - „sukcesów” personelu medycznego opiekującego się chorym. Na posiedzeniu Brytyjskiego Towarzystwa Lekarskiego wyraziła to zmarła w 2005 r. prof. Cicely Saunders, specjalistka medycyny paliatywnej: „Kiedy mówię o godzeniu się ze zbliżającą się śmiercią, nie mam na myśli ani pokornego poddania się ze strony pacjenta, ani też defetyzmu czy zaniedbania ze strony lekarza. Dla obojga jest ono przeciwieństwem bezczynności. Naszym zadaniem jest zmiana nastawienia do tego problemu, tak by był on postrzegany nie jako przegrana żyjących, ale osiągnięcie umierających. Jako niezwykłe, osobiste osiągnięcie pacjenta”. Zbigniew Wojtasiński (PAP) Źródło: Serwis Nauka w Polsce --------------- Linki warte Twojej uwagi: Oferty pracy agencji Oferty prywatne Mapa Opiekunów Katalog agencji i przewoźników Rozmowy Opiekunów Aplikuj do wielu agencji naraz Wyślij zapytanie do przewoźników lub zarejestruj się, by dołączyć do najlepszej grupy polskich Opiekunów, otrzymywać najnowsze oferty pracy w opiece oraz mieć dostęp do wszystkich funkcjonalności forum. Zarejestruj się
  12. Hemoroidy to dość powszechna dolegliwość, która według badań dotyka nawet 70% osób powyżej 30. roku życia. Problem w tym, że choroba ta często uznawana jest za temat tabu i wielu pacjentów, zamiast zgłosić się do lekarza, próbuje leczenia powszechnie dostępnymi środkami. Takie podejście może jednak sprawić, że z czasem jedynym rozwiązaniem staje się zabieg chirurgiczny. Żylaki odbytu, zwane potocznie hemoroidami, powstają w końcowym odcinku jelita. grubego. Za ich pojawienie się odpowiadają niekorzystne czynniki oddziaływujące na mieszczące się tam naczynia żylne, przez które dochodzi do poszerzania się żył i zmian w budowie ściany naczyniowej. - Do podstawowych czynników powodujących występowanie żylaków zaliczamy m. in. genetyczne nieprawidłowości w budowie ściany naczyniowej, przewlekłe zaparcia i nadużywanie środków przeczyszczających, nadwagę, siedzący tryb życia i brak ruchu, a także pracę polegającą na dźwiganiu ciężarów – wyjaśnia specjalista lek. med. Maciej Kleniewski z Humana Medica Omeda w Białymstoku. Oprócz tego za pojawienie się hemoroidów mogą być odpowiedzialne częste ciąże, podeszły wiek i związane z tym osłabienie mięśni i elastyczności tkanki łącznej, nadciśnienie wrotne, przewlekła niewydolność krążenia, a nawet niektóre sporty (jak kolarstwo czy jazda konna) lub wielogodzinne podróże samochodowe. Objawy hemoroidów Co istotne, u części chorych żylaki odbytu mogą nie dawać żadnych objawów. U innych zaś bywają one przyczyną okresowo pojawiającego się uczucia pieczenia, palenia czy swędzenia w okolicy odbytu, a także bólów i podkrwawiania przy oddawaniu stolca. W praktyce symptomy te bywają jednak przez pacjentów ignorowane. Większość z nich pomocy lekarskiej zaczyna szukać dopiero w momencie, gdy krwawienie się nasila. - W niektórych przypadkach, podczas wypróżnienia guzki wewnętrzne mogą wypadać na zewnątrz i zostać ściśnięte przez zwieracz odbytu. Efektem tego jest silny ból i uczucie dyskomfortu, których w żadnym wypadku nie należy ignorować! Sytuacja ta sprzyja bowiem rozwojowi zakrzepicy czy stanów zapalnych (o charakterze ropnym lub zgorzelinowym), którym towarzyszy gorączka i złe samopoczucie. Innymi, groźnymi powikłaniami żylaków mogą zaś być szczelina odbytu lub zapalenie odbytnicy – przestrzega chirurg Humana Medica Omeda. Diagnozowanie hemoroidów najczęściej następuje na podstawie oględzin okolicy odbytu (w taki sposób możliwe jest wykrycie guzków zewnętrznych) lub poprzez wziernikowanie, które uwidacznia żylaki wewnętrzne. Najczęściej wykonuje się przy tym rektoskopię lub kolonoskopię. Zapobieganie i leczenie Leczenie żylaków polega głównie na zapobieganiu powikłaniom. Przede wszystkim należy przestrzegać zasad higieny osobistej i unikać występowania zaparć. Punktem wyjścia jest zatem zmiana nawyków żywieniowych. - Pamiętajmy, by dostarczać organizmowi odpowiednią ilość błonnika (zawartego w owocach, warzywach, razowym pieczywie czy makaronie), dbać o prawidłowe nawodnienie, wystrzegać się alkoholu, ograniczać produkty wysoko przetworzone, a dla ułatwienia wypróżnień stosować olej parafinowy – mówi specjalista lek. med. Maciej Kleniewski. Z kolei w łagodzeniu bólu i świądu pomocne będą środki ściągające, znieczulające i odkażające w postaci czopków i maści, a także nasiadówki z rumianku lub kory dębu oraz nalewki z owoców kasztanowca. Oprócz tego warto się zaopatrzyć w doustne preparaty diosminy, escyny czy rutozydu, które wzmacniają żyły, uszczelniają ich ścianę, działają przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo. Mogą być one stosowane długookresowo, a w stanach ostrych – również w zwiększonej dawce. Innym środkiem, który powinien znaleźć się w naszej domowej apteczce, jest krem na hemoroidy z lidokainą, likwidujący ból i pieczenie. - Z całą pewnością pomocny będzie także żel do mycia okolic odbytu, w składzie którego znajduje się m. in. aloes, miód, opuncja, gruszka czy nagietek – dodaje przedstawiciel Omedy. Zabieg chirurgiczny Leczenie doraźne nie sprawdzi się jednak w każdym przypadku. Hemoroidy stale powracające i wywołujące duże dolegliwości wymagają bowiem interwencji chirurgicznej. Najczęstszym zabiegiem jest założenie na żylaki specjalnych, ściskających, gumowych podwiązek, które prowadzą do obumarcia i samoistnego odpadnięcia guzka. Nie jest to jednoznaczne z wyleczeniem choroby, a w razie jej nawrotu całą procedurę należy kilka razy powtórzyć. - Nieco inaczej postępujemy w przypadku żylaków III i IV stopnia, które należy wyciąć chirurgicznie. Rzadziej zaś wykonuje się zabiegi takie, jak skleroterapia, krioterapia czy fotokoagulacja ­­­- opisuje chirurg z Humana Medica Omeda. Na koniec warto jeszcze przypomnieć, że hemoroidy nie są jedyną możliwą przyczyną występowania bólu i krwawienia odbytu. A rak, przewlekłe zapalenie jelit, choroba Leśniowskiego-Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego to przecież choroby, które zagrażają życiu i zdrowiu a jednocześnie wymagają zupełnie innego leczenia. Dlatego doktor Kleniewski przestrzega przed samodzielnymi próbami leczenia objawów środkami farmakologicznymi dostępnymi w aptekach. Punktem wyjścia w każdej sytuacji powinna być konsultacja lekarska.
  13. Choć dermatolodzy od lat biją na alarm, to statystyki chorób skórnych nie pozostawiają wątpliwości, wskazując, że w ostatnich latach znacznie rośnie częstość występowania czerniaka w Polsce. Przyczyną powstawania tego nowotworu skóry może być nieodpowiedzialne opalanie. Wciąż wiele osób zdaje się bagatelizować ten problem. U progu nadejścia pierwszych tegorocznych ciepłych dni, warto zatem przypomnieć o podstawowych zasadach, których przestrzeganie może nas uchronić przed bardzo poważnymi konsekwencjami. Za kilka tygodni, a może i szybciej, zrobi się naprawdę ciepło i ponownie - jak co roku – wielu z nas stanie przed wyborem: poddawać się przyjemnym, lecz nie zawsze bezpiecznym kąpielom słonecznym, czy jednak pozostawać w cieniu, rezygnując zarazem ze złotobrązowej opalenizny? Specjaliści przypominają, że mądre opalanie, wcale nie musi być niebezpieczne. Warto tylko przestrzegać pewnych prostych zaleceń. Co ciekawe, umiarkowane przebywanie na słońcu może wręcz przynieść szereg konkretnych korzyści dla naszego organizmu, a nawet, jak się okazuje być niezbędne dla zachowania zdrowia. Promienie słoneczne sprawiają, że organizm wytwarza endorfiny, potocznie zwane hormonem szczęścia, które odpowiadają za nasze dobre samopoczucie. Wytwarza także witaminę D3, która nie tylko wpływa na ogólne samopoczucie ale podnosi też odporność organizmu. Promienie słoneczne otulające ciało w przyjemny sposób także pomagają w leczeniu niektórych chorób, tj. łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry. Niestety, wciąż wiele osób nierozsądnie korzysta ze słonecznego dobrodziejstwa. Wśród najczęstszych błędów jakie popełniamy, specjaliści wymieniają: źle dobrane preparaty do opalania, zbyt niski filtr, zbyt rzadko nakładany na skórę lub w niedostatecznej ilości oraz zbyt długi czas przebywania na słońcu. Osoby zdrowe powinny stosować filtry o mocy SPF30. Osoby cierpiące na choroby alergiczne, atopowe zapalenie skóry, czy ze zmianami wypryskowymi powinny wybierać głównie preparaty zawierające przede wszystkim filtry fizyczne a nie chemiczne. Pacjenci, którzy mają rozpoznane schorzenia skóry związane z działaniem promieniowania ultrafioletowego powinni stosować filtry o mocy SPF 50+. Dzieciom również zaleca się preparaty z filtrami fizycznymi. Mają one mniejsze działanie drażniące i uczulające. Należy również zwrócić uwagę, żeby filtry zawierały substancje chroniące nie tylko przed promieniowaniem UVB, ale również przed UVA. Pamiętajmy też, że większość filtrów działa do 4 godzin od nałożenia. Po tym czasie aplikację kremu należy powtórzyć. Dodatkowo powinniśmy powtórnie nałożyć preparat ochronny po kąpieli i użyciu ręcznika, nawet jeśli krem był „wodoodporny”. O odpowiedni dobór preparatu dla naszej skóry możemy zapytać dermatologa lub poradzić się farmaceuty w aptece. Rezygnacja z kremu do opalania lub stosowanie środków ze zbyt niską fotoprotekcją jest nieodpowiedzialne, ponieważ nie tylko przyspiesza zjawisko starzenia się skóry, ale także może doprowadzić do oparzeń skóry, rozwoju zmian przednowotworowych oraz nowotworów skóry w tym czerniaka. - Statystyki zapadalności i umieralności na czerniaka są wyjątkowo niepokojące. Według przeprowadzonych w Polsce badań możliwość wystąpienia tego agresywnego nowotworu wzrosła w ostatnich latach 2-3 krotnie. Możliwość wystąpienia czerniaka wzrasta po 20 rż., choć największą liczbę zachorowań odnotowano po 65 rż. Wczesne rozpoznanie i leczenie nowotworu daje szansę na wyleczenie 97% pacjentów. W zaawansowanym stadium choroby szanse te maleją do 5%. Dlatego, w tym przypadku kluczowa jest profilaktyka i odpowiedzialność związana z właściwym korzystaniem ze słońca – mówi Hanna Myśliwiec specjalista dermatologii z Centrum Medycznego Medicover w Białymstoku. Większość osób posiada na swojej skórze znamiona, tzw. pieprzyki. To zjawisko niemal powszechne. Jak jednak rozpoznać te, które faktycznie mogą być groźne? - To, co powinno nas zaniepokoić to głównie nieregularny kształt znamion barwnikowych, asymetria, nierówne brzegi, niejednolity kolor i wielkość powyżej 5 mm. Niepokojącym objawem jest świąd zmiany, jej powiększanie się oraz zmiana koloru. Mogą to być objawy rozwoju czerniaka, nowotworu wywodzącego się z melanocytów, czyli komórek barwnikowych, wytwarzających i zawierających melaninę, które mogą ulec złośliwej transformacji – wyjaśnia specjalista z Medicover Białystok. Czerniak na ogół występuje na skórze, ale może też pojawiać się wszędzie tam, gdzie znajdują się wspomniane melanocyty- na błonach śluzowych czy w siatkówce oka. Trzeba zatem pamiętać o obowiązkowej kontroli znamion u dermatologa. Jedną z metod diagnostyki jest dermatoskopia – zupełnie nieinwazyjny sposób umożliwiający ocenę zmian skórnych w powiększeniu. - W przypadku odkrycia znamion, które mogą być potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia i życia pacjenta, lekarz zleca ich wycięcie chirurgiczne oraz przeprowadzenie badania histopatologicznego. Zwykle we wczesnym stadium choroby, leczenie sprowadza się do usunięcia „podejrzanego” znamienia z marginesem zdrowej skóry. Jeśli nowotwór jest już bardziej zaawansowany, stosuje się chemioterapię i immunoterapię – dodaje specjalistka dermatologii Hanna Myśliwiec. Świadomość na temat czerniaka wśród Polaków rośnie, lecz wciąż jest niewystarczająca. Pamiętać należy, że szczególnie narażone są osoby o jasnej karnacji, pracujące latem na świeżym powietrzu lub korzystające z solariów. Osoby, które w dzieciństwie przebyły poparzenia słoneczne mają kilkukrotnie większe ryzyko rozwoju czerniaka w wieku dorosłym. - Do grupy ryzyka zaliczyć trzeba również tych, którzy posiadają liczne wrodzone, szczególnie atypowe znamiona barwnikowe – przypomina specjalistka dermatologii. - Należy również pamiętać, że występowanie czerniaka w rodzinie znacząco zwiększa ryzyko, zachorowania. Ma to związek z pewną predyspozycją genetyczną. Dotyczy to głównie krewnych pierwszego stopnia. Mają oni o dwa, a nawet trzy razy większe ryzyko zachorowania. Spośród chorych na czerniaka około10% podaje, iż członek ich rodziny cierpiał na czerniaka - dodaje przedstawicielka Medicover Białystok. Po kilkumiesięcznym okresie jesienno – zimowym, z utęsknieniem wypatrujemy pierwszych prawdziwych oznak wiosny i lata. Słońce nie jest naszym wrogiem, jednak dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy rozsądnie cieszyć się jego dobrodziejstwem, a przede wszystkim, uważnie obserwować swoje ciało, pozwalając się systematycznie zbadać specjaliście. Przestrzeganie podstawowych zasad może przecież uratować nas przed bardzo groźnymi konsekwencjami.
  14. Przechodząc przez jezdnie upewnij się, że wszyscy uczestnicy ruchu Cię widzą. Pamiętaj, by nie przechodzić blisko ciężarówek, a jeżeli już to wyłącznie po uprzednim nawiązaniu kontaktu wzrokowego z ich kierowcami, którzy wbrew pozorom nie widzą najbliższego otoczenia kabiny! Ta częsta sytuacja zakończyła się na szczęście na niegroźnych obrażeniach. Dlaczego tak się dzieje? Widoczność kierowcy ogranicza deska rozdzielczość oraz inne elementy kabiny. Tłumaczy to jeden z kierowców: Martwe pole dla kierowców ciężarówek zobaczyć też można w tym norweskim filmie: Nigdy nie podchodź w okolice ciężarówki nie widząc oczu jej kierowcy. Zawsze upewnij się, że jesteś widziany!
  15. Odsetek najstarszych Polaków szybko rośnie i za 30 lat może okazać się, że już co dziesiąty mieszkaniec naszego kraju będzie miał 80 lat i więcej – uważa demograf prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego. Z danych demograficznych wynika, że obecnie mieszka w Polsce mniej więcej 1,6 mln osób bardzo starych, podczas gdy w 1950 r. było ich jedynie 180 tys. Według eksperta starzenie się ludności jest nieuchronnym procesem, który odzwierciedla poprawę warunków życia, prowadzącą do obniżania się umieralności. Dlatego coraz liczniejszą grupę w polskim społeczeństwie stanowią osoby najstarsze, które ukończyły 80 lat. Liczba osób najstarszych w powojennej Polsce bardzo szybko rosła. W 1950 r. było ich ok. 180 tys., a obecnie ok. 1,6 mln osób. To wzrost aż ośmiokrotny i dwukrotnie wyższy niż wzrost ogólnej liczy seniorów w wieku 65+. „Efekt jest taki, że dzisiaj osoby najstarsze stanowią już ok. 4 proc. ludności naszego kraju” - wyjaśnił demograf. Jak dodał, widać jednocześnie duże zróżnicowanie przestrzenne procesu zaawansowanego starzenia się we współczesnej Polsce, a póki co głównym czynnikiem powodującym większy udział osób najstarszych są migracje i zmiany dot. dzietności. Do regionów o najwyższym odsetku najstarszych Polaków należą bowiem województwa: łódzkie, świętokrzyskie i podlaskie, z których w ostatnich latach wyjechało bardzo dużo młodych ludzi i które odznaczają się relatywnie niską dzietnością. „Rezultat jest taki, że pewnym zmianom uległa struktura wieku ludności tych województw i rośnie odsetek ludzi bardzo starych” - dodał ekspert. Biorąc jednak pod uwagę prognozy demograficzne dla Polski, to na dłuższą metę - jego zdaniem - decydujący wpływ na liczbę osób najstarszych będzie miała umieralność. „Z biegiem czasu odsetek osób bardzo starych ma przede wszystkim rosnąć na tych obszarach, które dziś, i najprawdopodobniej w przyszłości, będą odznaczać się najniższą umieralnością. A są to takie spokojne regiony jak: Małopolska, Podkarpacie, Lubelszczyzna czy Podlasie” - podkreślił demograf. Jak ocenił, w nadchodzących dekadach spodziewany jest szybki wzrost liczby osób bardzo starych, ponieważ pokolenie powojennego wyżu demograficznego w perspektywie 10-15 lat zacznie na masową skalę osiągać wiek powyżej 80 lat. „Rezultat będzie taki, że nagle w perspektywie ponad 30 lat okaże się, że już co 10. mieszkaniec naszego kraju będzie w wieku 80 lat i więcej” - dodał prof. Szukalski. Wzrost liczby najstarszych osób oznaczać będzie konieczność zapewnienia im wsparcia środowiskowego i instytucjonalnego. W przypadku tej grupy osób - zdaniem eksperta - pojawiają się bowiem inne problemy niż te, które z reguły kojarzone są ze starzeniem się ludności – są one związane z narastającą niesprawnością i przede wszystkim z narastającą niesamodzielnością. „Pojawia się zatem konieczność oferowania różnego typu usług, które umożliwią tym osobom jak najdłuższe pozostawanie w domu. Z drugiej strony zaś rozbudowanie instytucjonalnego wsparcia, a więc instytucji całodobowej opieki, w których osoby odznaczające się narastającą niesamodzielnością będę mogły w miarę normalnie funkcjonować” - dodał demograf. W jego ocenie na razie w Polsce problem usług opiekuńczych rozwiązuje rodzina, ale w przyszłości najstarsi Polacy dotknięci zostaną zmianami jej modelu – niższą dzietnością, mniejszą szansą posiadania rodzeństwa czy dużą skalą migracji dzieci i wnuków. Oznaczać to może, że najstarsze osoby często nie będą mogły liczyć na pomoc rodziny. Problem ten w pewnej części rozwiązać może rozwój nowoczesnych technologii w usługach opiekuńczych, medycznych czy pielęgnacyjnych. Natomiast – jak podkreślił ekspert - nie są to rozwiązania na każdą kieszeń, a poza tym nowoczesne urządzenia i technologie nie zaspokoją potrzeby bliskości z innym człowiekiem i nie wpłyną na skalę osamotnienia. „Pojawianie się urządzeń umożliwiających kontakt na odległość z dziećmi owszem, niby redukuje trochę poczucie osamotnienia, ale jednak kontakt twarzą w twarz w porównaniu z takim kontaktem za pomocą łączy, to jest zupełnie coś innego” - podkreślił prof. Szukalski. Źródło: Serwis Nauka w Polsce
×

Masz wiadomość z forum opiekunek!

Dołącz do najpopularniejszej grupy Opiekunów, by otrzymywać najnowsze agencyjne lub prywatne oferty pracy, mieć dostęp do klubów i mapy Opiekunów oraz być na bieżąco z najnowszymi dyskusjami i poradnikami. 

Zarejestruj się