Skocz do zawartości
Anna Maria

Uciążliwe zachowania u chorych na Alzheimera

Rekomendowane posty

Jakie mogą być uciążliwe zachowania się chorego z chorobą Alzheimera?

Niektóre zachowania chorego mogą być dla opiekuna uciążliwe i męczące, a czasem wręcz trudne do zniesienia.

Zachowania te często robią wrażenie działań złośliwych i celowych, ale nie są one ani zamierzone, ani skierowane przeciwko nam - wywołuje je choroba. Chorzy swymi zachowaniami mogą starać się nam coś przekazać, zwrócić na siebie uwagę, by uzyskać naszą pomoc. Należy więc bacznie obserwować chorego, by poznać jego reakcje i zachowania w określonych sytuacjach i bronić go przed ewentualnym niebezpieczeństwem.

W początkowym etapie choroby pojawia się u wielu chorych podejrzliwość. Mają oni poczucie, że ktoś chce im zrobić krzywdę, chce ich okraść, zamykają szafy czy pokoje na klucz, często chowają go. Chowają też różne rzeczy. Kobiety godzinami noszą kurczowo przyciśnięte do piersi torebki lub chowają je w najdziwniejszych miejscach. Chorzy okazują swym bliskim podejrzliwość, mówiąc np., że mu coś ukradli, i jest to dla opiekunów bardzo przykre. Szczególnie denerwuje to osoby nie związane uczuciowo z chorymi (np. wynajęte pielęgniarki). Warto uprzedzić o tym osoby opiekujące się naszym bliskim i dać do przeczytania niniejsze teksty.

Chory przeważnie chowa rzeczy drobne - klucze od mieszkania czy szaf, okulary, portfel, ale czasem możemy znaleźć but w lodówce czy parasol pod poduszką.

Nie należy wtedy na chorego krzyczeć ani śmiać się, ale wykazać duże zrozumienie i cierpliwość. Trzeba spokojnym i rzeczowym tonem tłumaczyć choremu, że nikt nie chce go skrzywdzić i zapewniać, że rozumie się jego kłopoty. Najlepiej jest też odwrócić jego uwagę i zająć go czymś innym. Wszystkie ważne rzeczy (rachunki, klucze, itp.) powinny być przechowywane w miejscach niedostępnych dla chorego. Mieszkanie trzeba uporządkować w taki sposób, by było łatwo znajdować pochowane rzeczy. Należy usunąć stojące na wierzchu pudełka, wazony, pozamykać szafki, szafy i spiżarnie. Zawsze warto sprawdzić zawartość kosza do śmieci, zanim się je wyrzuci.

Uciążliwym zjawiskiem w początkowym okresie choroby jest nierozróżnianie przez chorego banknotów i nieradzenie sobie z pieniędzmi. Często też chory pieniądze gubi lub chowa. Zdarza się, że podrze banknot o dużej wartości, nie zdając sobie sprawy z tego, co robi. W późniejszym etapie choroby w ogóle nie będzie rozumial, do czego służą i może wyrzucić pieniądze do śmieci czy przez okno.

Po rozpoznaniu choroby najlepiej od razu załatwić możliwość przejmowania dochodów chorego przez jego najbliższego opiekuna. Wiąże się to z odpowiednimi krokami prawnymi. Należy też płacić samemu wszystkie rachunki chorego i robić zakupy. Jeśli nasz bliski jest jeszcze świadomy roli pieniędzy i irytuje się, gdy mu je zabieramy, dobrze jest zostawić mu portfel i trochę drobnych, by miał poczucie, że dysponuje swymi pieniędzmi. Warto też poinformować pracowników okolicznych sklepów o chorobie naszego bliskiego i poprosić ich o ewentualną pomoc.

W dalszych etapach choroby chory ma coraz większe trudności z prawidłowym nocnym odpoczynkiem. Nie jest w stanie przespać całej nocy, wstaje i chodzi. Jest to bardzo męczące dla opiekuna, gdyż sam nie może spać, musi zająć się chorym i dopilnować, by nie zrobił sobie krzywdy, a nocy takich może być wiele.

Jeśli chory wstanie, trzeba łagodnie powiedzieć mu, że jest noc i zaprowadzić do łóżka, ewentualnie pozwolić mu pospacerować pod naszym nadzorem. Dobrze jest zostawić w sypialni, jak również w łazience, zapaloną lampkę. Można zaprowadzić chorego do toalety. Da to większą szansę, że dłużej pośpi rano.

Aby ograniczyć nieprzespane noce, w ciągu dnia trzeba zapewnić choremu dużą aktywność. Wtedy wieczorem będzie bardziej zmęczony. Codzienny długi spacer i inne zajęcia ruchowe mogą tu pomóc. Nie trzeba też pozwalać na długie drzemki w ciągu dnia. Chory nie powinien pić mocnej kawy, herbaty czy kakao, szczególnie przed snem, gdyż zawierają one kofeinę. Warto również porozumieć się z lekarzem, by przepisał jakieś leki na bezsenność, ewentualnie zmienił te wywołujące uczucie senności w ciągu dnia.

Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem związanym z wędrowaniem jest samodzielne wyjście chorego z domu. Czasem chorzy chcą odwiedzić kogoś, kto już nie żyje, czasem słyszą jakieś głosy wołające ich, a czasem mówią, że chcieli iść na spacer. Raz takie wyjście może być spowodowane strachem, a raz - potrzebą ruchu. Większość chorych przynajmniej raz opuściła swój dom i nie potrafiła wrócić, zgubiła się. Jest to przykre przeżycie dla opiekuna, jak również dla chorego. Grozi ono niebezpiecznym wypadkiem. Zaginięcie chorego powoduje ogromny stres i poczucie winy u opiekuna, który go nie dopilnował.

Można uprzedzić sąsiadów i pracowników pobliskich sklepów, że nasz bliski może wyjść z domu i poprosić, żeby, jeśli go zauważą, zaprosili, by wszedł do nich, i aby Cię zawiadomili.

Dobrze jest też, by chory miał przy sobie informację z nazwiskiem, adresem i numerem telefonu opiekuna oraz z informacją, że cierpi na zaburzenia pamięci. Takie informacje o stanie chorego można przypiąć (lub przyszyć) do ubrania chorego w niedostępnym dla niego miejscu.

Na wypadek zaginięcia chorego należy mieć przygotowany dokładny jego rysopis i aktualne zdjęcie.

Dobrze byłoby też powiadomić policję o chorym, by w razie jego odnalezienia mogli go odprowadzić. Być może w przyszłości będzie funkcjonował centralny rejestr chorych. Należy również pamiętać o maksymalnym zabezpieczeniu mieszkania, drzwi i okien przed samodzielnym wyjściem chorego. Wprost trudno uwierzyć, że chorzy, o zaburzonych przecież możliwościach, potrafią otworzyć skomplikowane nawet zamki i wyjść w dzień czy w nocy z domu.

Chorzy często też powtarzają pewne czynności i słowa, chodzą krok w krok za opiekunem, nie dając mu chwili spokoju, ciągle zadają to samo pytanie albo robią to same gesty. Te same pytania, zadawane przez chorego dziesiątki razy, są też bardzo męczące. Nasz bliski nie pamięta po prostu, że je już zadawał lub nie pamięta odpowiedzi. Trzeba więc cierpliwie odpowiadać. Można też próbować zająć uwagę chorego czymś innym.

Chory często wykonuje dziesiątki razy tę samą czynność. Jeśli nie jest to dla niego niebezpieczne, możemy na to pozwolić. Może mu to sprawia przyjemność.

Dużą cierpliwość trzeba wykazać, gdy chory zalewa nas potokiem wymowy, a szczególnie, gdy półgłosem powtarza w kółko kilka zdań czy wyrazów. Grzeczne prośby o ciszę nic nie dają. Chory robi to bezwiednie i po chwili przerwy zaczyna znowu. Wtedy najlepiej próbować nie słyszeć albo wyjść z pokoju.

Chory jest ogromnie przywiązany do swojego opiekuna, gdyż daje mu on poczucie bezpieczeństwa. Często czeka na niego godzinami przy oknie lub drzwiach i gdy jego bliski przyjdzie, bardzo się cieszy. Jest to dla opiekuna bardzo miłe, ale często czuje się on jednak osaczony, gdy chory nieustannie jest koło niego i nie odstępuje go ani na krok. W takich sytuacjach znowu najlepiej jest starać się znaleźć choremu jakieś zajęcie, czymś go zainteresować, a najlepiej poprosić kogoś (pielęgniarka, znajomy), by jakiś czas pobył z chorym.

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość Katarzyna

Dzień donry. Wybieram się do pani z alzheimerem. Dziekuję za wszystkie informacje. Pozdrawiam z Wałbrzycha.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość

Sporo już wiemy o tej chorobie ale niewiele o opiekunach, często opiekun sam jest też chory brakuje mu sił fizycznych i psychicznych . Każdy dzień jest dla niego ciężki i traci wiarę w to że będzie lepiej, bo nie będzie. Wszystkim opiekunom i sobie szczerze współczuję i życzę dużo zdrowia i samozaparcia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Też miałam panią z alzheimerem, ale początkowym. O, dziwo była to moja pierwsza dobra klientka.Była bardzo zaplątana w swoich dziwnych myślach i czynnościach, ale  - tak jak pisze w tym artykule - nigdy nie dokuczała w żaden sposób.  Starałam się pomóc jej w codziennym funkcjonowaniu, czasem udawało mi się ją zająć czymś i wtedy była okazem szczęścia np. czytaliśmy wiersze. Czasem udawało mi się ją  uspokoić, czasem pilnowałam ją jedynie, żeby mi nie uciekła na ulicę. Myślę, że opiekun takiej osoby musi się cieszyć i być dumny  z każdego przepracowanego dnia, bo każdy taki dzień jest wyzwaniem. W końcu przychodzi jednak moment gdy chory nie nadaje się już do domowej opieki, zwłaszcza jeżeli jest fizycznie silny i zdrowy -  taka tu ironia losu. Ale często póki co -  możemy dać tym chorym bardzo dużo - parę chwil szczęścia.Potem chorzy z alzheimerem wyciągnięci z domu mogą już tylko wegetować w domach opieki. Ale jasne, że nasza opieka  nie może być kosztem własnego zdrowia ! Trzeba znać swoją granicę.

         Bo z jednym się nie zgodzę. To nie jest tak, że opiekun ma być cierpliwy, nie reagować itd. że trzeba okazać wyrozumiałość. Opiekun w końcu zawsze straci cierpliwość, wyrozumiałość i pomysły i to jest kwestia czasu.  Opiekun chorego na Alzheimera musi znać swoje granice i umieć się WCZEŚNIEJ wycofać : czasem d swojego kąta, czasem do swojego pokoju, a czasem już z danej steli.

         Trzeba odpoczywać. Moja staruszkę wywożono dwa razy w tygodniu na zajęcia i takie jej  wyjazdy - pozwalały mi odsapnąć

      

       

 

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bo z jednym się nie zgodzę. To nie jest tak, że opiekun ma być cierpliwy, nie reagować itd. że trzeba okazać wyrozumiałość. Opiekun w końcu zawsze straci cierpliwość, wyrozumiałość i pomysły i to jest kwestia czasu.  Opiekun chorego na Alzheimera musi znać swoje granice i umieć się WCZEŚNIEJ wycofać : czasem d swojego kąta, czasem do swojego pokoju, a czasem już z danej steli. ...."cytat Serenity----całkowicie się zgadzam .Jest to choroba ,której do dzisiaj nie potrafię zrozumieć ,to nie jest tak ,że oni w momencie pobudzenia umysłowego, się nie kontrolują ,dlaczego w stosunku do swoich znajomych potrafią zachować  ,może nie całkowicie ale jednak"trzeżwość umysłu i działania"   ---i to jest dla mnie zagadką.Fakt faktem ,bardzo nieprzyjemna choroba .Całe szczęście ,że są to tylko godziny a potem wracają do normy.Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witam serdecznie nawiązując do tematu jestem drugi raz na wyjeżdzie u chorego na alzheimera i potwierdzam jest ciężko psychicznie i fizycznie,dodatkowo żona pdp ma demencję.Od samego rana jest wesoło i smutno jednocześnie,bo czasem z braku sił tych psychicznych i fizycznych śmieję się i załamuję-tak czasem o dziewiątej rano już mi brak energii.I tak jak cytujesz czasem idę do siebie,czasem na ogród,a czasem się wyłączam i nie słucham- na szczęście rodzina Pdp stara się pomagać i jakoś mija dzień za dniem.Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

NO TO MASZ "WESOŁO"   ,ale taki chleb ...dobrze ,że masz pomoc ,oby tylko nie dokuczliwą ,bo nieraz bym wolał sam wszystko zrobić jak mieć pomoc  w stylu ja to zrobie lepiej...w tedy moja psychika predzej siadała jak u tych chorych ha ha.....oby nas to nie spotkało!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie- wszystko jest ok do niczego się nie wtrącają sama decyduję o zakupach,gotowaniu,całej organizacji domu córka mieszka obok jak tylko nie mogę poradzić sobie z babcia, bo akurat coś wymyśliła,czy zaczyna być agresywna,to ustawia ją na właściwe tory,bo tak to jest z dziadkiem jest już kontakt znikomy ale jeszcze na chodzie,muszę go asekurować żeby nie upadł,a babcia energii ma więcej  niż ja rano po wypiciu kawy.A pewnie pomyślałeś że płacą mi za dwoje niestety nie,bo babcia jest samodzielna.A co do uciążliwych zachowań to tak po miesiącu mam dosyć słuchania jednej i tej samej piosenki. Nieraz cały dzień dziadek śpiewa,babka gada[non stop i szybko i dialektem-jeden bełkot]czasem do tego telewizor głośno bo wiadomo z wiekiem już słuch nie ten i normalnie cyrk że głowa pęka.Jestem półtora miesiąca,ale już mi też siada Psy dobrze,że znalazłam takie forum.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość maggie

najlepsza metoda jest odwracanie uwagi ,nie rozumiem jak mozna "wyjasnic PDP" ze "rozumiemy jego klopoty" jak wynika z artykulu.Co schowane I odnalezione klasc z powrotem tam gdzie byc powinno bez dyskutowania z pdp bo w gardle zaschnie od tych tlumaczen.Ja  nie rozmawiam wcale,tylko polecenia z usmiechem jak do dziecka.Widza usmiech I ida na to...wyeliminowalam chowanie rzeczy przez reorganizacje mieszkania,kiedys pdp grala w brydza,wiec dalam jej karty do gry I tak sobie uklada godzinami w milczeniu a ja obok niej przy stole na komp. I happy everybody :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

dobre rozwiazanie -jezeli jest tak spokojny PDP! a dyskusja chyba nic nie pomaga masz racje ,ale są różne zachowania tych ludzi i Twoja recepta nie może być" złotą receptą"--pozdrawiam.

O 8.12.2015 at 21:51, agnes17 napisał:

Nie- wszystko jest ok do niczego się nie wtrącają sama decyduję o zakupach,gotowaniu,całej organizacji domu córka mieszka obok jak tylko nie mogę poradzić sobie z babcia, bo akurat coś wymyśliła,czy zaczyna być agresywna,to ustawia ją na właściwe tory,bo tak to jest z dziadkiem jest już kontakt znikomy ale jeszcze na chodzie,muszę go asekurować żeby nie upadł,a babcia energii ma więcej  niż ja rano po wypiciu kawy.A pewnie pomyślałeś że płacą mi za dwoje niestety nie,bo babcia jest samodzielna.A co do uciążliwych zachowań to tak po miesiącu mam dosyć słuchania jednej i tej samej piosenki. Nieraz cały dzień dziadek śpiewa,babka gada[non stop i szybko i dialektem-jeden bełkot]czasem do tego telewizor głośno bo wiadomo z wiekiem już słuch nie ten i normalnie cyrk że głowa pęka.Jestem półtora miesiąca,ale już mi też siada Psy dobrze,że znalazłam takie forum.

 to Twoja wina  ,to zrób tylko koło dziadka   .....ha ha wiem tak nie idzie ,ale upominaj się o swoje,to jest nie do przyjecia by być przy dwójce a miec płacone za jedną osobę,tak własnie    Agencje i rodziny robią "w konia" opiekunki!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość lea
O 27.07.2014 at 12:01, Anna Maria napisał:

Jakie mogą być uciążliwe zachowania się chorego z chorobą Alzheimera?

Niektóre zachowania chorego mogą być dla opiekuna uciążliwe i męczące, a czasem wręcz trudne do zniesienia.

Zachowania te często robią wrażenie działań złośliwych i celowych, ale nie są one ani zamierzone, ani skierowane przeciwko nam - wywołuje je choroba. Chorzy swymi zachowaniami mogą starać się nam coś przekazać, zwrócić na siebie uwagę, by uzyskać naszą pomoc. Należy więc bacznie obserwować chorego, by poznać jego reakcje i zachowania w określonych sytuacjach i bronić go przed ewentualnym niebezpieczeństwem.

W początkowym etapie choroby pojawia się u wielu chorych podejrzliwość. Mają oni poczucie, że ktoś chce im zrobić krzywdę, chce ich okraść, zamykają szafy czy pokoje na klucz, często chowają go. Chowają też różne rzeczy. Kobiety godzinami noszą kurczowo przyciśnięte do piersi torebki lub chowają je w najdziwniejszych miejscach. Chorzy okazują swym bliskim podejrzliwość, mówiąc np., że mu coś ukradli, i jest to dla opiekunów bardzo przykre. Szczególnie denerwuje to osoby nie związane uczuciowo z chorymi (np. wynajęte pielęgniarki). Warto uprzedzić o tym osoby opiekujące się naszym bliskim i dać do przeczytania niniejsze teksty.

Chory przeważnie chowa rzeczy drobne - klucze od mieszkania czy szaf, okulary, portfel, ale czasem możemy znaleźć but w lodówce czy parasol pod poduszką.

Nie należy wtedy na chorego krzyczeć ani śmiać się, ale wykazać duże zrozumienie i cierpliwość. Trzeba spokojnym i rzeczowym tonem tłumaczyć choremu, że nikt nie chce go skrzywdzić i zapewniać, że rozumie się jego kłopoty. Najlepiej jest też odwrócić jego uwagę i zająć go czymś innym. Wszystkie ważne rzeczy (rachunki, klucze, itp.) powinny być przechowywane w miejscach niedostępnych dla chorego. Mieszkanie trzeba uporządkować w taki sposób, by było łatwo znajdować pochowane rzeczy. Należy usunąć stojące na wierzchu pudełka, wazony, pozamykać szafki, szafy i spiżarnie. Zawsze warto sprawdzić zawartość kosza do śmieci, zanim się je wyrzuci.

Uciążliwym zjawiskiem w początkowym okresie choroby jest nierozróżnianie przez chorego banknotów i nieradzenie sobie z pieniędzmi. Często też chory pieniądze gubi lub chowa. Zdarza się, że podrze banknot o dużej wartości, nie zdając sobie sprawy z tego, co robi. W późniejszym etapie choroby w ogóle nie będzie rozumial, do czego służą i może wyrzucić pieniądze do śmieci czy przez okno.

Po rozpoznaniu choroby najlepiej od razu załatwić możliwość przejmowania dochodów chorego przez jego najbliższego opiekuna. Wiąże się to z odpowiednimi krokami prawnymi. Należy też płacić samemu wszystkie rachunki chorego i robić zakupy. Jeśli nasz bliski jest jeszcze świadomy roli pieniędzy i irytuje się, gdy mu je zabieramy, dobrze jest zostawić mu portfel i trochę drobnych, by miał poczucie, że dysponuje swymi pieniędzmi. Warto też poinformować pracowników okolicznych sklepów o chorobie naszego bliskiego i poprosić ich o ewentualną pomoc.

W dalszych etapach choroby chory ma coraz większe trudności z prawidłowym nocnym odpoczynkiem. Nie jest w stanie przespać całej nocy, wstaje i chodzi. Jest to bardzo męczące dla opiekuna, gdyż sam nie może spać, musi zająć się chorym i dopilnować, by nie zrobił sobie krzywdy, a nocy takich może być wiele.

Jeśli chory wstanie, trzeba łagodnie powiedzieć mu, że jest noc i zaprowadzić do łóżka, ewentualnie pozwolić mu pospacerować pod naszym nadzorem. Dobrze jest zostawić w sypialni, jak również w łazience, zapaloną lampkę. Można zaprowadzić chorego do toalety. Da to większą szansę, że dłużej pośpi rano.

Aby ograniczyć nieprzespane noce, w ciągu dnia trzeba zapewnić choremu dużą aktywność. Wtedy wieczorem będzie bardziej zmęczony. Codzienny długi spacer i inne zajęcia ruchowe mogą tu pomóc. Nie trzeba też pozwalać na długie drzemki w ciągu dnia. Chory nie powinien pić mocnej kawy, herbaty czy kakao, szczególnie przed snem, gdyż zawierają one kofeinę. Warto również porozumieć się z lekarzem, by przepisał jakieś leki na bezsenność, ewentualnie zmienił te wywołujące uczucie senności w ciągu dnia.

Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem związanym z wędrowaniem jest samodzielne wyjście chorego z domu. Czasem chorzy chcą odwiedzić kogoś, kto już nie żyje, czasem słyszą jakieś głosy wołające ich, a czasem mówią, że chcieli iść na spacer. Raz takie wyjście może być spowodowane strachem, a raz - potrzebą ruchu. Większość chorych przynajmniej raz opuściła swój dom i nie potrafiła wrócić, zgubiła się. Jest to przykre przeżycie dla opiekuna, jak również dla chorego. Grozi ono niebezpiecznym wypadkiem. Zaginięcie chorego powoduje ogromny stres i poczucie winy u opiekuna, który go nie dopilnował.

Można uprzedzić sąsiadów i pracowników pobliskich sklepów, że nasz bliski może wyjść z domu i poprosić, żeby, jeśli go zauważą, zaprosili, by wszedł do nich, i aby Cię zawiadomili.

Dobrze jest też, by chory miał przy sobie informację z nazwiskiem, adresem i numerem telefonu opiekuna oraz z informacją, że cierpi na zaburzenia pamięci. Takie informacje o stanie chorego można przypiąć (lub przyszyć) do ubrania chorego w niedostępnym dla niego miejscu.

Na wypadek zaginięcia chorego należy mieć przygotowany dokładny jego rysopis i aktualne zdjęcie.

Dobrze byłoby też powiadomić policję o chorym, by w razie jego odnalezienia mogli go odprowadzić. Być może w przyszłości będzie funkcjonował centralny rejestr chorych. Należy również pamiętać o maksymalnym zabezpieczeniu mieszkania, drzwi i okien przed samodzielnym wyjściem chorego. Wprost trudno uwierzyć, że chorzy, o zaburzonych przecież możliwościach, potrafią otworzyć skomplikowane nawet zamki i wyjść w dzień czy w nocy z domu.

Chorzy często też powtarzają pewne czynności i słowa, chodzą krok w krok za opiekunem, nie dając mu chwili spokoju, ciągle zadają to samo pytanie albo robią to same gesty. Te same pytania, zadawane przez chorego dziesiątki razy, są też bardzo męczące. Nasz bliski nie pamięta po prostu, że je już zadawał lub nie pamięta odpowiedzi. Trzeba więc cierpliwie odpowiadać. Można też próbować zająć uwagę chorego czymś innym.

Chory często wykonuje dziesiątki razy tę samą czynność. Jeśli nie jest to dla niego niebezpieczne, możemy na to pozwolić. Może mu to sprawia przyjemność.

Dużą cierpliwość trzeba wykazać, gdy chory zalewa nas potokiem wymowy, a szczególnie, gdy półgłosem powtarza w kółko kilka zdań czy wyrazów. Grzeczne prośby o ciszę nic nie dają. Chory robi to bezwiednie i po chwili przerwy zaczyna znowu. Wtedy najlepiej próbować nie słyszeć albo wyjść z pokoju.

Chory jest ogromnie przywiązany do swojego opiekuna, gdyż daje mu on poczucie bezpieczeństwa. Często czeka na niego godzinami przy oknie lub drzwiach i gdy jego bliski przyjdzie, bardzo się cieszy. Jest to dla opiekuna bardzo miłe, ale często czuje się on jednak osaczony, gdy chory nieustannie jest koło niego i nie odstępuje go ani na krok. W takich sytuacjach znowu najlepiej jest starać się znaleźć choremu jakieś zajęcie, czymś go zainteresować, a najlepiej poprosić kogoś (pielęgniarka, znajomy), by jakiś czas pobył z chorym.

Utopia. Autor albo nie miał do czynienia z taką osobą, albo śni.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

  z opisu  można wysnuć tylko jeden wniosek 24 godziny na bacznosci   ,to jest absurd.Absurdem też jest ,że ich zachowania nie są konrolowane przez nich samych nie zgadzam sie... Na to warto zwrócić uwagę......"Chory nie powinien pić mocnej kawy, herbaty czy kakao, szczególnie przed snem, gdyż zawierają one kofeinę. Warto również porozumieć się z lekarzem, by przepisał jakieś leki na bezsenność, ewentualnie zmienił te wywołujące uczucie senności w ciągu dnia....."tylko jak jedno z drugim  pogodzić  ,nie jestem medykiem ,ale widocznie tak można..Fakt faktem jest to brzydka choroba ,ale żródło też ma w etyce zachowania wczesniejszego a wiec w genach.Prawdą też nie jest ,że chory na Alzheimera przywiazuje sie do opiekuna. a jeszcze do obcej osoby,może czuje taką potrzebe ale w momencie pobudzenia zachowuje się zupełnie inaczej.według mnie jest to obraz ułaskawiajacy chorego,tylko nad nim się litować,a chory bedzie górą nad nami,absolutnie nie.My musimy kontrolować sytuacje ,by nie dać się poddać.Nie mówię tu o przemocy,ale o   kontrolowaniu sytuacji.

Edytowane przez adamos1
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość Krysia

Chciałam zapytać czy miał ktoś do czynienia z wymiotami a raczej z ich wymuszaniem u chorego na Alzhemera?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Krysia moj pdp wymiotowal. Jak sie tylko troche zdenerwowal, czesto wymuszal wymioty, oskarzal mnie o niewlasciwe jedzenie, a denerwowal sie czesto z blahych powodow (np. skorka od chleba byla niedokladnie obkrojona, lub banan nierozgnieciony na pure.  Najgorsze bo rodzina tez to czynila.  Nie wolno mi bylo stosowac  przypraw a nawet soli. Duzo czasu uplynelo jak wytlumaczylam rodzinie, ze to jest na tle psychicznym a nie od jedzenia. Jak probowal wymuszac wymioty,  mowilam ze jest zdrowy, jedzenie tez bylo w porzadku i wychodzlam. Chyba ta metoda pomagla bo od 6 tyg. juz nie wymiotuje.

To typowy objaw somatyczny.  Ludzie cierpiacy psychicznie szukaja u siebie objawow cielesnych. Moj pdp oprocz wymiotow, udaje czesto osobe niepelnosprawna fizycznie, np. nie moze wstac, zgina sie w pol jak osoba z lumbago, zdarzalo sie, ze sie "wykladal" na dywanie udawal nieprzytomnego. 

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość Krysia

Bardzo dziękuję za wsparcie,3 lata pracuję przy opiece,miałam już do czynienia z tą chorobą aż do śmierci podopiecznego ale pierwszy raz podopieczna sama prowokuje wymioty.Rodzina ani wcześniejsza opiekunka nie wyjaśniła mi dlaczego koło łóżka stoi plastikowe wiaderko.Babusia jest przekochana,nie agresywna,samodzielna-oczywiście biega równo z wiatrem najlepiej gdzieś? i myć się nie lubi.Jedno mnie tylko zastanawia dlaczego część leków jest na schizofrenię? Czy to przypadkiem nie dwie choroby?Maniakalnie też się drapie aż do krwi i drapała by chętnie mnie jak zauważy jakieś znamię,pieprzyk lub zaczerwienienie.Tak się tylko zastanawiam bo z miejsca nie zrezygnuję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Codzienne życie z chorą osobą na alzheimera bywa naprawdę trudne. Przyglądam się, jak każdego dnia moja koleżanka zajmuje się chorym ojcem. Czasami dziwię sie, że aż tyle wytrzymuje. Dostałam od niej link do filmu na YT. Po jego obejrzeniu moja perspektywa na tę chorobę się zupełnie zmieniła. Sądzę, że warto go obejrzeć:

 

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To prawda, że opieka nad chorym na alzheimera wymaga ogromnej cierpliwości. Trudno patrzeć, jak mama, tato, babcia zmienia się każdego dnia niestety. Ale masz racje ten film pomoże na pewno wielu opiekunom podejść zupełnie inaczej do swoich bliskich. Zauważyłam, że w Józefinie ma odbyć się pokaz całego filmu. Wiesz coś więcej? Bo pod filmem nie ma zbytnio szczegółów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Trzeba się wcześniej zarejestrować telefonicznie 519 331 265. Pokaz odbędzie się już w ten czwartek, więc zostało mało czasu, ale może miejsca jeszcze będą. ;) Ja się juz zapisałam - jest okazja by na prawdę czewgoś się nauczyć o chorobie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jestem już zapisana na pokaz. :) Podobno organizowane są także warsztaty w ramach projektu "Zrozumieć Alzheimera", ale trzeba się na nie dodatkowo zapisać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość Bertka

Opiekuję się panią z Alzheimerem. Jest przemiła i w momentach świadomości, dziękuję mi, albo martwi się, że mi tak ciężko z nią.

Przeważnie jednak jestem wykończona sytuacją. Pani krzyczy, woła o pomoc, gdy musi iść do toalety. Pomagam jej wstać, zaprowadzam do toalety, ubieram, wracamy na sofę.... i od nowa!!! Co 10 - 15 minut krzyk, że na ubikacje musi. Cały dzień, nawet w przerwie, gdy leży w łóżku i jest czas na drzemkę. Pani zadaje ciągle też te same pytania co kilka minut, ale to już dla mnie drobnostka.Całe szczęście jest zmiana w nocy i mogę odespać.

Zastanawiam się, co mogłabym zrobić lepiej w tej sytuacji? Reagować inaczej? - Tłumaczenia albo schodzenie na inny temat nic nie dają. Nie reagować wcale? - pani zaczyna płakać i krzyczy "na pomoc" - też nie da się tego wytrzymać. Co robić?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz



×

Masz wiadomość z forum opiekunek!

Dołącz do najpopularniejszej grupy Opiekunów, by otrzymywać najnowsze agencyjne lub prywatne oferty pracy, mieć dostęp do klubów i mapy Opiekunów oraz być na bieżąco z najnowszymi dyskusjami i poradnikami. 

Zarejestruj się