Skocz do zawartości
Reklama:

Rekomendowane posty

Mam bardzo podobne doswiadczenia . Dwa razy wyjechalam  na stelle z wstawaniem i to  kilkakrotnym w ciagu nocy absolutnie nie majac wczesniej na ten temat info od agencji. Pierwszy raz to calkowita porazka , bo jeszcze oprocz wtawania byl transfer ciezkiej osoby i zadnych pomocnych urzadzen, Pflegedienst tez nie przychodzil. Bylam tydzien ale zaraz po przyjezdzie dzwonilam do agencji, opis mialam zupelnie inny. Drugi raz bylam u podopiecznej  bez zadnej demencji, inteligentnej i milej, ale niestety te noce,  Nie chciala przyjmowac zadnych lekow na sen, bo jak mowila i tak bierze za duzo innych. Nie miala rodziny i dzieci, sama o wszystkim decydowala. Lubila ze na rozmawiac, bardzo mila atmosfera, ale nie przejmowala sie tym, ze ja nie spie, siedzialaby ze mna caly czas, widzialam, ze ja wkurza moja przerwa, musialam wychodzic z domu, bo gdy sie polozylam aby troche odespac , zawsze cos  w tym czasie chciala. Mysle,ze byla troche zazdrosna, ze gdzies wychodze a ona jest slaba i chora. Doskonale wiedziala, ze nie powinno tak byc , byla u nas koordynatorka, ktora przyszla, bo powiadomilam agencje, ze nie bede tu dluzej , ze wstaje po trzy, cztery razy w nocy . Nic ta wizyta nie dala, cos tam mowila, ze jest jej przykro , no ale co ona poradzi, ze wymaga pomocy w dojsciu do toalety. Przyjechala nastepna"ofiara" ktorej  powiedziano, ze jest wstawanie sporadyczne Wiem, ze dopiero gdy trzecia  nie chciala tam zostac, pani E. zgodzila sie na leki a potem juz na pampersy,jej stan zdrowia sie pogorszyl, zmarla w Altenheimie. Ja bylam tam najdluzej, bo ponad  miesiac, podobno nie wyrazala zgody na inne kandydatki, zadna jej nie pasowala. Juz mnie to wkurzalo, myslalam, ze robi to zlosliwie, zeby mnie przetrzymac. Nie wiem jak dalam rade ,wygladalam jak chora mizerota. W autokarze raczej nie  moge nigdy  spac , wtedy nawet nie zdawalam sobie sprawy kiedy usnelam. Mowilam przez sen, gdy sie przebudzilam zobaczylam, ze ludzie gapia sie na mnie i sie usmiechaja. Sasiadka obok  powiedziala, ze mowilam-och mam juz dosc tych nocy, daj mi wreszcie spac. Ludzie pewnie mysleli, ze z innego powodu jestem taka wykonczona.:d Od tamtej pory juz wole dziesiec razy zapytac , aby sie upewnic, czy trzeba wstawac do podopiecznych, no chyba, ze zle sie poczuje.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak na razie mam tylko jedną Panią, póki co nie wstaje w nocy i mam nadzieję że ten stan się długo utrzyma. Natomiast chciałaby żebym cały czas z nią siedziała, nawet jak wychodzę to musi wiedzieć gdzie idę i kiedy wrócę. Odpowiadam sporadycznie- wrócę dzisiaj, nie martw się i koniec. Czasami wydaje mi się, że to ona się mną zajmuje a nie odwrotnie.

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 godzin temu, lama napisał:

w mojej umowie jest zapis o nieprzerywanym czasie na sen od 22 do 6-ej rano, był "zdziwiony", bo on myślał, że to jest opieka 24h, więc z uśmiechem zapytałam go, czy on mógłby funkcjonować na okrągło, bo ja nie....no i tak oboje pozostawaliśmy w zdziwieniu

            Otóż to... oboje w zdziwieniu, a kto przy zdrowych zmysłach by w ogóle pomyślał, że przyślą osobę do pracy RUND UM DIE UHR ?

Polecam mój ukochany temat tutaj ;

Sposoby na nocne życie staruszków.

        Zdecydowanie uważam też, że przerywany sen jest o wiele gorszym problemem niż nawet nadmiar godzin pracy.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
16 godzin temu, makaroni napisał:

Jak na razie mam tylko jedną Panią, póki co nie wstaje w nocy i mam nadzieję że ten stan się długo utrzyma. Natomiast chciałaby żebym cały czas z nią siedziała, nawet jak wychodzę to musi wiedzieć gdzie idę i kiedy wrócę. Odpowiadam sporadycznie- wrócę dzisiaj, nie martw się i koniec. Czasami wydaje mi się, że to ona się mną zajmuje a nie odwrotnie.

Tez tak kiedyś miałam,  miałam wrażenie ,że babcia mnie pilnuje abym ja spała a ona grasowala po chałupie w poszukiwaniu jedzenia ,,w nocy-haha w ogóle tym się nie przejmowałam co robi nocami-w ogóle i na dobre mi to wyszło,,po co? jak nigdy nic się złego nie stalo,,a babci na siłę nawet dzwig by nie ułożył do snu,,,,

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czytam te posty i mam wrażenie że część opiekunek pracuje na okrągło bo uważa że tego się od nich oczekuje i ciągle chce mieć podopiecznych na oku i reagować na każde ich mrugnięcie okiem. Na dłuższą metę to się chyba nie sprawdza.
Ja mam taki system że zaraz po przyjeździe ( albo jeszcze wcześniej podczas rozmowy telefonicznej) pytam jaki podopieczny ma przebieg dnia i czego oczekuje od opiekunki. Może miałam szczęście ale nikt nigdy nie powiedział że oczekuje siedzenia z nim non stop. A gdyby powiedział to poinformowałabym go że potrzebuje dwóch opiekunek żeby mogły przy nim siedzieć na zmianę.
Na podstawie tego co podopieczny robił dotychczas układam plan dnia tak żeby mu możliwie nic nie zmieniać. W rozmowie pierwszego dnia mówię też że mam jeden dzień w tygodniu wolny i pytam jaki im najbardziej odpowiada. Zgadzam się na ten który wybierają a jeśli jest to niedziela to po 3 tygodniach proszę o zmianę na sobotę żebym mogła pojechać na zakupy. Jeśli podopieczny wymaga dużo pomocy to zgadzam się na 2 razy po pół dnia. Nawet jeśli podopieczny nic nie kojarzy to umowę podpisuje ktoś z rodziny, jakiś opiekun który umysł ma sprawny i z nim trzeba na początku wszystko co możliwe omówić.
Jeśli nie powiem że mam wolny dzień to oni sami go nie zaproponują. Czasami robią zdziwione miny na hasło o wolnym dniu ale wtedy mówię że żeby dobrze wykonywać swoją pracę muszę mieć możliwość wypoczynku.

podobnie jak @lama mam kłopoty z zasypianiem więc nie przyjmuje ofert z opcją wstawania w nocy uważam że te 50 EUR dodatku nie jest tego warte bo często oczekiwania podopiecznego rosną w miarę upływu czasu i najpierw wstajemy raz a potem 5 razy :( i zawsze może powiedzieć że za to płaci

co innego jeśli opiekuje się kimś dłużej i jego stan zdrowia się pogarsza wtedy jeśli trzeba wstaję, siedzę w nocy ale wtedy odsypiam w dzień bo najczęściej kontakt z rodziną jest już dobry i wtedy rozumieją że albo pomogą albo muszą zatrudnić drugą opiekunkę albo oddać rodzica do hospicjum i pomagają.

Głównym problemem jest nieznajomość języka bo nie można wtedy o wiele rzeczy zapytać i takie opiekunki są skazane na odgadywanie potrzeb podopiecznych z wyrazu ich twarzy albo pomoc koordynatora który głównie dba o swoje potrzeby czyli utrzymanie kontraktu bo z tego jest kasa.

Kompletnie nie rozumiem dlaczego osoby nie znające języka siedzą ze swoimi podopiecznymi w czasie gdy Ci oglądają telewizję . Do tego często telewizor leci na pełnym dźwięku bo podopieczny słabo słyszy. Opiekunce głowa pęka od hałasu, nic nie rozumie, nie interesuje jej to ale siedzi. I potem jest zmęczona. Tylko po co?
 

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kobieta pracująca masz bardzo dobry system,,coś podobnego ja zawsze robię,,ale u mnie to się tak oburzają,,że jeden to trzaskał drzwiami a inna z nerwów co sobie wymysła opiekunka  biegnie po pomoc do koordynatora itd.:hahaha: ale zawsze wychodzę trochę na lepszą drogę,,mimo ich nerwów i sprzeciwów,,potem się z tym godzą i jest ok! A co do telewizora ? nigdy jeszcze nie siedziałam z PDP przed telewizorem ,,nigdy ,jedna babcia wszystkim opowiadała ,że ja nie oglądam telewizji,,czyli to już było nie normalne bo moja poprzedniczka dzień w dzien oglądała z babcią ,,a tutaj się taka znalazła co ma gdzieś ten wyjący głosnik,,masz rację,,wyje jak alarm przeciwpożarowy,,nie interesują mnie ich programy i ich durnoty jakie oglądają,,zawsze znikam do siebie ,,dam co babcia potrzebuje i myk i mnie nie ma,,jeszcze mnie nikt nie usidlił na cały dzien abym ja towarzyszyła non stop,,i nie usidli,,są takie co będą non stop siedziały i się jeszcze patrzyły jakie miny strzela PDP ,,bo może nie taką minę zrobi i trzeba mu coś podetrzec czy wytrzec-masakra,,ale to są te co się w pracy wszystkiego boją,,i niestety ale takich jest bardzo dużo,,

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziewczyny macie całkowitą rację, myślę, że każda myśląca i pracująca w tej branży osoba/(mam na myśli pracę, jako jedyne źródło dochodu, nie sporadyczne- 3-4 razy w roku, dodatkowe zajęcie) mniej więcej podobnie postępuje, ale......nic nas nie uchroni przed niespodziankami na miejscu, prywtnie jest prosto, nie pasuje bo...trafiłaś na rodzinę-beton, nie ma chemii z podopiecznymi, opiekunka, która tu była przedstawiła ci miejsce tak, że było ok...; wszak różnimy się i tak można jeszcze wymieniać...ale z agencji, nie wygląda to tak różowo, czasem rodzina nie chce słuchać, podopieczny myśli, że jesteś do jego dyspozycji na okrągło, a agencja myśli o zysku a nie o opiekunce, nie ta to inna..Wiem, o czym piszę, bo zmieniałam miejsce ze względu na podanie ewidentnej nieprawdy o stanie podopiecz. i gdybym nie miała dokumentacji i zdjęć potwierdzjących moją wersję to było: " co też pani wymyśla, poprzedniczki na nic się nieskarżyły, wręczbyły zachwycone...

Ja tu gdzie jestem na dzień dobry powiedziałam, że tych czynności nie wolno mi wykonywać...czas wolny mi przysługuje...mam prawo jeść to ,co lubię a nie to co je podopiecz....wspólne spędzanie czasu owszem, ale....i jeszcze parę innych uwag, które mam do tego miejsca.....dziewczyna, która tu była na wszystko się godziła, nawet córka Szeryfa powiedziała, że jej było za dużo......mam takie wrażenie, jakby starała się zostać zaadoptowana:)))a z domu ciągle wydzwania tu i do członków rodziny, przysyła widokówki......//co można zrobić.. mam tu całkiem inaczej niż lubię, odliczam czas, na szczęście to krótkie zlecenie....i nie bądźmy naiwni, że rodzina, albo agencja zrozumie i poprze sytuację, gdy po jednej, której wszystko pasi, wręcz wyskakuje z portek, żeby ją wszyscy pokochali...przyjeżdza druga, która mówi ,to tak nie może być, to trzeba zmienić ...

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, Kobieta pracująca napisał:

zaraz po przyjeździe ( albo jeszcze wcześniej podczas rozmowy telefonicznej) pytam jaki podopieczny ma przebieg dnia i czego oczekuje od opiekunki.

Tak, to jest absolutna podstawa - ustalić na początku przebieg dnia pracy.

    I nie wolno po prostu nauczyć Pdp

     że się siedzi z nim czy nią cały czas, bo istotnie - jak piszesz to się nie opłaca. A konkretniej Pdp, który ma opiekunkę na zawołanie mnoży swoje żądania i dziecinnieje szybciej niż potrzeba, bo...sam (a) nic już nie musi, nawet choćby sam oglądać Tv. To warto też rodzinie Pdp uświadomić, jeśli oni żądają usług non stop - to obniża  sprawność ich rodziców.

       Powiedziałabym nawet, że jeżeli jeszcze  można się oddalić to bezwzględnie trzeba się oddalić - dla dobra obu stron Pdp i nas samych, a także rodzin naszych Pdp, bo zdziwaczały i roszczeniowy stary człowiek staje się coraz większym problemem dla wszystkich.

    Dla mnie 10h dziennie  pozostawania w zasięgu Pdp

( łącznie z oglądaniem z Tv, moim sprzątaniem czy co tam  )  to absolutna granica wszelkiej normalności w tej pracy,

ale jak wiem wielu Pdp i ich rodzinom to nie wystarcza.

      

  • Zgadzam się 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@lama tak ja opisujesz to ja trafiłam teraz -identycznie,,też odliczam czas -niestety,,!! nigdy nie będę tą czy tamtą co tu skakały 24 na 24,,, a o agencji już pisałam ,,także zawsze liczyć muszę na siebie i tylko na siebie,,ale na szczęscie w te klocki jestem dobra,,nie jestem msciwa ,,nigdy nie byłam,ale nie popuszczę aby ktoś po  mnie jezdził czy rodzina czy agnecja,,bo z PDP akurat się super zawsze dogaduje,,gorzej z rozkazującymi,,i takimi co myślą ,że ja tutaj przyjechałam bidulka za chlebem,,a nie za pracą,,aby pomagać i wspierac PDP,,,było jest i tak będzie,,ja w każdej chwili mogę to piznąc i nie boję się kar ,gdy mam rację nic mnie nie zastraszy ani przestraszy,,o nie!! 

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Blondi ja sama pożegnałabym się z agencją, która zatrudnia takich koordynatorów, którzy zupełnie nie umieją negocjować z rodziną czasu pracy, bo to już jest...syf.

    Żeby koordynator tak jak twoj czy twoja  powiedział rodzinie, że 40 godzin to na papierze ? Nie, tego być nie powinno. I to łamie warunki umowy !

    Koordynator powinien przyjechać, a nie robić w portki.

Negocjować można zawsze i trzeba ! czasem się ugra godzinkę czy pół dnia wolnego, ale nie żeby koordynator całkiem ulegał rodzinie klientów - to wstyd i hańba.

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Koordynator powinien umiec negocjowac , ale sa tacy, ktorym sie nie chce, chca miec swiety spokoj . Nie zawsze tez jest koordynator , czesto jest to jedna osoba z agencji odpowiedzialna za kontakt z opiekunka w pracy albo po prostu  kazdy z pracownikow i niestety nie zawsze chca pomoc opiekunce , gdy ta ma problem . Duzo zalezy od ludzi, ktorzy w agencji pracuja .

Po przyjezdzie ja tez pytam o plan , czesto  jest juz napisany przez zmienniczke , ja jeszcze dopytuje o szczegoly .Tam , gdzie jestem pierwsza opiekunka  to wiadomo , ze rozmawiam z rodzina. O tym, ile wolnego , jak to ie rozklada w ciagu tygodnia wiem przewaznie od agencji zanim wyjade. Jesli oprocz noramalnej przerwy jest dzien wolny to jest. Tak juz nie raz mialam, ostatnio w lecie, no i w jesieni to byly prawie cztery dni wolne do 18-tej. Z reguly jednak mam 3 godziny, a wolny dzien raczej wynika z inicjatywy rodziny, szczegolnie, gdy jestem w atrakcyjnych turystycznie miejscowosciach, zawsze mowie, ze chetnie bym sobie pozwiedzala, polazila wtedy zawsze to zorganizuja. Nigdy jeszcze nie siadlam pierwszego dnia i nie mowilam, ze chce dzien wolny, jak nie ma w ofercie to znaczy, ze nie ma i juz widze jak rodziny stawiaja oczy w slup na takie pytanie . Czesto po prostu nie ma takich mozliwosci, zeby co tydzien miec regularnie wolny dzien. Pewnie zaraz by dzwonili do agencji i juz wiem co bym uslyszala. Nie pracowalabym bez przerwy, nie przesiaduje z podopiecznymi, i ich rodzinami, a sa takie co nawet jak sa goscie to zamiast wyjsc np na spacer, siedza i szczerza zeby czesto nic nie rozumiejac a rodzina chce pogadac o swoich sprawach, po co im opiekunka , nie dam sobie"zagospodarowac" calego dnia  dla podopiecznych, ale jak nie mam w umowie  dni wolnych, chyba, ze zamiast innych godzin to nie wyskakuje  z tym pierwszego dnia do rodzin. Nie wiem, wydawalo mi sie, ze jestem raczej asertywna, czasem az za:| ale normalnie pilnuje tylko zwyczajnych przerw.

1 godzinę temu, lama napisał:

Dziewczyny macie całkowitą rację, myślę, że każda myśląca i pracująca w tej branży osoba/(mam na myśli pracę, jako jedyne źródło dochodu, nie sporadyczne- 3-4 razy w roku, dodatkowe zajęcie) mniej więcej podobnie postępuje, ale......nic nas nie uchroni przed niespodziankami na miejscu, prywtnie jest prosto, nie pasuje bo...trafiłaś na rodzinę-beton, nie ma chemii z podopiecznymi, opiekunka, która tu była przedstawiła ci miejsce tak, że było ok...; wszak różnimy się i tak można jeszcze wymieniać...ale z agencji, nie wygląda to tak różowo, czasem rodzina nie chce słuchać, podopieczny myśli, że jesteś do jego dyspozycji na okrągło, a agencja myśli o zysku a nie o opiekunce, nie ta to inna..Wiem, o czym piszę, bo zmieniałam miejsce ze względu na podanie ewidentnej nieprawdy o stanie podopiecz. i gdybym nie miała dokumentacji i zdjęć potwierdzjących moją wersję to było: " co też pani wymyśla, poprzedniczki na nic się nieskarżyły, wręczbyły zachwycone...

Ja tu gdzie jestem na dzień dobry powiedziałam, że tych czynności nie wolno mi wykonywać...czas wolny mi przysługuje...mam prawo jeść to ,co lubię a nie to co je podopiecz....wspólne spędzanie czasu owszem, ale....i jeszcze parę innych uwag, które mam do tego miejsca.....dziewczyna, która tu była na wszystko się godziła, nawet córka Szeryfa powiedziała, że jej było za dużo......mam takie wrażenie, jakby starała się zostać zaadoptowana:)))a z domu ciągle wydzwania tu i do członków rodziny, przysyła widokówki......//co można zrobić.. mam tu całkiem inaczej niż lubię, odliczam czas, na szczęście to krótkie zlecenie....i nie bądźmy naiwni, że rodzina, albo agencja zrozumie i poprze sytuację, gdy po jednej, której wszystko pasi, wręcz wyskakuje z portek, żeby ją wszyscy pokochali...przyjeżdza druga, która mówi ,to tak nie może być, to trzeba zmienić ...

Masz racje , po wlazidupie przejac stelle to przynajmniej na poczatku nie jest latwo , ale zauwazylam, ze "nowe porzadki" rodziny przyjmuja normalnie,  wiedza dobrze, ze ta poprzednia za bardzo nadskakiwala, ale co im to szkodzi . Potem jest juz spokoj , nikt nie wymaga tego co tamta robila. Czasem tylko rozpieszczeni podopieczni mowia -a Z to to i to, robila, piekla dla 5 osob itd , udaje , ze nie slysze i po sprawie.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeszcze co do planu dnia.  cyt:: " W rozmowie mowie , ze mam  1 dzien wolny w tygodniu i pytam jaki im najbardziej odpowiada" -Tak to mozna sobie mowic, gdy faktycznie w umowie jest ten dzien i jesli jest to zawsze wtedy, gdy rodzina to uzgodnila z niemiecka agencja, potem polska agencja otrzymuje oferte z wszystkimi szczegolami. Nie moze byc tak, ze przyjezdza sobie ktos i ustala po swojemu zapisy w umowach. Nie jedna by przyjechala i powiedzialaby, ze chce  300 euro wiecej a nie tyle co ma w umowie. Rodzina po to bierze opiekunke, zeby mowiac w skrocie miec problem ze starymi rodzicami z glowy a nie   dostosowac sie do zadan opiekunek. Tak na zdrowy rozum, gdyby moj rodzic potrzebowal opieki, ja nie mam  czasu, aby sie nim zajac, do tego np mieszkam daleko, w tej sytuacji zalatwiam opiekunke a ta mi wyskakuje juz pierwszego dnia, ze chce miec wolne, czyli co jesli ja nie moge wtedy przyjezdzac to mam wynajac kogos nastepnego na to wolne , no juz bez przesady. Wiem, ze na dzialalnosci dziewczyny czesto negocjuja dzien wolny ,maja takie umowy,ale to one same sa firma i jesli nie ma takich mozliwosci  co do wolnego  calego dnia to nie ma i koniec i albo, sie bierze takie zlecenie albo nie a nie "wyjezdza " sie z tym, gdy sa juz ustalone fakty. Tak w ogole to  z dystansem podchodze do tego , jak to niektore "rzadza". Obok mnie pracowala opiekunka, czasem z nia pogadalam, ale nigdy u niej nie bylam. Ile to sie nasluchalam, jak to ustawila dziadkow. W miedzy czasie przyjechala druga i ta z kolei skarzyla sie , ze dziadki  stroja fochy, zala sie do dzieci, ze tamta to zasuwala a ta nie chce robic nic ponadto co miala w umowie. 

Serenity pisze o tym, co czesto ma miejsce -od opiekunki wymaga sie wiecej niz powinna i trzeba  stanowczo sie temu sprzeciwiac, ale to sa realne sytuacje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A jutro trzeba to pokazac PDP i kwita! krótko powiem na temat tego postu ,,nie dać się! nie bać się! ale i tak to tylko nieliczni zastosują,,po co to nasze pisanie,,chodz wiem ,że nie jedna jak sobie poczyta bo ma dostęp do internetu to sobie uświadamia dopiero jak powinna praca wyglądać,,a mimo wszystko zapindala na okrętkę,,czemu? bo ma nudy i nie ma co robić to popiesci PDP do wieczora itd, a inna po niej nie ma już czasu na nic ,,nawet na laptopka,jak oczywiście ma i wezmie ze soba i ma internet,,bo z tego co słyszę jest bardzo dużo miejsc gdzie niestety nie ma internetu,,,smutne ale i nie mają takiej potrzeby przebywające tam opiekunki,,więc wszystko gra!!!!!

7796d4621e6a23de73920fa807e293cd.jpg

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niestety @Blondi niektóre opiekunki maja bardzo małe wymagania i to szkodzi wszystkim, zrobią wiele aby się rodzinie przypodobać. Ja jeszcze niewiele w tym zawodzie przeżyłam osobiście, ale rozmawiam ze znajomymi opiekunkami.... no i oczywiście czytam różne relacje na tym forum. Znam jedną opiekunkę, która nie zostawia PDP w spokoju przez cały dzień, wychodzi tylko na zakupy i to nie codziennie. Boi się jechać do domu, chce zostać jak najdłużej, żeby nie stracić stelli. Przerwy nie potrzebuje, internet ma, ale w dzień mało korzysta, bo prawie nie wychodzi do swojego pokoju. Nigdy nie chciałabym trafić na stelle po takiej osobie. :( ...No chyba, że PDP z radością by przywitała kogoś kto zwróci jej wolność.

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@katarynka no właśnie ,no właśnie,,tak jak piszesz tak jest,,wiem o tym,,nie chcę też takiej stelli i nigdy w życiu bym się nie bała o powrót na stelle bo sama nie chcę nigdzie wracać,,,,są takie opiekunki i nic na to nie poradzimy,,ja jestem tutaj właśnie w takim więzieniu,gdzie nikomu nic nie było potrzebne-masakra,,co dzień przeklinam ten dzien w którym się zgodziłam tutaj przyjechac,,kłamstwo goni kłamstwo ,,no ale poradziłam sobie w dużo sprawach i wytrzymam też do końca,,ale po co mi to było,ja jestem ta księzniczka której  wszystko tylko nie pasuje ,,tylko ja,,,bo inne do rany przyłóż,,takie dobre opiekunki:hahaha: 24 na 24 !!!:płacz: a ja jestem 8 na 6 :hahaha:

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Teraz, Blondi napisał:

@katarynka no właśnie ,no właśnie,,tak jak piszesz tak jest,,wiem o tym,,nie chcę też takiej stelli i nigdy w życiu bym się nie bała o powrót na stelle bo sama nie chcę nigdzie wracać,,,,są takie opiekunki i nic na to nie poradzimy,,ja jestem tutaj właśnie w takim więzieniu,gdzie nikomu nic nie było potrzebne-masakra,,co dzień przeklinam ten dzien w którym się zgodziłam tutaj przyjechac,,kłamstwo goni kłamstwo ,,no ale poradziłam sobie w dużo sprawach i wytrzymam też do końca,,ale po co mi to było,ja jestem ta księzniczka której  wszystko tylko nie pasuje ,,tylko ja,,,bo inne do rany przyłóż,,takie dobre opiekunki:hahaha: 24 na 24 !!!:płacz: a ja jestem 8 na 6 :hahaha:

                                        

Dzięki Bogu zlecenia się kończą, może potem będziemy mogły się z tego śmiać, z pewnością wyciągniemy jakies wnioski dla siebie, z tego, co piszesz nie boisz się nowych miejsc, nowych wyzwań i ryzyka, ja też nie......wszystko, co dobre w tej pracy jeszcze przed nami:d:d:dniech boją się te, co na siłę wracają w to samo miejsce, gdzie są traktowane przedmiotowo, łykają tabletki na uspokojenie i wracają, gdzie nie ma dla nich szacunku, a ktoś je traktuje jak maszynę, żeby robiła coraz więcej i więcej...

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 30.04.2017 at 21:11, lama napisał:

gdzie nie ma dla nich szacunku,

                  dokładnie tak : jeśli ktoś żąda od nas pracy 24h to na prawdę nie ma dla nas krzty  szacunku, bo tak żaden człowiek nie pracuje tylko niewolnik ! Niemcy doskonale to wiedzą.  I tę prawdę musimy sobie same  uświadamiać, żeby rozpocząć walkę o jakiekolwiek uregulowanie naszych godzin pracy, choćby o ściśniećie tego do 12h na dobę - co już jest i tak bardzo dużo.

         A tymczasem sporo opiekunek się po prostu oszukuje , że niby są takie wspaniałomyślne ( choć robią te 24h  ze strachu ) , albo że takie dobre serca mają  i żal Babcię samą zostawić ( choć Babcia  dotąd siedziała sama w domu 24 h na dobę a rodzinę widziała na godzinę w tygodniu ).

               Inny jeszcze rodzaj samooszukiwania się opiekunek to niby to, że z nudy pracują te 24 h.... A w Polsce co ? zajmowały się swoimi Dziadkami na prawdę 24h ? czy tam Mężem albo Dziećmi ? Czy faktycznie w ogóle te nudzące się niby  opiekunki  nie umieją sobie jakoś  same czasu  wypełnić już niczym poza opieką? To byłyby też niedojrzałe dziecinne osoby nienadające się na opiekunów, bo dobry opiekun ( opiekun dziecka czy osoby starszej ) to trochę nauczyciel i ten musi uczyć jak podopieczny ma się sam sobą zająć, a w przypadku osoby starszej ważne, żeby ta osoba nie straciła tych umiejętnośći, które jeszcze ma.

 

Opiekunka stanowi poniekąd też wzór i jeśli sama nie wie co ze sobą zrobić to jak niby Ci wiekowi Pdp mają to wiedzieć ?

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

24h ... nie mylmy pojęć, praca na okrągło przez 24 godziny na dobę, a pozostawanie w dyspozycji przez 24 godziny w domu podopiecznego - to dwie różne sytuacje. Mieszkamy w domu z pdp, cały czas się prawie widzimy, rozmawiamy, ale nie wykonujemy w tym momencie żadnych czynności...czy i w tym przypadku jesteśmy w pracy czy nie? No właśnie... Trzeba rozpocząć walkę o uregulowanie godzin pracy...A dlaczego nie ? Więc do dzieła... Podawałem swego czasu bardzo cenne namiary, ale nikt się widocznie nie pochwalił, czy tam dzwonił,kontaktował się, czego się dowiedział? Chyba, że jak tu się wyżalimy, to już dajemy później spokój...Raz jeszcze podaję link...zredagowany przez Redakcję

 

Ponadto jest niemiecki odpowiednik naszego Ministerstwa Pracy, inspekcje w Niemczech, wszechpotężne media, które mogą wiele, za pośrednictwem których   można nagłaśniać problemy itd...

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przecież  @Łukasz nikt tego lepiej nie załatwi za mnie ,jak ja sama sobie nie załatwię,,godzin pracy!!! dobrze jest ,jak idzie dojsc do porozumienia z rodziną i ustalić godziny pracy aby było jasno, wiadomo ,że jak siedzę u siebie w pokoju i babcia mnie zawoła to zawsze pójdę,,bo po to tu jestem,,ale nie muszę jej non stop zabawiać,,to jest fajne,,dlatego mam trochę tego czasu takiego wolnego oprócz przerwy ,,,można ,uważam wszystko załatwić,,tylko trzeba mówić ,rozmawiać,,,o ile się tego chce,,mi przekazano tą stelle w takich barwach ,że strach się bać,,ale co do czego ,to babcia jest bardzo fajna,,a resztę horroru sobie załatwiłam tak aby mi było i PDP dobrze,,,myślę ,że to wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas samych,,jak chcemy mieć na stelli,,,

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

:( a ja nie wiem co lepsze, zadowolony pdp i rodzina, czy dużo wolnego czasu.

            Cały czas mam problem z żoną pdp, ona uważa, że sama może sobie ze wszystkim poradzić i nikogo tu nie chce. Poprzedniczka przecierała szlaki i wiele musiała znieść, ja niby mam trochę lepiej ale i tak babcia dokazuje. Nie może nic wskórać u rodziny, bo oni nie chcą słuchać o pozbyciu się opiekunki ( przestała już nawet im o tym wspominać).  Mam tu naprawdę sporo wolnego czasu, starsza pani na początku dość mocno się mnie czepiała, ale odkąd zaczęłam częściej znikać jej z oczu, jest dużo lepiej O.o nawet się uśmiecha i udaje, że wszystko jest w porządku. Niestety tylko wtedy gdy jestem w zasięgu wzroku, wystarczy, że się odrobinę oddalę a dziadzio musi wysłuchiwać krzyków, szczególnie wieczorem. :(  .....i tak sobie myślę, że owszem dużo wolnego, ale mimo wszystko muszę nasłuchiwać, bo czasem tak babcia przesadzi, że jej mąż wstaje i błąka się po domu, staje się poddenerwowany i całkowicie zdezorientowany. Muszę go dłuższą chwilę uspokajać i tłumaczyć, że wszystko w porządku :(...i co mi po tym czasie wolnym skoro ciągle stres, :płacz:chyba wolałabym mniej wolnego a więcej zadowolenia ze strony osób z którymi muszę współpracować...... Nie chcę skarżyć na babcię, bo raz to zrobiłam, a później miałam wyrzuty sumienia....rodzina dość ostro jej zwróciła uwagę, żeby nie denerwowała dziadka,,,,,, oni wyszli a ona prawie płakała, że przecież mu krzywdy nie robi i że nie krzyczy tylko po prostu głośno mówi. Było mi jej szkoda :( choć wieczorem znów zaczęła awanturę, nie wiem co mam o tym myśleć,,,,, na ile ona to robi świadomie, a na ile są to jakieś niekontrolowane ataki agresji :płacz:

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@katarynka znikaj z oczu i dobrze robisz,,pozwól im poczuć się jakby byli sami,,ja tak robiłam też i dobrze na tym wyszłam,,nie zwracaj uwagi na jej krzyki ,bo może tak było tam zawsze,,ja bym raczej nie zwracała uwagi ,,bym to przyjmowała raczej jako coś normalnego ,,dla Ciebie te zachowanie babci jest może nie znane,,a co do czego to dziadzio też zna swoją żonę i wie do czego jest zdolna,,także postaraj się olac babci gadanie i jak najmniej reagować,,zobaczysz czy się polepszy i dalej znikaj z oczu ,, 

  • Zgadzam się 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 minuty temu, Blondi napisał:

@katarynka znikaj z oczu i dobrze robisz,,pozwól im poczuć się jakby byli sami,,ja tak robiłam też i dobrze na tym wyszłam,,nie zwracaj uwagi na jej krzyki ,bo może tak było tam zawsze,,ja bym raczej nie zwracała uwagi ,,bym to przyjmowała raczej jako coś normalnego ,,dla Ciebie te zachowanie babci jest może nie znane,,a co do czego to dziadzio też zna swoją żonę i wie do czego jest zdolna,,także postaraj się olac babci gadanie i jak najmniej reagować,,zobaczysz czy się polepszy i dalej znikaj z oczu ,, 

Kurcze @Blondi, masz rację, to chyba normalne zachowanie, bo dziadzio przeważnie babci przytakuje i zawsze mi mówi, że tak jest najlepiej,,,, a jak babcia przesadzi to wstaje i się błąka, bo chyba chce wyjść z domu.... może kiedyś właśnie tak reagował na krzyki żonki, a że teraz demencja mu się wkradła to traci orientację i jest zagubiony biedaczek..... Już mi dużo nie zostało, jakoś to przetrzymam, tylko przykro mi, że taka tu przygnębiająca atmosfera chwilami :(... Dobrze, że dziadzio czasem rzuci jakimś super komentarzem i mogę się pośmiać hihi:hahaha:

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O przygnębiającej atmosferze też coś wiem, bo tak miałam u dziadków,,szkoda mi było babci ,,ale potem zauważyłam ,że to normalne zachowanie i dalam sobie spokój z wszystkim,,ich życie i ich dom,,ja zawsze sobie mówiłam,że jeszcze trochę i ja stąd znikam,,a Wy się gotujcie w tym własnym sosie-:hahaha: potem obracałam to w śmiech i w żarty,,najlepiej z uśmiechem coś zażartować i przechodzi takiej babci czy dziadkowi,,,:love:

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, katarynka napisał:

:( a ja nie wiem co lepsze, zadowolony pdp i rodzina, czy dużo wolnego czasu.

            Cały czas mam problem z żoną pdp, ona uważa, że sama może sobie ze wszystkim poradzić i nikogo tu nie chce. Poprzedniczka przecierała szlaki i wiele musiała znieść, ja niby mam trochę lepiej ale i tak babcia dokazuje. Nie może nic wskórać u rodziny, bo oni nie chcą słuchać o pozbyciu się opiekunki ( przestała już nawet im o tym wspominać).  Mam tu naprawdę sporo wolnego czasu, starsza pani na początku dość mocno się mnie czepiała, ale odkąd zaczęłam częściej znikać jej z oczu, jest dużo lepiej O.o nawet się uśmiecha i udaje, że wszystko jest w porządku. Niestety tylko wtedy gdy jestem w zasięgu wzroku, wystarczy, że się odrobinę oddalę a dziadzio musi wysłuchiwać krzyków, szczególnie wieczorem. :(  .....i tak sobie myślę, że owszem dużo wolnego, ale mimo wszystko muszę nasłuchiwać, bo czasem tak babcia przesadzi, że jej mąż wstaje i błąka się po domu, staje się poddenerwowany i całkowicie zdezorientowany. Muszę go dłuższą chwilę uspokajać i tłumaczyć, że wszystko w porządku :(...i co mi po tym czasie wolnym skoro ciągle stres, :płacz:chyba wolałabym mniej wolnego a więcej zadowolenia ze strony osób z którymi muszę współpracować...... Nie chcę skarżyć na babcię, bo raz to zrobiłam, a później miałam wyrzuty sumienia....rodzina dość ostro jej zwróciła uwagę, żeby nie denerwowała dziadka,,,,,, oni wyszli a ona prawie płakała, że przecież mu krzywdy nie robi i że nie krzyczy tylko po prostu głośno mówi. Było mi jej szkoda :( choć wieczorem znów zaczęła awanturę, nie wiem co mam o tym myśleć,,,,, na ile ona to robi świadomie, a na ile są to jakieś niekontrolowane ataki agresji :płacz:

Wlasnie napisalam o mojej PDP jak z buta potraktowala malzonka.

Moja PDP ma identyczne wybuchy gniewu, raz mnie dostaje sie, raz mezowi.

 

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×

Masz wiadomość z forum opiekunek!

Dołącz do najpopularniejszej grupy Opiekunów, by otrzymywać najnowsze agencyjne lub prywatne oferty pracy, mieć dostęp do klubów i mapy Opiekunów oraz być na bieżąco z najnowszymi dyskusjami i poradnikami. 

Zarejestruj się