Skocz do zawartości

Rozmowa przy kawie (2)


 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

  W dniu 13.08.2018 o 19:44, Blondi napisał(a):

sweterki mają kolorki,,bluzeczki , oj tam!  trochę urozmaicenia i innego spojrzenia tylko,,jeszcze kapelusik bym tam zawiesiła i jak w sklepie ,,wypisz -wymaluj,,gdzies tam szaliczek przewiesiła ,,parasolek postawiła,,z regała by powstał śliczny eksponat,,światełko jakieś,,a nie zasłonki,,:haha:

Rozwiń  

Też lubię myśleć pozytywnie :haha:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ratujcie! Od pierwszego dnia na Stelli wiem, że tutaj nie wrócę. Jak wspominałam nie ma tragedii, ale szału też nie, no i pozostanie dużo do wyjaśnienia z agencją, bo ja takiego stanu rzeczy bez odzewu nie pozostawię. Jestem u małżonków, kobieta psychicznie chora (w opisie nie było tej informacji, opiekunka przede mną nie zorientowała się, w agencji nie wiedzą, etc.) mężczyzna przecudowny, człowiek otwarty niesamowicie, mądry, szarmancki, o szerokich horyzontach. Uwielbiam z nim rozmawiać. Oboje trudni. Wymagają bardzo indywidualnego podejścia. Wynagrodzenie niezłe, ale do takiego nakładu pracy nieadekwatne. Miejsce bardzo obciążające fizycznie i psychicznie. No i nie leży mi współpraca z agencją. Znalazłam już ofertę w Austrii, nawet poświęciłam jej odrębny wątek ;)

Ale do rzeczy. Podopieczny zaczyna podpytywać, czy przyjadę. Coraz częściej mówi, że ma nadzieję, iż przyjadę ponownie. Na razie bardzo ogólnikowo odpowiadam, że jestem tu tylko na zastępstwo. Poza tym oni chcą kogoś na dwa czy trzy miesiące, a ja u nich szczerze mówiąc nie dam rady tak długo. Więc stwierdził, że może być 8 albo 6 tygodni. I wiecie co??? Wyłączył mi się chyba rozum i instynkt samozachowawczy, a zaczęła mięknąć rura i byłam już bliska rozważania powrotu na Stellę. Ratujcie kopniakiem, kubłem zimnej wody. Ja mam myśleć o sobie, swoim komforcie i zdrowiu, a nie lękach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

 

  • Lubię to 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

Ratujcie! Od pierwszego dnia na Stelli wiem, że tutaj nie wrócę. Jak wspominałam nie ma tragedii, ale szału też nie, no i pozostanie dużo do wyjaśnienia z agencją, bo ja takiego stanu rzeczy bez odzewu nie pozostawię. Jestem u małżonków, kobieta psychicznie chora (w opisie nie było tej informacji, opiekunka przede mną nie zorientowała się, w agencji nie wiedzą, etc.) mężczyzna przecudowny, człowiek otwarty niesamowicie, mądry, szarmancki, o szerokich horyzontach. Uwielbiam z nim rozmawiać. Oboje trudni. Wymagają bardzo indywidualnego podejścia. Wynagrodzenie niezłe, ale do takiego nakładu pracy nieadekwatne. Miejsce bardzo obciążające fizycznie i psychicznie. No i nie leży mi współpraca z agencją. Znalazłam już ofertę w Austrii, nawet poświęciłam jej odrębny wątek ;)

Ale do rzeczy. Podopieczny zaczyna podpytywać, czy przyjadę. Coraz częściej mówi, że ma nadzieję, iż przyjadę ponownie. Na razie bardzo ogólnikowo odpowiadam, że jestem tu tylko na zastępstwo. Poza tym oni chcą kogoś na dwa czy trzy miesiące, a ja u nich szczerze mówiąc nie dam rady tak długo. Więc stwierdził, że może być 8 albo 6 tygodni. I wiecie co??? Wyłączył mi się chyba rozum i instynkt samozachowawczy, a zaczęła mięknąć rura i byłam już bliska rozważania powrotu na Stellę. Ratujcie kopniakiem, kubłem zimnej wody. Ja mam myśleć o sobie, swoim komforcie i zdrowiu, a nie lękach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

 

Rozwiń  

Nie daj się....to wampiryzm energetyczny w najczystszej postaci...>:( 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

kach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

Rozwiń  

Za każdym razem jak popełniałam ten błąd i wracałam kierując się sentymentami gorzko tego żałowałam .Nasi podopieczni i ich rodziny za nami nie płaczą ba oni nawet za nami nie tęsknią boją się zmian podobnie jak każdy .Zawsze jest pewna obawa i strach przed nie znanym .Jak tylko mam choćby cień wątpliwości to nie wracam a zawsze ten cień wątpliwości się pojawia ;)

  • Lubię to 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

Ratujcie! Od pierwszego dnia na Stelli wiem, że tutaj nie wrócę. Jak wspominałam nie ma tragedii, ale szału też nie, no i pozostanie dużo do wyjaśnienia z agencją, bo ja takiego stanu rzeczy bez odzewu nie pozostawię. Jestem u małżonków, kobieta psychicznie chora (w opisie nie było tej informacji, opiekunka przede mną nie zorientowała się, w agencji nie wiedzą, etc.) mężczyzna przecudowny, człowiek otwarty niesamowicie, mądry, szarmancki, o szerokich horyzontach. Uwielbiam z nim rozmawiać. Oboje trudni. Wymagają bardzo indywidualnego podejścia. Wynagrodzenie niezłe, ale do takiego nakładu pracy nieadekwatne. Miejsce bardzo obciążające fizycznie i psychicznie. No i nie leży mi współpraca z agencją. Znalazłam już ofertę w Austrii, nawet poświęciłam jej odrębny wątek ;)

Ale do rzeczy. Podopieczny zaczyna podpytywać, czy przyjadę. Coraz częściej mówi, że ma nadzieję, iż przyjadę ponownie. Na razie bardzo ogólnikowo odpowiadam, że jestem tu tylko na zastępstwo. Poza tym oni chcą kogoś na dwa czy trzy miesiące, a ja u nich szczerze mówiąc nie dam rady tak długo. Więc stwierdził, że może być 8 albo 6 tygodni. I wiecie co??? Wyłączył mi się chyba rozum i instynkt samozachowawczy, a zaczęła mięknąć rura i byłam już bliska rozważania powrotu na Stellę. Ratujcie kopniakiem, kubłem zimnej wody. Ja mam myśleć o sobie, swoim komforcie i zdrowiu, a nie lękach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

 

Rozwiń  

Wszyscy podopieczni boją się zmiany i to jest całkiem zrozumiałe ale przyjedzie nowa opiekunka i też nawiążą z nią kontakt i będą błagać o powrót . Od samego początku wiesz , ze to jest trudna Stela , więc nie oglądaj się za siebie tylko idz na przód . Tobie zdrowie przyda się bardziej aniżeli  im Twoja opieka . 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:57, zuziam napisał(a):

a ja taka matka teresa z samarytanką i odrobiną supermena i za każdym razem źle na tym wychodzę.

Rozwiń  

Najlepiej powiedz od razu że masz już pracę w Austrii. Za jednym zamachem powiesz że nie wracasz i zamkniesz sobie możliwość zmiękczenia rury. 

Naprawdę prawda odpowiednio podana jest najlepsza. I uczciwa.

Edytowane przez Maria Jolanta
  • Lubię to 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

Ratujcie kopniakiem, kubłem zimnej wody. Ja mam myśleć o sobie, swoim komforcie i zdrowiu, a nie lękach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

 

Rozwiń  

masz i zapamiętaj...

kopniak_w_tylek_2014-04-16_10-27-14.jpg

Edytowane przez scarlett
  • Lubię to 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

Ratujcie! Od pierwszego dnia na Stelli wiem, że tutaj nie wrócę. Jak wspominałam nie ma tragedii, ale szału też nie, no i pozostanie dużo do wyjaśnienia z agencją, bo ja takiego stanu rzeczy bez odzewu nie pozostawię. . Ratujcie kopniakiem, kubłem zimnej wody. Ja mam myśleć o sobie, swoim komforcie i zdrowiu, a nie lękach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

 

Rozwiń  

 

021efe73aef8ebe06cde8a8cbf2ef88f4633.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 20:21, Blondi napisał(a):

Od razu słoiki widzisz na tym regale :hura: lubisz te słodkosci,,,ja może bym narobiła ogórasów,,,bo tego mi się chce:tak2:

Rozwiń  

Nooo....nawet dzisiaj na wszelki wypadek zakupiłam sobie w aptece ' chrom - plus '....bo coś od czasu pobytu u dr.a za dużo słodyczy żrę .....Nie wiem ...nie mam pojęcia może to jakaś przenoszona ...wieloletnia ciąża ....taki niby cud ?:haha:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 18:00, sayonara 52 napisał(a):

@lucyna.beata:d prawie tak wygladal moj pierwszy wyjazd do Jugoslawii w 1980 roku.

Na dachu bylo wszystko dla 4 osob!!!

na 2 tygodnie.

Namioty, jedzenie, no wszystko.

Zadnej k limy ani GPS.

W kieszeni 5 $ i musialo wystarczyc.

Nie wiem,czy dzis odwazylabym sie tak podrozowac, w dodatku po gorach i bezdrozach w Jugoslawii.

 

Rozwiń  

ale wrazenie i wspomnienia sa do dzis..teraz niestety bez navi nikt nie potrafi nie wspomne o czytaniu mapy...a pamietasz moze ogniska menazke i magulon?

  • Lubię to 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:12, Maria Jolanta napisał(a):

Już zmęczona jestem. Ile można nic nie robić ? 

Lezę jutro pooglądać cokolwiek. W okolicy wszystko znam więc pewnie pobiegam po sklepach. :szydera:

Rozwiń  

wpadnij do mnie...miedzy pieluchami wypijemy kawe zakasimy ciachem...ja zmienie klimat a ...bedziesz miala zajecie:szydera:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

Oboje trudni. Wymagają bardzo indywidualnego podejścia.

Rozwiń  

Byłam w takim miejscu,,i też mnie mądrala podpytywał po tygodniu ,czy wrócę,,a potem była wojna ,,bo myslał ,że mną zawładnął,,a ja się postawiłam,walczylam o swoje,,żona nie kontaktowa -bardzo silna depresja ale z żoną ja tylko mialam kontakt,czemu? bo potrafię, wiem o czym piszesz,żona swoje a mąż swoje ,,chcesz dobrze dla żony to mąż się wpierdzieli,,mąz stresuje a żona nie kuma,żona zawsze robi jak mąż dyrektor powie, oj dużo pisania,,ale dla mnie nie było problemu ,,żona jak nigdy się nie cieszyła i nie śmiala ,,tak ze mną odżyła,,co bardzo denerwowało mądralę,,,i tak tam bylam ponad pół roku, 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 19:52, zuziam napisał(a):

Ratujcie! Od pierwszego dnia na Stelli wiem, że tutaj nie wrócę. Jak wspominałam nie ma tragedii, ale szału też nie, no i pozostanie dużo do wyjaśnienia z agencją, bo ja takiego stanu rzeczy bez odzewu nie pozostawię. Jestem u małżonków, kobieta psychicznie chora (w opisie nie było tej informacji, opiekunka przede mną nie zorientowała się, w agencji nie wiedzą, etc.) mężczyzna przecudowny, człowiek otwarty niesamowicie, mądry, szarmancki, o szerokich horyzontach. Uwielbiam z nim rozmawiać. Oboje trudni. Wymagają bardzo indywidualnego podejścia. Wynagrodzenie niezłe, ale do takiego nakładu pracy nieadekwatne. Miejsce bardzo obciążające fizycznie i psychicznie. No i nie leży mi współpraca z agencją. Znalazłam już ofertę w Austrii, nawet poświęciłam jej odrębny wątek ;)

Ale do rzeczy. Podopieczny zaczyna podpytywać, czy przyjadę. Coraz częściej mówi, że ma nadzieję, iż przyjadę ponownie. Na razie bardzo ogólnikowo odpowiadam, że jestem tu tylko na zastępstwo. Poza tym oni chcą kogoś na dwa czy trzy miesiące, a ja u nich szczerze mówiąc nie dam rady tak długo. Więc stwierdził, że może być 8 albo 6 tygodni. I wiecie co??? Wyłączył mi się chyba rozum i instynkt samozachowawczy, a zaczęła mięknąć rura i byłam już bliska rozważania powrotu na Stellę. Ratujcie kopniakiem, kubłem zimnej wody. Ja mam myśleć o sobie, swoim komforcie i zdrowiu, a nie lękach podopiecznych, którzy boją się zmiany. Robić swoją robotę dobrze, ale kierować się rozumem, a nie sentymentami.

 

Rozwiń  

nie popuszczaj sobie...ja miekawa bylam 8 mieiscy mirela moze zaswiadczyc w jakim stanie psychicznym wrocilam ze zlecenia....NIE DAJ SIE !!!!

moge ci nawet zabronic jak chcesz

  • Lubię to 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  W dniu 13.08.2018 o 20:25, Baśka powtarzająca się napisał(a):

Nooo....nawet dzisiaj na wszelki wypadek zakupiłam sobie w aptece ' chrom - plus '....bo coś od czasu pobytu u dr.a za dużo słodyczy żrę .....Nie wiem ...nie mam pojęcia może to jakaś przenoszona ...wieloletnia ciąża ....taki niby cud ?:haha:

Rozwiń  

Masz taki etap,,:przekleństwa: żreć słodycze,,ja mam teraz etap picia wytrawnego  wina bialego,,,zero torcików itd. ale od wina brzuchol nie rośnie:oklaski:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij



O nas

Forum Opiekunkaradzi.pl służy Opiekunom osób starszych już 8 rok. W tym czasie napisali oni (Wy) 356 tysięcy postów w blisko 49 tysiącach tematach, tworząc ogromne kompendium praktycznej wiedzy o pracy w opiece w Niemczech i Szwajcarii. To przy wsparciu Społeczności forum powstały Stelomierze, Rankingi opinii, Mapa Opiekunów i pierwszy w branży opiekuńczej multiFormularz, pozwalający aplikować jednym kliknięciem do wielu agencji na raz, będący uzupełnieniem działu pracy, w którym oferty pracy w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i we Włoszech publikuje ponad 50 sprawdzonych i polecanych firm i agencji pracy. 

Pokaż więcej  

logo-opiekunka1.png
Wszelkie prawa zastrzeżone 2015-2023 Opiekunkaradzi.pl 

Polityka prywatności i cookies  |  Regulamin Kontakt  |  Reklama i HR - cennik

Pokaż więcej  

×
×
  • Dodaj nową pozycję...