Pozwolę się nie zgodzić! Jeżeli wszystko jest zgodne z prawem to ryzyko minimalizujemy praktycznie do zera.
W przytoczonym na początku postu przykładzie jest bardzo wiele niejasności, niedomówień - trąci to tanią sensacją i może przypominać to trochę antypolską nagonką, co cechuje wielu Niemców z 80+ A szczególnie tych, co zostali wysiedleni(wygnani) z obecnie polskich terenów. Wiem to po sobie.. Polkę nazywają raz pielęgniarką, opiekunką, czy pomocą domową. Nie będę gdybał i snuł teorii. Wszystko w tej sprawie jest dziwne...
Po pierwsze: według niemieckiego prawa rozkładać i podawać leki może tylko wykwalifikowana służba medyczna posiadająca uprawnienia, ewentualnie członek rodziny, który bierze za to pełną odpowiedzialność.
Przykłady z mojej praktyki: do podopiecznego 2 razy dziennie przyjeżdża Pflegenienst i przywożą leki, pilnują czy zażył. W domu nie ma żadnych lekarstw! Przykład drugi: Do podopiecznego przyjeżdża Pflegenienst rano i wieczorem, myją go w łóżku, ubierają, zakładają pończochy uciskowe i na wózek, dają lekarstwa. W soboty i niedziele przyjeżdża tzw.pomoc medyczna. Ale dać leki i założyć pończochy przyjeżdża pielęgniarka. Przykład trzeci: Parkinson. Podopieczny ma wstawioną pompę Lewodopy. Podłącza i odłącza żona - przeszkolona.
I teraz "ukłon" w stronę agencji. Pan tylko dopilnuje, żeby zażył leki. To jest wzięcie pełnej odpowiedzialności co podopieczny zażywa! I w razie problemów nikt Wam nie pomorze, ani agencja, ani koordynator, ani rodzina. Zostaniecie sami, jak ten łabędź, z dupą w zimnej wodzie.
I jeszcze jedna kwestia do omówienia. Na ogół do opieki jeżdżą osoby nie pierwszej młodości (przepraszam Panie!). Myślę, że każdy coś tam zażywa. Ja biorę leki na nadciśnienie i od cholesterolu. Oprócz tego zawsze mam gripeksy, cholineksy, leki od sraczki, przeciwbólowe, jakiś antybiotyk i inne - tak na wszelki wypadek! Dlatego podstawą jest zapewnienie nam pokoju zamykanego na klucz, tak by np. podczas pauzy podopieczny nie grzebał w naszych rzeczach i lekach. Tłumaczenie, że to mój dom i mogę chodzić gdzie chce to se może wsadzić..
I na koniec motto: "Polak mądr po szkodzie"; Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. - JAN KOCHANOWSKI - KSIĘGI WTÓRE - PIEŚŃ 5