Skocz do zawartości

Sabina1974

Społeczność
  • Liczba dodanej zawartości

    22
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

26 Zauważony

Informacje o profilu

  • Rodzaj konta
    Opiekunka
  • Praca
    Szukam przez agencje (proszę o oferty)

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Czy tylko ja tak trafiałam? Czy to może jest standard jeżeli chodzi o oszczędność podopiecznych? Niektóre przykłady: - jedzenie - standardowo 2 małe ziemniaki na obiad, mięso tylko w niedzielę, rano kromka chleba z dżemem (2 kromki to już obżarstwo - potrafią zwrócić uwagę) - generalnie wydzielanie jedzenia tak jakby chciało się opiekunkę odchudzić, no albo żarcie po terminie (ewentualnie spleśniałe ziemniaki w piwnicy), - oszczędność na praniu - raz na 2 tygodnie albo na miesiąc, najlepiej z brudnymi ciuchami podopiecznych - szkoda wody i prądu, - kąpiel pełna dozwolona raz na tydzień - chorobliwa oszczędność wody, - uważanie na światło - trzeba zaraz gasić, w ogóle robi się je wtedy kiedy naprawdę już nic nie widać, i wiele wiele innych przykładów...
  2. Tak żeby Was trochę rozbawić (wszystko jak najbardziej prawdziwe i przeżyte na własnej skórze): - podopieczna z Alzheimerem 87 lat, bardzo inteligentna i wykształcona kobieta, ale mająca skłonność do alkoholu, - miała zakładane implanty (bo nie trzymała jej się szczęka) i chcieli zamocować na stałe - czuła że ma tam nić i nie wiem skąd wygrzebała starą wielką pinsetę i chciała sama sobie usunąć ten szew (całe szczęście że w porę to zauważyłam bo by była rzeźnia), - znowu po cichu znalazła nożyczki, w ogóle to wyciągała te narzędzia z tylko sobie znajomych schowków, ja ich nie znałam, nie mam pojęcia jak znalazła - sama obcięła sobie włosy - wszędzie było pełno syfu, - kiedyś uciekła (całe szczęście był tam ktoś inny wtedy) - wykorzystując nieuwagę opiekunki uciekła na wózku inwalidzkim bo chciała kupić sobie wino - była niedziela, wina i tak nie kupiła, - miała sąsiada, pana który tytułował się doktorem, ale lekarzem nie był - pili równo. Ten pan jest znany różnym agencjom - ma bana na różne agencje, teraz korzysta z czeskich - molestował opiekunki. Jedna podobno wyjechała alfa romeo. Sama widziałam jak jedna paradowała tam w biustonoszu w panterkę, a inna w czerwonej krótkiej spódniczce i z wielkim dekoltem. Ciekawe ile te panie dodatkowo sobie dorobiły. Jedne uciekały, drugie zostawały. Ten pan kiedy mnie zobaczył ciągle wydzwaniał do mojej podopiecznej i mówił jej "przyjdź ze swoją atrakcyjną opiekunką na wino". A ta moja wpadała we wściekliznę bo była zazdrosna. Aż kiedyś on zadzwonił i poprosił mnie do telefonu i powiedział "Przyjdź do mnie w nocy jak ta stara zaśnie - sam był w tym samym wieku 87 lat. Ja zaraz oddałam podopiecznej telefon i powiedziałam że nie życzę sobie takich gadek. Niepotrzebnie jej to powiedziałam. Ona ponastawiała wszystkie możliwe budziki, zegary, alarmy w domu. O godzinie 3:00 w nocy wszystko zaczyna wyć... Ja lecę na dół a ona siedzi na wózku i wrzeszczy "gaz alarm". A potem okazało się że ona chciała sprawdzić czy nie poszłam do tego pana "doktora".
  3. Opiszę wam jak można podle trafić. Ale najpierw dodam że Stella już nieaktualna (na końcu napiszę dlaczego). Przyjeżdżam na miejsce o godz. ok 20:00 wieczorem. Czekają podopieczni (małżeństwo) oraz dwóch synów. Człowiek jedzie ok 13 godzin, głodny jest. Na stole nie ma nic do jedzenia, dostęp do lodówki zastrzeżony tylko dla podopiecznego (na chodzie aż za bardzo aktywny), samodzielnie nie mogę nic robić w kuchni bo stary jest bardzo niemiły. Na dzień dobry pyta się synów czy tego nie można odwołać bo twierdzi że on tu nikogo nie potrzebuje tzn. czy nie można mnie odesłać z powrotem. Przykłady niemieckiej oszczędności: wydzielanie chleba i wszelkiego innego jedzenia w ilości takiej że nawet dopychając się czekoladą w ciągu 2 miesięcy straciłam ok 7 kg. Kromki chleba tak cienkie że nigdy takich w życiu nie widziałam. Wydzielał przeważnie po 1, a jak była duża to nawet po 1/2. Codziennie oczywiście z marmoladą, jakby inaczej. Porcje jedzenia mikroskopijne. Nawet herbaty nie mogłam sama nalać musiałam jego poinformować że chcę. Chyba dlatego że lał nie pełną szklankę a tylko 3/4. Do mycia podłogi nie mogłam używać wody (bo oczywiście trzeba oszczędzać). Miałam tylko polerować z kurzu mopem. Kurze też oczywiście na sucho tylko. Potem szmatę z mopa trzeba było przez okno wytrzepać. Krytykował wszystko, stał nade mną przy każdej czynności. Przedrzeźniał mnie jak odkurzałam bo nie podobały mu się moje ruchy odkurzaczem (twierdził że za szybko to robię). Generalnie to mnie przedrzeźniał czasem i się nabijał. Była zima, okna nieszczelne, zakręcone zawory na części kaloryferów (syn musiał odblokować bo stary zrobił to specjalnie). Jeżeli chodzi o prysznic - dozwolony raz w tygodniu. Jak siedziałam za długo jego zdaniem bo np. myłam głowę to trzaskał na drzwi. Wszystko kontrolował, nawet czy jego żonie porządnie wytarłam tyłek po oddaniu stolca w toalecie. Leciał i wrzeszczał "kontrola". Oczywiście spłuczkę z oszczędności to nie za każdym razem a jak już to tylko do połowy. Wielokrotnie odsuwał mnie od pracy, bo na przykład zabraniał mi czegoś zrobić. A potem jak nie zrobiłam bo mi zabronił i jak przyszły dzieci to mówił "ale piękny kurz znalazłem". Ale zapomniał dodać że sam zabronił go ścierać. Jego żona była po wylewie. Ciężka do dźwigania ale bardzo sympatyczna. Jakiś dzień przed moim odjazdem uderzył ją na moich oczach mocno w twarz bo dłubała w nosie (kobieta sparaliżowana i na wózku). Kiedy później mówiłam o tym synowi to chyba nie uwierzył. Kiedy opuszczałam to szacowne domostwo byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. A za jakieś dwa tygodnie pisze do mnie syn, że ten podopieczny zmarł (szedł na operację do szpitala i były jakieś komplikacje po operacji). No i syn chciał żebym się jego matką zajęła (chyba prywatnie?). A ja o tej rodzinie i miejscowości nie chcę już po prostu słyszeć. Długo by jeszcze można opisywać, ale myślę że tyle jak na razie wystarczy.
  4. Łącznie na tej poprzedniej szteli zrzuciłam od początku do końca 7 kg. W ogóle ta cała rodzina ma bzika na punkcie odchudzania. Wszyscy jedzą mało (miałam okazję zauważyć to kiedy były parę razy spotkania z rodziną). Dla nich piękne jest tylko to co chude. No i teraz ta propozycja. Ale niech sobie szukają kogoś innego. Obiecali mi napisać referencje a do dzisiaj ich nie dostałam, bo im się po prostu nie chciało.
  5. Teraz mam dobrze. Na zakupy jeździmy z babcią i synem. Oni wręcz mi mówią że mam brać co chce i dokładać do koszyka. Lodówka jest pełna jedzenia i mogę brać co chcę. Babcia co chwilę czymś częstuje, aż się teraz boję że przytyję. Dzisiaj dostałam wiadomość od syna tego dziadka który mnie głodził. Wyobraźcie sobie że on umarł. Był operowany i coś musiało pójść nie tak. Aż mi się wierzyć nie chce, bo na swój wiek nadzwyczajnie dobrze się trzymał. Wiadomość otrzymałam o 4 nad ranem wraz z propozycją zaopiekowania się jego matką która pozostała przy życiu. Ale teraz mam się dobrze i powrotem w tamte strony nie jestem w ogóle zainteresowana.
  6. Ja bym nic nie powiedziała. Ale obawiam się że sam zauważy.
  7. Ja jakoś mam to "szczęście", że w Niemczech chudnę. Może w domu jem za duże posiłki?
  8. Dla mnie najlepsza dieta to praca opiekunki. pojedzie człowiek raz do takiego skąpca i już mam w 3 miesiące 7 kg mniej.
  9. Przeważnie niemiecka sałatka ziemniaczana i kiełbasa (na Bawarii biała kiełbasa-już mi bokiem trochę wychodzi, bo tu nie jedzą u mnie innej). W telewizji też dużo się mówi o tej sałatce i kiełbasie. Albo (chyba u tych bogatszych) pieczona gęś.
  10. Znam panie które jeżdżą do Niemiec już ponad 10 lat. Nigdy nie miały prawa jazdy a oferty mają na bieżąco. Ja wole spać spokojnie. tym bardziej że Niemcy jeżdżą bardzo szybko i nie za dobrze. Ostatnio był nawet taki program na ZDF że często jadą pod wpływem narkotyków. Trzeba bardzo na tych drogach uważać. Poza tym za byle co mandaty, trzeba bardzo uważać, przy parkowaniu też żeby przez przypadek nie w jakimś niedozwolonym miejscu bo wielkie kary.
  11. Tylko jak to sprawdzić? Poprosić rodzinę żeby pokazała polisę??? Ja mam prawo jazdy ale się nie przyznaję. Oferty bez tego też są. Kiedyś w autobusie jedna opiekunka opowiadała że uszkodziła błotnik przy wyjeździe z garażu i szkoda była na 800 euro. Agencja powiedziała że to nie ich sprawa tylko sprawa pomiędzy opiekunką a rodziną i mają to sobie sami uregulować. A jakby się coś stało podopiecznemu na przykład. Nie wiem jakie w Niemczech jest prawo. Ale znam taki przykład kiedy mój wujek pracował w Niemczech na budowie i pracował na koparce i przez przypadek jakiemuś człowiekowi coś zrobił bo go nie widział to musiał płacić rentę odszkodowawczą. Z własnych pieniędzy nie z polisy.
  12. Byłam w związku około 5 lat. Zapewnienia o gorącej miłości. Wielkie bukiety kwiatów. Wspólne zasypianie w przytuleniu i trzymaniu się za rękę. Budowanie wspólnej przyszłości. Po moim przyjeździe do Polski coś zaczęło mnie niepokoić. Gdy wsiadałam do autobusu dzwonił jak co dzień że mam mu rano dać znać jak będę już w Opolu. To około godziny od mojej miejscowości to on się przygotuje na wyjście po mnie. No i dzwonie chyba z godzinę i nikt nie odbiera. Za jakiś czas on dzwoni. Niby przez przypadek wyciszył telefon. Był jakiś inny, źle się do mnie odnosił. Aż chciało mi się płakać z tego powodu. Kiedyś przez sen powiedział do mnie Marzena. A ja jestem Sabina. Dziwnie zachowywał się wieczorem. Wychodził dzwonić na balkon. Nigdy tego nie robił, zawsze dzwonił przy mnie. Pamiętam że była sobota. Zadzwonił telefon. On powiedział że siostra. Nie pasowało mi to bo z siostrą zawsze długo rozmawia. Potem za jakieś dwa, trzy dni znowu to samo. No i ja pytam kto dzwoni a on znowu że siostra. Nie wytrzymałam i sprawdziłam telefon. To nie była siostra. Zadzwoniłam do tej kobiety. Byli umówieni na następny dzień. Niby miał jej coś tam w mieszkaniu naprawić. Ale to nie brzmiało przekonywująco. Niby znajoma z dawnych lat. Coś wspomniała że była u niego na kawie, że pokazywał jej sypialnię. O mnie podobno nic nie mówił, nie wspominał że jest w związku. Ale jak zajrzałam do tego telefonu to tych "sióstr" było tam więcej. Wydzwanianie zaczynał już w pracy od rana, miał taką możliwość. Połączenie było już np. o 6.30. Jak ja zadzwoniłam do niego do pracy kiedyś wcześniej to był nerwowy że mu przeszkadzam. Odeszłam. On nie chciał nawet się tłumaczyć. Powiedział, że nie ma czasu. Sam nigdy nie zadzwonił. Ja raz zadzwoniłam bo chciałam żeby mi się wytłumaczył to powiedział, że mam nie wydzwaniać bo będzie miał zepsuty wieczór. Rozstaliśmy się 21 sierpnia 2017 r. a 3 września miał już na facebooku status "w związku". Dlatego też nie mam zamiaru szukać nikogo teraz. Mam zamiar jeździć jeszcze ok 4 lat, to wystarczy. Potem się rozejrzę, będę wtedy jeszcze przed 50.
  13. Całe szczęście że za niedługo będę się z tym miejscem żegnać. Siedzę cicho też z tego powodu że to pierwszy wyjazd przez firmę a zależy mi na referencjach i na zaświadczeniu że mam doświadczenie. Ale następnym razem sobie na takie coś nie pozwolę. Teraz będę szukać tylko takich firm które mają wypowiedzenie w umowie a nie tylko straszą karami umownymi za zerwanie kontraktu. Widzę że w tej pracy trzeba być bardzo twardym i od razu stawiać twarde warunki. A do kobiety pracującej. Niestety tu wszystko świeci pustkami. Nie ma mąki. Nie ma makaronu. Nie ma ryżu. Nie ma ziemniaków. Zakupy robi ten dziadek i tylko na bieżąco. Lodówka też świeci pustkami. Wiem tylko że w sypialni mają coś pochowane. Nikogo tak nie dopuszczają
  14. Właśnie. Jak się próbuje człowiek poskarzyć to jest jeszcze gorzej. Dziadek nazwał mnie szpiegiem i zmniejszył racje żywnościowe.
  15. Chętnie bym stąd uciekła, ale mam w umowie karę umowną 4 tys zł na wypadek samodzielnego opuszczenia miejsca zlecenia. Poza tym mam do spłacenia moją kartę kredytową i spory debet na koncie...


O nas

Forum OpiekunkaRadzi.pl służy Opiekunom osób starszych już 7 rok! W tym czasie napisali oni (Wy) 356 tysięcy postów w blisko 49 tysiącach tematach, tworząc ogromne kompendium praktycznej wiedzy o pracy w opiece w Niemczech i Szwajcarii. To przy wsparciu Społeczności forum powstały Stelomierze, Rankingi opinii, Mapa Opiekunów i pierwszy w branży opiekuńczej multiFormularz, pozwalający aplikować jednym kliknięciem do wielu agencji na raz, będący uzupełnieniem działu pracy, w którym oferty pracy w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i we Włoszech publikuje ponad 50 sprawdzonych firm i agencji pracy.

logo-opiekunka1.png
Wszelkie prawa zastrzeżone 2015-2021 Opiekunkaradzi.pl
Polityka prywatności i cookies | Regulamin | Kontakt | Reklama i HR

×
×
  • Dodaj nową pozycję...