Skocz do zawartości

Zmienniczka ze schizofrenią?


Gość Aldona
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Dziewczyny mam nową zmienniczkę, która trzy tygodnie po moim wyjeździe pisze mi głupoty, oskarża i ostrzega. Wczoraj napisała czy wiedziałam że dom jest na podsłuchu a jeden z agentów jest ukryty w telewizorze i chce nas załatwić więc nie można go włączać. Pytała czy z nią trzymam i czy też mi się wydaję, że babcia może być w tym spisku i tylko udaje chorą bo wcale tak źle nie wygląda albo ją przerobili lekami bo "lekarz jest na pewno Polakiem udającego Niemca i chodzi na smyczy polskich służb". Dzisiaj rano zadzwoniła i kazała mi nasłuchiwać z nią przez telefon głosów dochodzących z piwnicy gdzie jest baza agentów. Jak jej mówię, że nic się tam nie działo to krzyczy że jestem naiwna, bo szczekanie psa to tak naprawdę system komunikacji agentów i muszę nauczyć się to rozpoznawać i nie dać po sobie znać że wszystko wiem i że może oni tymi lekami ogłupiają babcię, żeby nas nie ostrzegła. Doszło do tego że boję się odbierać tych telefonów.

Babcia jest fajną osobą i boję się, że tam się jeszcze stanie coś złego nie mówiąc już o lekach które musi przyjmować regularnie zwłaszcza insulinę. Obie pracujemy prywatnie i nie bardzo wiem jak to ugryźć; dać znać rodzinie? To oni ją zatrudniali i mówili, że to ktoś z polecenia a jak jej powiedzą i zrobi się draka? Ja to mam szczęście, co robić? W dniu zmiany zmienniczka była ok i sympatyczna wydawała się normalna i zadbana i na pewno wykształcona, często dzwoniła i pytała o to i tamto i nawet pomyślałam, że będzie fajnie, bo chciała się dostosować do warunków. Jest tam 3 tygodnie więc zostało jej jeszcze 5 bo zmieniać się mamy co 2 miesiące. Była któraś z was w takiej sytuacji?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Gość Aldona napisał:

Dziewczyny mam nową zmienniczkę, która trzy tygodnie po moim wyjeździe pisze mi głupoty, oskarża i ostrzega. Wczoraj napisała czy wiedziałam że dom jest na podsłuchu a jeden z agentów jest ukryty w telewizorze i chce nas załatwić więc nie można go włączać. Pytała czy z nią trzymam i czy też mi się wydaję, że babcia może być w tym spisku i tylko udaje chorą bo wcale tak źle nie wygląda albo ją przerobili lekami bo "lekarz jest na pewno Polakiem udającego Niemca i chodzi na smyczy polskich służb". Dzisiaj rano zadzwoniła i kazała mi nasłuchiwać z nią przez telefon głosów dochodzących z piwnicy gdzie jest baza agentów. Jak jej mówię, że nic się tam nie działo to krzyczy że jestem naiwna, bo szczekanie psa to tak naprawdę system komunikacji agentów i muszę nauczyć się to rozpoznawać i nie dać po sobie znać że wszystko wiem i że może oni tymi lekami ogłupiają babcię, żeby nas nie ostrzegła. Doszło do tego że boję się odbierać tych telefonów.

Babcia jest fajną osobą i boję się, że tam się jeszcze stanie coś złego nie mówiąc już o lekach które musi przyjmować regularnie zwłaszcza insulinę. Obie pracujemy prywatnie i nie bardzo wiem jak to ugryźć; dać znać rodzinie? To oni ją zatrudniali i mówili, że to ktoś z polecenia a jak jej powiedzą i zrobi się draka? Ja to mam szczęście, co robić? W dniu zmiany zmienniczka była ok i sympatyczna wydawała się normalna i zadbana i na pewno wykształcona, często dzwoniła i pytała o to i tamto i nawet pomyślałam, że będzie fajnie, bo chciała się dostosować do warunków. Jest tam 3 tygodnie więc zostało jej jeszcze 5 bo zmieniać się mamy co 2 miesiące. Była któraś z was w takiej sytuacji?

A kto podaje insulinę? Opiekunkom obojętnie na biało czy na czarno nie wolno mierzyć cukru i podawać insuliny. Te czynności to zadanie Pflegedienstu .Gdyby było coś nie halo z głową opiekunki na pewno zauważyłby to  ktoś , kto  tam regularnie przychodzi. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Starsza, chora osoba znalazła się pod opieką osoby chorej psychicznie. To jest przeogromnie niebezpieczne, bo może dojść do jakiegoś nieszczęścia. Każdy człowiek o zdrowych zmysłach, która zauważył/ dowiedział się/ dostrzegł/ zrozumiał, co tam się dzieje, musi babcię ratować i niezwłocznie zawiadomić ludzi, którzy są za babcię odpowiedzialni, czyli albo agencję, albo rodzinę, albo jakieś służby społeczne.

Rozumiem, że dotychczasowa opiekunka, pracując na czarno, nie ma kontaktu do agencji oraz ma obawę kontaktu ze służbami społecznymi. Pozostaje więc rodzina babci, którą należy niezwłocznie telefonicznie zawiadomić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Gość Aldona napisał:

Dziewczyny mam nową zmienniczkę, która trzy tygodnie po moim wyjeździe pisze mi głupoty, oskarża i ostrzega. Wczoraj napisała czy wiedziałam że dom jest na podsłuchu a jeden z agentów jest ukryty w telewizorze i chce nas załatwić więc nie można go włączać. Pytała czy z nią trzymam i czy też mi się wydaję, że babcia może być w tym spisku i tylko udaje chorą bo wcale tak źle nie wygląda albo ją przerobili lekami bo "lekarz jest na pewno Polakiem udającego Niemca i chodzi na smyczy polskich służb". Dzisiaj rano zadzwoniła i kazała mi nasłuchiwać z nią przez telefon głosów dochodzących z piwnicy gdzie jest baza agentów. Jak jej mówię, że nic się tam nie działo to krzyczy że jestem naiwna, bo szczekanie psa to tak naprawdę system komunikacji agentów i muszę nauczyć się to rozpoznawać i nie dać po sobie znać że wszystko wiem i że może oni tymi lekami ogłupiają babcię, żeby nas nie ostrzegła. Doszło do tego że boję się odbierać tych telefonów.

Babcia jest fajną osobą i boję się, że tam się jeszcze stanie coś złego nie mówiąc już o lekach które musi przyjmować regularnie zwłaszcza insulinę. Obie pracujemy prywatnie i nie bardzo wiem jak to ugryźć; dać znać rodzinie? To oni ją zatrudniali i mówili, że to ktoś z polecenia a jak jej powiedzą i zrobi się draka? Ja to mam szczęście, co robić? W dniu zmiany zmienniczka była ok i sympatyczna wydawała się normalna i zadbana i na pewno wykształcona, często dzwoniła i pytała o to i tamto i nawet pomyślałam, że będzie fajnie, bo chciała się dostosować do warunków. Jest tam 3 tygodnie więc zostało jej jeszcze 5 bo zmieniać się mamy co 2 miesiące. Była któraś z was w takiej sytuacji?

Och co za historia. Znowu powraca temat cierpiących na schorzenia psychiczne. No tak to jest...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

' Może to bez te nawozy śtucne

Może był w szkole zbyt pilnym uczniem

Może to wszyćko bez te atomy

Że waryjota momy".

Tak jakoś  temat skojarzył mi się że starą piosenką Grześkowiaka "Odmieniec "

Biedna kobieta tak swoją drogą, ale nie powinna pracować w opiece.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Gość Fiki napisał:

A kto podaje insulinę? Opiekunkom obojętnie na biało czy na czarno nie wolno mierzyć cukru i podawać insuliny. Te czynności to zadanie Pflegedienstu .Gdyby było coś nie halo z głową opiekunki na pewno zauważyłby to  ktoś , kto  tam regularnie przychodzi. 

Czasami to mam wrażenie że nie wiecie jak to jest. Podają i to nie tylko insulinę. Takie życie...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Joanna K

Jeżdżę do opieki od 20 lat!!! Widzę, że gdybym opisała tu 1/3 swoich przygód to większość by nawet nie uwierzyła.

Zgłoś rodzinie i zobaczysz co się stanie. Lepiej coś teraz zrobić niż potem żałować. 

Trzymam kciuki! JK

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pani jest w tej chwili daleko. Zawiadamiając rodzinę babci o zaistniałej sytuacji niczego Pani nie traci. Nawet jeśli rodzina babci nie uwierzyłaby Pani, wówczas jedyna draka, jaka mogłaby zaistnieć, polegałaby na opierdzielaniu Pani przez telefon. Nikt przecież nie przyjedzie, aby Pani zrobić w Polsce awanturę, nie dostanie Pani kary, ani więzienia. Do przewidzenia jest natomiast, że coś prędzej, czy później wydarzy się w domu babci, jeśli opiekunka wygaduje takie rzeczy. Gdyby coś wydarzyło się, może Pani natomiast stracić tę babcię, w tym sensie, że na przykład trafi do szpitala wskutek pobicia przez opiekunkę widzącą w niej agentkę, przed którą trzeba się bronić. Albo babcia zemdleje z niedocukrzenia, a opiekunka nie wezwie pomocy, bo będzie właśnie zajęta nasłuchiwaniem odgłosów agentów z piwnicy. Wtedy rodzina babci może stracić zaufanie ogólnie do polskich opiekunek i oddadzą babcię do Heimu. Wskutek ostrzeżenia rodziny pracy Pani nie straci, wręcz przeciwnie, będą Pani wdzięczni za sygnał, że coś niepokojącego się dzieje. Jeśli wskutek zaniechania ostrzeżenia babcia wyląduje w szpitalu lub Pflegeheimie, straci Pani tę pracę.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mam prośbę do Pani Joanny K., która powyżej napisała, że w ciągu ostatnich 20 lat bywania w Niemczech przeżyła tyle niesamowitych sytuacji, że w Polsce nie uwierzono by w nie, gdyby opisała choćby jedną trzecią z nich. Ja także często bywałam w Niemczech, byłam tam kiedyś studentką, Baby-sitterem, miałam tam rodzinę i przyjaciół, więc jeździłam często, ale ogólnie mieszkałam cały czas w Polsce. W czasie każdego z tych licznych pobytów przeżyłam coś, co rodzinie i przyjaciołom w Polsce nie mieści się w głowie i nie wierzą, że coś takiego może być prawdą. Mam prośbę, aby opisała Pani tu na forum niektóre z tych, nam Polakom, niemieszczących się w głowie sytuacji. Osobiście, po wielu przykrych oraz zabawnych doświadczeniach, ja Pani na pewno uwierzę i jeszcze będę przeogromnie wdzięczna za opis niektórych sytuacji, bo mam świadomość, że przy kolejnym pobycie w Niemczech, może mnie coś podobnego spotkać i mogę przemyśleć sobie z góry, jaka reakcja na daną sytuację byłaby najlepsza. To, co wtedy dla spotykanych na mej drodze ludzi było normalne, dla mnie było tak chore, jak ta pani ze schizofrenią.

Opiszę jedną sytuację dla przykładu. Jako studentka byłam w Niemczech na kursie językowym stypendialnym. Kwota stypendium starczała na wyżywienie i wynajem pokoju. Wynajęłam pokój w niemieckim domu. W domu był starszy Niemiec, jego chora nic nie kumająca i przywiązana do łóżka żona oraz opiekunka z Polski, nie znająca języka, ale opiekująca się starszą Niemką, żoną tego pana. Z góry zostało mi przez tego pana powiedziane coś, co było dla mnie oczywiste, mianowicie, że wynajmuję tylko pokój i wyżywić mam się we własnym zakresie. Obiady jadłam na stołówce uczelni, na której był kurs językowy. Śniadania i kolacje- własny prowiant u siebie w pokoju lub gdzieś na mieście. Gdy byłam akurat w domu, zdarzało się często, że Niemiec z Polką-opiekunką wołali mnie do siebie, abym tłumaczyła im ich rozmowy, bo ona wcale nie znała niemieckiego, a on wcale polskiego. Najczęściej wołali mnie, gdy siedzieli przy stole w czasie śniadania, zanim wyszłam z domu, albo w czasie kolacji, gdy zdążyłam wrócić do domu. Z wdzięczności za tłumaczenie, a także mając we krwi polską gościnność, Polka stawiała przede mną talerz i zachęcała, abym jadła z nimi. Oczywiście ona jako pracownik tego Pana miała wyżywienie oprócz pensji i jej się należało, ale mnie ten Pan zapowiedział przecież, że mi się u nich jedzenie nie należy, więc ja zawsze odmawiałam, a on nigdy nie zachęcał, abym mimo wszystko poczęstowała się. Kiedyś wkurzył się i wyniósł talerz, który przyniosła mi Polka i jej nagadał w mojej obecności, że ona rządzi się jego jedzeniem i chce mnie gościć, jakby była tu u siebie, a to on jest panem domu i ona bez jego zgody nie ma prawa mnie częstować. Musiałam przetłumaczyć jej treść, która mnie samej dotyczyła. Polka rozpłakała się i argumentowała, że przecież ja im służę jako tłumaczka, więc wypada mnie poczęstować. Przetłumaczyłam to Niemcowi, a on odparł, że jeśli ktoś przyjeżdża do pracy w Niemczech bez znajomości języka to jest to problem takiego pracownika, a nie pracodawcy, więc tłumaczka służy tu pracownicy, a nie pracodawcy. Zaproponował, że następnym razem Polka może kupić jakieś jedzenie za własną kasę, aby mnie z wdzięczności za tłumaczenia poczęstować, ale on nie zamierza. Jednocześnie stwierdził też, że jestem miłą osobą i nie z wdzięczności za cokolwiek, ale tak po prostu - jako miłą osobę, on chce mnie zaprosić do restauracji na kolację, aby sobie ze mną pogawędzić, ale pójdziemy tam tylko we dwoje, bo opiekunce restauracja nie należy się, bo ona u niego dużo zarabia, używa prąd, mieszka i je, więc jej zapraszać nie zamierza. I to też musiałam przetłumaczyć. Mimo tej sytuacji, kolejnym razem Polka znów uparcie stawiała przede mną talerz i zachęcała do konsumpcji nie swojego jedzenia, a on ten talerz znów wynosił i wygadywał, a ja znów to wszystko tłumaczyłam. Z ciekawości do jakiej restauracji mnie zaprosi i z chęci gadania po niemiecku zgodziłam się na zaproszenie do restauracji i wybrał drogą, luksusową i namówił mnie na pełne menu z dwoma daniami, deserem i przystawkami, ciekawie dyskutował o kulturze i polityce. Mimo to opisane powyżej sytuacje nie mieszczą mi się do dziś w głowie.

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sprawa załatwiła się sama hura!. Córka zadzwoniła rano czy kogoś mam i tak koleżanka wejdzie na to miejsce, bo wcześniej nie pasował jej termin :). Okazało się, że zmienniczka dzwoniła do niej kilka razy dziennie i pytała czy ktoś o nią wypytywał i czy wie o agentach w piwnicy.

A co do insuliny to nigdzie nie napisałam, że ja wstrzykuję chociaż mogłabym, bo jestem z zawodu pielęgniarką.

Mam nadzieję, że zmienniczka zacznie brać leki i wyjdzie na prostą, bo wygląda na fajną kobitkę. Straszne to i nigdy nie wie człowiek czy na niego nie padnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Trelemorele

 "Babcia jest fajną osobą i boję się, że tam się jeszcze stanie coś złego nie mówiąc już o lekach które musi przyjmować regularnie zwłaszcza insulinę. "

Wyraźnie pisze o insulinie. Kto jej w takim razie podaje? Jeżeli  robi to sama to po co pisanie o strachu z powodu regularnego przyjmowania leków w tym insuliny. Jeżeli Pflege to nie widzą tak zaburzonej jak wynika z opisu osoby?  Babcia nie umie mówić? Odcięło babcię od telefonu a córka nie dzwoni do matki ? 

Pustkowie za górami  , za lasami i znikąd pomocy tylko marny horror nakręcić. A zmienniczka zastanawia się co robić , że aż na forum trzeba pytać. Kto w takim przypadku nie zgłosiłby rodzinie czy chociażby sąsiadom i narażał podopieczna na przebywanie z chora psychicznie. Ale urojona historia.

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Gość Trelemorele napisał:

Jeżeli  robi to sama to po co pisanie o strachu z powodu regularnego przyjmowania leków w tym insuliny

Pytają trelciamorelcia po co ci głowa? A trelciu odpowiada: "jem niom".

Wyobraź sobie, że gdyby babcia sama pilnowała brania tych wszystkich leków i pomiarów to pewnie nie potrzebowałaby pomocy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Pimpuś
8 minut temu, Gość Aldona napisał:

Pytają trelciamorelcia po co ci głowa? A trelciu odpowiada: "jem niom".

Wyobraź sobie, że gdyby babcia sama pilnowała brania tych wszystkich leków i pomiarów to pewnie nie potrzebowałaby pomocy.

No  właśnie. Babka  pewnie już demencyjna i jak jej się nie powie to poziomu cukru sama biedna nie zmierzy i insuliny sobie nie wstrzyknie. Przypomni się jej i działa , po co jej Pflege.

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Był już  na forum  temat o chorobach psychicznych i znowu powrócił...Moze właśnie dlatego gdy przeglądałam listę książek jakie ostatnio się ukazały i można już je kupić zwróciłam uwagę na książkę pt: " Artystka przetrwania. O życiu z chorobą psychiczną." Autorka Dorota K. Stolarska cierpi na zaburzenia osobowości napisała tą książkę z myślą  o innych chorych , którzy mogą skorzystać z opisanych przez nią sprawdzonych  strategii  radzenia sobie  w  trudnych chwilach .

To może być też lektura dla tych , którzy chcą zrozumieć rzeczywistość osób spoza spektrum tak zwanej normalności. A jak się okazuje mamy z takimi osobami do czynienia nie tylko wśród podopiecznych .

Dorota Stolarska. "Artystka przetrwania. O życiu z chorobą psychiczną." Wyd. Oficyna Związek Otwarty . Cena dość wysoka bo 65 złotych ale jeśli ktoś uważa , że ta lektura mu się przyda warto kupić.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Też miałam taką zmienniczkę tylko że ona zadzwoniła na policję i ci ją zabrali do psychiatryka bo straszyła, że zabije wszystkich w bloku. Jeszcze kilka miesięcy później wydzwaniała do domu i straszyła potem już słuch o niej zaginął. Jak się dużo jeździ to się spotyka wiele dziwnych historii. Jakiś procent nas jest odbiciem społeczeństwa więc co w tym dziwnego? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

 Udostępnij



O nas

Forum OpiekunkaRadzi.pl służy Opiekunom osób starszych już 7 rok! W tym czasie napisali oni (Wy) 356 tysięcy postów w blisko 49 tysiącach tematach, tworząc ogromne kompendium praktycznej wiedzy o pracy w opiece w Niemczech i Szwajcarii. To przy wsparciu Społeczności forum powstały Stelomierze, Rankingi opinii, Mapa Opiekunów i pierwszy w branży opiekuńczej multiFormularz, pozwalający aplikować jednym kliknięciem do wielu agencji na raz, będący uzupełnieniem działu pracy, w którym oferty pracy w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i we Włoszech publikuje ponad 50 sprawdzonych firm i agencji pracy.

logo-opiekunka1.png
Wszelkie prawa zastrzeżone 2015-2022 Opiekunkaradzi.pl
Polityka prywatności i cookies | Regulamin | Kontakt | Reklama i HR - cennik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...