Być może tak jest teraz, ale roku temu nie było rozmowy z lekarzem, ankietę zostawiało się pielęgniarce. Widziałem, towarzyszyłem starszej osobie. Nikt jej nie pytał o szczegóły i stan zdrowia.
Każdy po dziś dzień podpisuje na końcu ankiety takie Oświadczenie:
Oświadczam, że dobrowolnie wyrażam zgodę na wykonanie szczepienia przeciw COVID-19. Potwierdzam, że zostały mi przekazane informacje dotyczące tego szczepienia i je zrozumiałam/zrozumiałem. Zostały mi udzielone również odpowiedzi na wszystkie zadane przeze mnie pytania i zrozumiałam/zrozumiałem udzielone mi odpowiedzi.
A to oznacza, że zadałaś wszystkie pytania, także te o odpowiedzialność, możliwe konsekwencje, skutki uboczne, skutku długotrwałe itd. A jeżeli nie zadałaś to traktuje się je jako zadane lub w twojej ocenie nie były one dla ciebie istotne i dobrowolnie przystąpiłaś do szczepienia.
I teraz to wszyscy, którzy przeszli szczepienie powinni znać pytania na odpowiedzi:
1. Kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne bliskie i dalsze skutki uboczne.
2. Jakie to będą skutki
3. Znać wszystkie plusy i minusy szczepienia.
Tylko jak się to ma do osób, które zaszczepiły się szczepionką jednodawkową? Tu już wszyscy się mylili i pewnie pomylą się jeszcze nie raz, ani dwa.
Ostatnia sprawa to dobrowolność, która stopniowo przestaje być dobrowolnością i tak pewnie będzie wcześniej czy później u nas. Bez szczepionki nie wyjedziesz do pracy, bez szczepionki nie wejdziesz do kina itd.
Brak podpisania oświadczenia wyklucza możliwość zaszczepienia. To jak to było dziewczyny i chłopaki? Nie pytaliście? Swoje zdrowie i życie zawierzyliście na szybko przygotowanej szczepionce? Wstyd było zapytać czy jak umrzesz to czy rodzina dostanie pieniądze (i jakie) za wzięcie udziału w eksperymencie?
Trzeba wierzyć, że po latach okaże się szczepionka nie ma i nie będzie miała skutków ubocznych, a doniesienia o wylewach, zakrzepicach i zapaleniach mięśni sercowych były u młodych ludzi tylko przypadkowe.
Moim zdaniem każdy powinien wybierać drogę i nikomu nic do niej, bo życie ma się jedno, a tu już było zbyt wiele niewiadomych i ślepych uliczek, jak z tą jednodawkowością.
Ja być może się jeszcze zaszczepię, ale dziecka zaszczepić nie dam, bo ma przed sobą całe życie a to jest loteria.