Skocz do zawartości

Rekomendowane posty

to w ramach poruszanego tematu najlepszych miejsc, gdzie pracowalismy.... opowiadajcie!!!

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

moze cos od siebie... nie dla kazdego to, co jednemu odpowiada bedzie innym pasowac.... jedni lubia wyjezdzac do miasta, najwieksze centrum miasta to ich żywioł.... dla innych to porazka i sie bedą meczyc... kasa tez nie jest wyznacznikiem, bo czasem lepsze mniejsze pieniadze, ale spokojna Stella, niz użeranie sie za pare euro wiecej z koszmarnymi pdp i rodzinkami.... te rodzinki, ci Angehoerige to zawsze byl moj koszmar.... 

dla mnie fajne Stelle to te, gdzie byla chemia miedzy mną a pdp, ze rozumialysmy sie swietnie i praca czesto nie byla uciazliwa pracą, tylko czyms normalnym... najwazniejsze dla mnie zawsze bylo i ulatwailo mi wiele, gdy podopieczni byli wdzieczni.... takie vielen dank, dodawalo mi zawsze skrzydel... to, gdy pdp doceniali nasza prace tez sprawialo zawsze, ze byla ona o wiele latwiejsza, niz w sytuacjach, jak traktowali nas jak zlo konieczne, za ktore musieli placic...

  • Lubię to 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam na liczniku opieki 4 lata - 5 stelli. I każda na swój sposób była najlepsza. Na każdej z nich było coś naj....Gdyby z każdej to "coś" wyciągnąć, to miałabym stellę marzeń, taką prawdziwą. No i na każdej ten uśmiech pdp, to pytanie o mój powrót...ale nie trafiłam na taką, w której chciałabym zakotwiczyć na na stałe, do końca. Gdy ten moment nastąpi, to będę mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że to właśnie ta jest najlepsza. Póki co, szukam.

  • Lubię to 1
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Betty nadal nie mogę się zdecydować którą sztelę miałam najgorszą, ale za to nie mam wątpliwości , która była njalepsza.

      Moja najlepsza sztela była w moim pierwszym roku pracy i była to moja czwarta sztela z kolei. Już o tym pisałam. Była to też moja pierwsza sztela na którą wróciłam i to wbrew podjętemu postanowieniu, żeby nigdzie nie wracać w pierwszym roku pracy, ale Pdp i jej rodzina wywarli na mnie wrażenie...wyjątkowe, choć powiedziałabym, że w sumie byli po prostu ... normalni.

        Na tej szteli po raz pierwszy czułam się normalnie...jak czlowiek, a nie ktoś dużo gorszy od innych i przeznaczony do zupełnego wyzysku. Trudno mi nawet znależć właściwe słowa, choć nie chcę tych klientów za bardzo przechwalać. Moja Pdp mieszkała sama w ogromnym domu i  cierpiała na dość silną demencję i być może też dlatego nie rozumiała, że oto przyjechała do niej 24h niewolnica ? zdaje się jednak, że była po prostu osobą z dużą naturalną osobistą kulturą. Pamiętam jak zdumiałam się kiedy mnie zapytała o której zaczynam i kończę moją pracę ! Poprzednio przychodziły do niej Niemki na godziny.

          To co na poprzednich sztelach było oczywiste dla klientów  i tak  upokarzające dla mnie : ciągła obserwacja , dyrygowanie, poprawianie, zaglądanie w garnki i rozkazywanie z poczuciem wyższości i to oczekiwanie ciągłego nadskakiwania -  na czwartej mojej szteli w  ogóle nie mialo miejsca. Pamiętam jak pukając tam do drzwi rano uświadomiłam sobie, że oto po raz pierwszy nie odczuwam lęku, a odczuwałam go   na poprzednich sztelach. Wstyd to pisać, ale poprzednio to po prostu się bałam....No  i odczuwałam niechęć do klientów, całkowicie usprawiedliwioną ich zachowaniem, ale miałam o to do siebie żal. Moja czwarta klientka nie budziła żadnych  złych emocji. Czułam się wyzwolona z ciężaru.

          Czułam jak się prostuję psychicznie, nabieram wreszcie sił i chęci, żeby coś zrobić dla mojej Pdp i chociaż mogłam ją zostawić w jej fotelu z jej powikłanymi myślami to codziennie obmyślałam tematy rozmów, proponowałam jej słuchanie płyt czy radia. No i tam zaczęłam się też intensywniej uczyć niemieckiego, a głównie na Suddeutsche Zeitung. Pracy miałam tam dość dużo, bo pani Babcia nieustannie szukała czegoś w swoich ogromnych szafach i gubiła różne rzeczy, ale nigdy nie bywała wobec mnie złośliwa

Po prostu czułam się czlowiekiem. I myślę że dużo zrobiłam dla mojej Pdp,

Ale ona  podupadała dalej na zdrowiu, stawała się coraz bardziej zapadnięta w sobie i w końcu musiała trafić do domu opieki, bo odmawiała już w ogóle posiłków, higieny osobistej i stawała się agresywna wobec  rodziny i ...siebie.

Ale chcę  zapamiętać  ją z dobrego okresu i ten  jej ulubiony wierszyk:

Freund, so du etwas bist, so bleib doch ja nicht stehn:
Man muß aus einem Licht fort in das andre gehn.

Mam nadzieję, że dostała się do tego Światła.

  • Lubię to 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam wrażenie że opisałaś miejsce gdzie byłam niedawno. :d

Tam do kompletu miałam jeszcze przesympatyczną trójkę dzieci, które nie tylko że się nie wtrącały to wychwalały mnie pod niebiosa. :d

 

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Maria Jolanta Tam rodzina Pdp bywała systematycznie, choć krótko i byli to też bardzo porządni ludzie, ale wychwalania - na szczęscie - wielkiego tam nie było i dobrze, bo ja tego nie lubię w nadmiarze.

    Pod koniec pamiętam taką niezwyklą sytuację z ich strony : pani Babcia objawiała skłonności samobójcze : w mowie i już trochę w czynie i ja byłam już mocno przerażona i syn Pdp sam to zauważył i  powiedział mi niezwykle uprzejmie, że wobec tego możemy zakończyć umowę jak naszybciej, bo tak nie można przecież mnie - pojedynczej osoby obciążać, ale...nikt nie będzie mnie nigdy  obwiniał gdyby coś się stało np w nocy i tu napisał mi na karcie,

że pani ta a ta zajmuje się opieką nad  jego Matką w godzinach od 8 rano do 15.00....

Dodał też, że jego Matki już poza moją opieką  w jej domu  nic lepszego nie spotka. I miał słuszność.

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
36 minut temu, Maria Jolanta napisał:

Mam wrażenie że opisałaś miejsce gdzie byłam niedawno. :d

Tam do kompletu miałam jeszcze przesympatyczną trójkę dzieci, które nie tylko że się nie wtrącały to wychwalały mnie pod niebiosa. :d

 

Daj namiar na tą stelę bo na sympatyczne dzieci podopiecznych trudno trafić a tu aż 3 O.o:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

        Tą moją czwartą sztelę wspominam też tak dobrze ze względu na szacunek ze strony rodziny Pdp, ale głównie dlatego, że bardzo się tam rozwinęłam: wyprostowałam się psychicznie, zrozumiałam jak ta praca musi i może  wyglądać, poznałam dobrze  demencję już w dość ciężkiej postaci i dałam radę bardzo długo, nabrałam poczucia wartości, wzmocniłam się, nauczyłam się też  sporo niemieckiego w szybkim czasie.

    No i ta praca miała głęboki  sens: ja byłam tej starowinie i jej rodzinie bardzo pomocna w prowadzeniu normalnego życia, a nie rządzeniu czy pokazywaniu się co to nie oni. Kiedy sprzątałam to po to , żeby był porządek, a gotowałam, żebyśmy obiad zjadły.

    Trudno napisać na czym to polegało,czemu tak dobrze się tam czułam, 

ale tam mimo demencji , jeśli nie Alzheimera nawet , 

w kontakcie opiekunka - podopieczna (  i jej rodzina )

była zwykła ludzka  NORMALNOŚĆ.

 

  • Lubię to 3
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@beatrix+ Każdemu życzę takiej szteli jak ta moja Czwarta Sztela i myślę, że każdemu się w końcu coś na prawdę porządnego trafi. Ta sztela była najlepsza , bo procentuje mi do dziś, choć na pewno nie była najłatwiejsza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×

Masz wiadomość z forum opiekunek!

Dołącz do najpopularniejszej grupy Opiekunów, by otrzymywać najnowsze agencyjne lub prywatne oferty pracy, mieć dostęp do klubów i mapy Opiekunów oraz być na bieżąco z najnowszymi dyskusjami i poradnikami. 

Zarejestruj się