Skocz do zawartości
Serenity

Czy nowy związek 50 +/- ma sens ?

Rekomendowane posty

Zbliżają się Święta, ja spędzę je z moim Pdp, na którego nie narzekam, ale zastanawiam się coraz bardziej czy jeszcze spędzę Święta z kimś mi naprawdę bliskim.

    Czy będąc w wieku 50 plus minus można jeszcze zbudować sobie udany związek z perspektywą na resztę życia, a nie tylko wyjazd na wycieczkę czy miłą kolacją ?

Przyglądam się różnym ewentualnym kandydatom ale wciąż coś jest nie tak i w sumie brak mi też tego zdecydowania, woli działania... Wszędzie wietrzę trudności.

A może jednak lepiej pozostać singielką ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

wiesz ja mysle ze nic na sile,kiedys poczujesz ze to ten bo....dobrze sie z nim czujesz, bo pomilczenie w swoim towarzystwie to dobry znak, i wogoe sama przeciez  wiesz .Nie kazdy z kazdym i nie kazdy dla kazdego

  • Lubię to 2
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@1bozka wiesz, to patrzenie na tą starość jako opiekunka też mnie zniechęca dość mocno. Łapie się już na tym, że analizuje głównie zdrowie potencjalnych kandydatów....

Niewesoło...

  • Lubię to 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 minuty temu, Serenity napisał:

@1bozka wiesz, to patrzenie na tą starość jako opiekunka też mnie zniechęca dość mocno. Łapie się już na tym, że analizuje głównie zdrowie potencjalnych kandydatów....

Niewesoło...

bardzo dobrze Cie rozumiem ,tez tak mialam,w pracy opiekuna obcuje sie z osobami starszymi, z ich chorobami,czasem nawet nie majac czasu dla siebie.Po pewnym czasie zaczyna sie patrzec na mlpdszych i myslec kurcze ale im dobrze,Nasza praca bardzo obciaza nasza psychike.Po jakims czasie inaczej postrxega sie zycie.Nasza praca uczy pokory.Ale nie mozna sie poddac:d glowa do gory,jestem przekonana ze jesli Ty kogos nie znajdziesz to On Cie znajdzie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Serenity żeby znaleźć swoją drugą połówkę nie trzeba mieć 20 lat. Miłość może zjawić się w każdej chwili i przytrafić ludziom w różnym wieku. Moja ciotka była tuż przed siedemdziesiątką gdy znalazła mężczyznę swojego życia. Byli ze sobą do jego nagłej śmierci, prawie 10 lat. Z moich obserwacji na ten związek płynie wniosek, że nawet jeśli spotkasz kogoś z jakąś chorobą, nie powinno to wpływać na decyzję czy wchodzić w związek, czy nie. Ty możesz być zdrowa i nagle dostać udaru lub zawału. Człowiek z cukrzycą, czy astmą może żyć lat wiele. A czy ważne jest czy partner to okaz zdrowia? Jeśli jest dobry, mądry, kochający , szczery, to wszystko inne schodzić powinno na plan dalszy. I nawet gdyby los dał dwojgu ludziom rok, lub dwa, to warto.....miłość jest warta każdego czasu, w każdym wieku.

  • Lubię to 2
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 minut temu, Mirelka1965 napisał:

@Serenity żeby znaleźć swoją drugą połówkę nie trzeba mieć 20 lat. Miłość może zjawić się w każdej chwili i przytrafić ludziom w różnym wieku. Moja ciotka była tuż przed siedemdziesiątką gdy znalazła mężczyznę swojego życia. Byli ze sobą do jego nagłej śmierci, prawie 10 lat. Z moich obserwacji na ten związek płynie wniosek, że nawet jeśli spotkasz kogoś z jakąś chorobą, nie powinno to wpływać na decyzję czy wchodzić w związek, czy nie. Ty możesz być zdrowa i nagle dostać udaru lub zawału. Człowiek z cukrzycą, czy astmą może żyć lat wiele. A czy ważne jest czy partner to okaz zdrowia? Jeśli jest dobry, mądry, kochający , szczery, to wszystko inne schodzić powinno na plan dalszy. I nawet gdyby los dał dwojgu ludziom rok, lub dwa, to warto.....miłość jest warta każdego czasu, w każdym wieku.

Pięknie :oklaski::cmok:

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Mirelka1965 Przykład twojej Ciotki jest budujący, ale ostatnio na prawdę zaczynam wątpić...

 Tak, boję się chorób mojego ewentualnego  partnera, starości : jego i swojej. Ech, a jakby tak demencji jedno z nas dostało ? Skóra cierpnie...

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 minut temu, Serenity napisał:

@Mirelka1965 Przykład twojej Ciotki jest budujący, ale ostatnio na prawdę zaczynam wątpić...

 Tak, boję się chorób mojego ewentualnego  partnera, starości : jego i swojej. Ech, a jakby tak demencji jedno z nas dostało ? Skóra cierpnie...

 

jesli on bedzie mial demencje to co dzien bedziesz jego nowå partnerkå:cool: a jesli Ty to tak samo:d nie smutaj sie zycie zaskakuje

  • Lubię to 1
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może i tak, ale ostatnio to zwątpienie jedno w tym kierunku mnie ogarnęło...

Ale może zdarzy się cud ?

  • Lubię to 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Miłość nie zna wieku . Zawsze może się przytrafić a ta dojrzała jest jeszcze piękniejsza od tej smarkatej :):serce:

  • Lubię to 2
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 godzin temu, Serenity napisał:

@Mirelka1965 Przykład twojej Ciotki jest budujący, ale ostatnio na prawdę zaczynam wątpić...

 Tak, boję się chorób mojego ewentualnego  partnera, starości : jego i swojej. Ech, a jakby tak demencji jedno z nas dostało ? Skóra cierpnie...

 

A pomyśl przez chwilę o tych, którzy są obecnie w związkach....też mają obawy co przyniesie starość....ale we dwoje łatwiej przezwyciężyć wszystkie trudności. Jest się z kim dzielić tym co nas gnębi, co nas martwi, jest z kim pójść na spacer, do lekarza, jest z kim wypić kawę o poranku, poczytać gazetę, wymienić się wrażeniami i poglądami....A singiel, nieważne jakiej płci nie ma tego wszystkiego. Jest sam, zawsze sam, bo dzieci mają swoje życie i nie powinny żyć życiem rodziców, tak jak rodzice nie powinni żyć życiem swoich dzieci. Zatem warto. Warto szukać, warto przeżywać motyle w brzuchu, warto mieć kogoś do przytulenia, kogoś kto obierze ziemniaki, zawiąże sznurówki w butach, nasmaruje plecy po kąpieli, po prostu kogoś obok...Zawsze warto @Serenity. I życzę ci, żebyś znalazła swoją "wisienkę" na torcie życia :róża:

  • Lubię to 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
43 minut temu, Mirelka1965 napisał:

dzieci mają swoje życie i nie powinny żyć życiem rodziców, tak jak rodzice nie powinni żyć życiem swoich dzieci

      Całkowita prawda ! I podpisuję się pod tym. Widzę te starsze kobiety ślepe na wszystkie sygnały i  czepiające się własnych, zniecierpliwionych do ostateczności dzieci i to z boku jest  bardzo żałosny widok : te babcine  złości i pretensje..... 

To już lepszy własny choćby najtrudniejszy związek.

Ale ja mieszkam sama.

No, ale  może istotnie później zacznę i ja odstawiać takie rzeczy jak inne Babcie ?

No nigdzie spokoju....

 

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
49 minut temu, Mirelka1965 napisał:

A pomyśl przez chwilę o tych, którzy są obecnie w związkach....też mają obawy co przyniesie starość....ale we dwoje łatwiej przezwyciężyć wszystkie trudności. Jest się z kim dzielić tym co nas gnębi, co nas martwi, jest z kim pójść na spacer, do lekarza, jest z kim wypić kawę o poranku, poczytać gazetę, wymienić się wrażeniami i poglądami....A singiel, nieważne jakiej płci nie ma tego wszystkiego. Jest sam, zawsze sam, bo dzieci mają swoje życie i nie powinny żyć życiem rodziców, tak jak rodzice nie powinni żyć życiem swoich dzieci. Zatem warto. Warto szukać, warto przeżywać motyle w brzuchu, warto mieć kogoś do przytulenia, kogoś kto obierze ziemniaki, zawiąże sznurówki w butach, nasmaruje plecy po kąpieli, po prostu kogoś obok...Zawsze warto @Serenity. I życzę ci, żebyś znalazła swoją "wisienkę" na torcie życia :róża:

:haha:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
22 godzin temu, Serenity napisał:

Zbliżają się Święta, ja spędzę je z moim Pdp, na którego nie narzekam, ale zastanawiam się coraz bardziej czy jeszcze spędzę Święta z kimś mi naprawdę bliskim.

    Czy będąc w wieku 50 plus minus można jeszcze zbudować sobie udany związek z perspektywą na resztę życia, a nie tylko wyjazd na wycieczkę czy miłą kolacją ?

Przyglądam się różnym ewentualnym kandydatom ale wciąż coś jest nie tak i w sumie brak mi też tego zdecydowania, woli działania... Wszędzie wietrzę trudności.

A może jednak lepiej pozostać singielką ?

@Serenity, róznie to bywa. Niektórym się udaje. Najwiekszą przeszkodą jest nasz zawód. Mnie przecież wiekszość roku nie ma w domu. Czy ktoś nowy w naszym życiu jest w stanie to zaakceptować? Co innego "stary" mąż, Poza tym zostaw kogoś nowego w swoim domu, wracasz a tam puste sciany, już słyszłam taką historię. 

Ja,  jak tylko przekroczyłam 50, przestałam o tym myśleć. Zostałam wdową dośc młodo miałam 42 lata. Wtedy jeszcze byłam całkiem, całkiem, pracowałam w Polsce byłam na miejscu i też się nie udało. Teraz jest mi "ganz egal". 

Jak wracam do domu to potrzebuję odpocząć, brak mi już sił na bieganie po imprezach i poznawanie nowych ludzi. 

 

  • Lubię to 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, LENA_57 napisał:

Najwiekszą przeszkodą jest nasz zawód. Mnie przecież wiekszość roku nie ma w domu. Czy ktoś nowy w naszym życiu jest w stanie to zaakceptować? Co innego "stary" mąż,

No tak, stary mąż to coś zupełnie innego,

ale żeby utrzymać choćby i stary związek w jakiejś normalności też nie można tyle wyjeżdżać i to latami !. I zresztą po co tyle w Niemczech siedzieć i to mając męża ?

Ja pracuję połowę roku, więc nie widzę tragedii. No i gdyby się ktoś trafił sensowny to mogłabym rozejrzeć się na miejscu za inną pracą , co i tak chodzi mi po głowie, Znajomość niemieckiego można to dobrze wykorzystać.

1 godzinę temu, LENA_57 napisał:

Poza tym zostaw kogoś nowego w swoim domu, wracasz a tam puste sciany, już słyszłam taką historię. 

I tego też się nie boję. Nie mam jakiś cenności w domu a od razu nikogo nowego nie zaproszę. No i przyznam się - ktoś tak biedny, że by mnie okradł - chyba by już wcześniej odpadł w zawodach...

Nie, Leno, ewentualne korzyści, nawet ekonomiczne np choćby właśnie ogarnięcie mojego ogrodu czy podwórza - przeważają poważnie nad ewentualnym ryzykiem i to chyba w każdym przypadku i każdej z nas, ale...

i tak...czuję zniechęcenie i ...brak wiary w przyszłość.. Głównie myślę : a co na starość ? później się tak męczyć z kimś dzień w dzień ?

Pogadam sobie....popiszę... i nic mi się nie chce....

 

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Serenity warto budowac w każdym wieku sobie nowe zycie,,obserwuje tutaj ludzi mają co niektórzy nawet 83 lata i ma partnera 77 lat,,budują sobie nowe życie,są tutaj razem ,,nie chcą być sami,,ja chyba tez nie nadaję się na bycie samą,,nie wyobrażam sobie ,,siedziec np, na święta sama,,teraz jestem ze słodziakiem ,,tak wybrałam sobie ,,jest mi bardzo dobrze,niczego mi nie brakuje,,poznaje go nadal ,,mimo ,że jesteśmy juz trochę czasu razem,,ale poznaje go dalej, nie czepiam się jego nawykom,,bo ja mam też swoje nawyki,,właśnie te nawyki,,w starszym wieku mamy wszyscy jakieś lekkie hopelki,,które trzeba akceptowac ,,omijac je i nie zauważać,,nie czepiac się drobnostek ,,nie jest łatwe znalesc się w nowym życiu,,bo większosć naszych planow może ulec zmianie ,,tak jak to następuje u mnie,,ale powiem jedno,dzięki mojemu nowemu zyciu bardzo duzo zwiedzilam i zobaczylam i całkiem inny tryb zycia prowadzę niż dotychczas a tego chcę i tego właśnie potrzebowalam i potrzebowałam zauważenia na każdym kroku ,,wszystkim życze aby byli szczęsliwi i nie rezygnowac z nowego życia ,,bo warto,, warto poczuc się szczęsliwą ,,warto się cieszyć i być bez żadnych problemów,,jak ja teraz,,mnie nic kompletnie nie interesuje,,a czy to będzie trwać rok czy 2 lata,,to warto,,czemu nie!!  cierpliwosci trochę,, nieraz potrzeba ,,te poszukiwania są nieraz nie za łatwe,,bo facetów full a co do czego to żaden nie pasi itd, bo tylko na wycieczke czy wspólna kolacja tylko,,to takie oderwanie od rutyny  a co dalej? ale może nie jedna wspólna kolacja doprowadzic do dalszego wspólnego zycia,,trzeba wszystkiego popróbować,,, 

  • Lubię to 2
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Serenity napisał:

No tak, stary mąż to coś zupełnie innego,

ale żeby utrzymać choćby i stary związek w jakiejś normalności też nie można tyle wyjeżdżać i to latami !. I zresztą po co tyle w Niemczech siedzieć i to mając męża ?

Ja pracuję połowę roku, więc nie widzę tragedii. No i gdyby się ktoś trafił sensowny to mogłabym rozejrzeć się na miejscu za inną pracą , co i tak chodzi mi po głowie, Znajomość niemieckiego można to dobrze wykorzystać.

I tego też się nie boję. Nie mam jakiś cenności w domu a od razu nikogo nowego nie zaproszę. No i przyznam się - ktoś tak biedny, że by mnie okradł - chyba by już wcześniej odpadł w zawodach...

Nie, Leno, ewentualne korzyści, nawet ekonomiczne np choćby właśnie ogarnięcie mojego ogrodu czy podwórza - przeważają poważnie nad ewentualnym ryzykiem i to chyba w każdym przypadku i każdej z nas, ale...

i tak...czuję zniechęcenie i ...brak wiary w przyszłość.. Głównie myślę : a co na starość ? później się tak męczyć z kimś dzień w dzień ?

Pogadam sobie....popiszę... i nic mi się nie chce....

 

Odniosę się do pierwszej części twojej wypowiedzi @Serenity....stary mąż, stary związek...a czym różni się od nowego? Każdy związek trzeba pielęgnować...i wyjazdy nie są tu żadną przeszkodą...cały jest ambaras, aby dwoje chciało na raz...a rozstania potrafią też związek scementować...Jestem mężatką 30 lat i przez 30 lat naszego związku przetrwaliśmy wielomiesięczne rozstania z racji zawodu marynarza, jaki mój małżonek uprawiał. I nie zaszkodziło to nam, wręcz przeciwnie, potrafimy nadal cieszyć się sobą, przebywanie w swoim towarzystwie sprawia nam radość, mamy pełną, radosną rodzinę. A ile małżeństw nie marynarskich potrafi się rozstać, bo coś się wypaliło, bo czegoś zabrakło, bo chemia przestała działać? Można by mnożyć bez końca. Konkluzja mojego wywodu jest taka....nieważne czy rozstajemy się z racji wykonywanego wywodu, czy spędzamy ze sobą dzień za dniem...ważne jest, czy oboje partnerzy są zainteresowani pielęgnacją związku. To jest kluczowa sprawa. I czy ci partnerzy są młodzi, czy parę generacji dalej...ważne, że oboje chcą być ze sobą...na dobre i na złe...z chorobami, chrapaniem, nerwicami, przyzwyczajeniami, wadami i zaletami. Samotni ludzie gorzknieją. To jest udowodniony fakt. Tłumaczenie, że nie potrzebują nikogo wynika z faktu, że...no co mają powiedzieć? Że zabrakło odwagi by poszukać szczęścia? Z lenistwa? Z wygody? Z zazdrości o swoją prywatność? Z obawy o sytuację materialną? Piszesz o męczeniu się dzień w dzień z kimś, a to wygląda tak, jakbyś chciała i nie chciała tego kogoś znaleźć. Więc może tu tkwi problem. My przyciągamy ludzi swoją mentalnością. Może dlatego właśnie jeszcze nie znalazłaś tego kogoś, bo sama nie sprecyzowałaś sama sobie czego oczekujesz. Zadaj sobie pytanie, czego tak naprawdę chcesz i wtedy szukaj, a znajdziesz. Miło jest wrócić do domu, w którym ktoś czeka. Dzieci idą na swoje, gniazdo jest puste i trzeba to gniazdo zapełnić...Zatem nie ustawaj w poszukiwaniach, nie szukaj dla siebie wymówek, nie zniechęcaj się....świat jest piękny, jest pełen ludzi pięknych, dobrych, wspaniałych, tylko trzeba ich szukać tak długo aż się znajdzie. Czasami wystarczy w swoim profilu zmienić maleńki drobiazg i odezwą się inni, bardziej pasujący do ciebie...Do dzieła @Serenity :tak2:

  • Lubię to 2
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Super @Mirelka1965, tylko po 50 nikt się tak szybko nie zakochuje. Teraz płeć męska taka wyrachowana i wygodna, że strach się bać. Jak jesteś piekną 20 - 30 latką to możesz liczyc na to, że pięcdziesięciolatek straci dla ciebie głowę, ale nie dla "przechodzonej", pięćdziesiątki. 

 

  • Lubię to 2
  • Nie zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Mirelka1965 Dziękuję i może się jeszcze zabiorę do walki, randkowania i td,

ale - szczerze - jest ciężko...I zapał mam taki ...racjonalny, z przemyśleń itd, a nie taki szczery jak być powinno. No jasne może muszę spotkać kogoś odpowiedniego...Ale jakoś słabo w to wierzę...

A czego bym chciała ? spokoju mojego nie stracić ! Ale wiem, że życie w pojedynkę to nie jest samo zdrowie.

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 minuty temu, Serenity napisał:

@Mirelka1965 Dziękuję i może się jeszcze zabiorę do walki, randkowania i td,

ale - szczerze - jest ciężko...I zapał mam taki ...racjonalny, z przemyśleń itd, a nie taki szczery jak być powinno. No jasne może muszę spotkać kogoś odpowiedniego...Ale jakoś słabo w to wierzę...

A czego bym chciała ? spokoju mojego nie stracić ! Ale wiem, że życie w pojedynkę to nie jest samo zdrowie.

Pozytywnego myślenia trzeba się nauczyć...zmienić sposób postrzegania siebie i świata, a potem już samo idzie ku lepszemu...Zostaw te portale na czas jakiś, zlikwiduj konta, a jak się odnajdziesz, to zacznij od nowa. Nowa Ty i nowe życie. I nie jest prawdą co napisała @LENA_57, że przechodzona pani 50+ nie ma wzięcia. Bzdura. Młodość i piękno są w nas i nawet młodsi panowie się skuszą. Jeśli ktoś jest stary w duszy, to stary jest na zewnątrz i przyciąga takich samych starych i steranych...a to nie o to chodzi. Walcz. Życie mamy tylko jedno. Głowa do góry i zaczynaj od nowa. Nowy Rok to doskonała okazja. I tego życzę Tobie...oby szklanka Twojego życia była do połowy pełna....nigdy pusta :tak2:

  • Lubię to 1
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, LENA_57 napisał:

tylko po 50 nikt się tak szybko nie zakochuje. Teraz płeć męska taka wyrachowana i wygodna, że strach się bać.

Też prawda. Nie tylko, że zakochać się ciężko, ale i byle co zawadzi...i odstrasza.

A faceci rzeczywiście  niektórzy jawnie wyrachowani, ale znowu nie wszyscy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 minuty temu, Mirelka1965 napisał:

przechodzona pani 50+ nie ma wzięcia. Bzdura. Młodość i piękno są w nas i nawet młodsi panowie się skuszą.

Tak, teraz biorę urlop od portali i wszystkiego.

Pani po 50 ma wzięcie u młodych, że hej ! ale to wszystko się ulotne wydaje...

Nie, młodym szczawikom poniżej 35 to zupełnie nie ufam:kąpiel:

  • Lubię to 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Byłam w związku około 5 lat. Zapewnienia o gorącej miłości. Wielkie bukiety kwiatów. Wspólne zasypianie w przytuleniu i trzymaniu się za rękę. Budowanie wspólnej przyszłości. Po moim  przyjeździe do Polski coś zaczęło mnie niepokoić. Gdy wsiadałam do autobusu dzwonił jak co dzień że mam mu rano dać znać jak będę już w Opolu. To około godziny od mojej miejscowości to on się przygotuje na wyjście po mnie. No i dzwonie  chyba z godzinę i nikt nie odbiera. Za jakiś czas on dzwoni. Niby przez przypadek wyciszył telefon. Był jakiś inny, źle się do mnie odnosił. Aż chciało mi się płakać z tego powodu. Kiedyś przez sen powiedział do mnie Marzena. A ja jestem Sabina. Dziwnie zachowywał się wieczorem. Wychodził dzwonić na balkon. Nigdy tego nie robił, zawsze dzwonił przy mnie. Pamiętam że była sobota. Zadzwonił telefon. On powiedział że siostra. Nie pasowało mi to bo z siostrą zawsze długo rozmawia. Potem za jakieś dwa, trzy dni znowu to samo. No i ja pytam kto dzwoni a on znowu że siostra. Nie wytrzymałam i sprawdziłam telefon. To nie była siostra. Zadzwoniłam do tej kobiety. Byli umówieni na następny dzień. Niby miał jej coś tam w mieszkaniu naprawić. Ale to nie brzmiało przekonywująco. Niby znajoma z dawnych lat. Coś wspomniała że była u niego na kawie, że pokazywał jej sypialnię. O mnie podobno nic nie mówił, nie wspominał że jest w związku. Ale jak zajrzałam do tego telefonu to tych "sióstr" było tam więcej. Wydzwanianie zaczynał już w pracy od rana, miał taką możliwość. Połączenie było już np. o 6.30. Jak ja zadzwoniłam do niego do pracy kiedyś wcześniej to był nerwowy że mu przeszkadzam. Odeszłam. On nie chciał nawet się tłumaczyć. Powiedział, że nie ma czasu. Sam nigdy nie zadzwonił. Ja raz zadzwoniłam bo chciałam żeby mi się wytłumaczył to powiedział, że mam nie wydzwaniać bo będzie miał zepsuty wieczór. Rozstaliśmy się 21 sierpnia 2017 r. a 3 września miał już na facebooku status "w związku". Dlatego też nie mam zamiaru szukać nikogo teraz. Mam zamiar jeździć jeszcze ok  4 lat, to wystarczy. Potem się rozejrzę, będę wtedy jeszcze przed 50.

  • Lubię to 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

Reklama:



×

Masz wiadomość z forum opiekunek!

Dołącz do najpopularniejszej grupy Opiekunów, by otrzymywać najnowsze agencyjne lub prywatne oferty pracy, mieć dostęp do klubów i mapy Opiekunów oraz być na bieżąco z najnowszymi dyskusjami i poradnikami. 

Zarejestruj się