Skocz do zawartości

Jak odbiera naszą pracę opiekunki/na nasza rodzina,znajomi!!

Rekomendowane posty

Ostatnio odbija się na mnie ,aż za dużo pretensji, właśnie związanych z moją pracą,,,Do momentu podjęcia pracy opiekunki,byłam kochaną matką i babcią,,pomagałam jak tylko mogłam,,opiekowałam się wszystkimi i wszystkim,,dom i cała rodzina na mojej głowie,,kuchnia i opieka nad wnuczką to mogę powiedzieć ,że dzień w dzien od rana do wieczora,,ale przyszedł moment ,gdzie powiedziałam ,że wyjeżdzam do pracy ,,pierwsze fochy były i płacz ,że zrezygnowałam z pierwszego wyjazdu pamiętam,,ale po 2 msc, stanowczo postanowiłam i nie było już odwrotu,,za coś przecież trzeba żyć,żebrać nie pójdę anu kredytów brac na życie,,więc pojechałam ,,ta praca bardzo mnie zmieniła ,byłam spokojna ale teraz jestem jeszcze spokojniejsza ,,o byle pierdołę nie będe się stresować,,teraz dla mnie to nie ma problemu,,bo wszystko to głupoty lekkie a nie problem,,jestem inna i widze to po sobie,,jadąc do domu to nawet widzę,że szukam spokojnosci a nie pogoni szybko tu idziemy czy szybko tam ,,życie w pośpiechu już mnie męczy,jeszcze nad głową mieć rodzinę i być na bacznosc-sorry ale takie życie mi już nie odpowiada,,zajmowanie się wnuczkami cały dzień to też lekka przesada,,mają ojca i matkę a nie babkę,,kocham je ale nie mam już sił,,parę godzin i jest ok! ale nie całe dnie,,więc jak pokazalam jak chcę spędzac czas to się obrazili,,focha mają do dzisiaj,, nie wiem czemu to piszę,ale wiecie jak czlowiek by chciał aby było wszędzie dobrze ? ja siedze na wygnaniu w pracy teraz ,,a oni by chcieli abym była w Pl i dalej była do wykorzystania,,,bo jestem babcią,,gdy oznajmiłam ,że jadę na urlop,,to już padła na mnie lawina ,dośc!!,dzieci nie rozumieją ,że matka też chce coś z życia jeszcze ? nie! matka jest do parobkowania,,więc nie patrzę już co dzieci powiedzą,,nie patrzę na nic,,nie patrzę na ich fochy,nie patrzę aby im zrobić dobrze ,,patrzę teraz na siebie,,może im przejdzie i może zrozumieją i spojrzą na wszystko inaczej,,matka też ma prawo do szczęscia i do bycia szczęsliwą,,Znajomi natomiast podziwiają pracę opiekunki,nie jeden by dupy nie ruszył,bo języka nie zna ,albo się boi, albo nie wyobraża sobie mieszkac w obcym domu,,ale ogólnie są wszyscy pozytywnie nastawieni do mojej pracy w De,,cieszą się razem ze mną,,z wszystkiego,, jak u Was wygląda ,,rodzina zadowolona z Waszych wyjazdów,może ja tylko mam rodzinkę z fochami i chmurami pod nosem? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z moich wyjazdów są na pewno bardzo zadowolone moje koleżanki wspierają mnie cały czas i czasami nawet podziwiają :) hm mam nadzieję,że mi nie zazdroszczą ;) a ja też staram się ich nie zaniedbywać i cały czas utrzymuje z nimi kontakt nawet jak jestem w de a jak przyjeżdżam to nadrabiamy zaległości.Moja rodzina natomiast najbardziej by chciała,żebym była w domu .:(:hahaha:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

U mnie nie zauważyłam "chcenia" posiadania mamy na usługach w domu. No ale też ten mój dom jest odrobinę inny. Rodzina marynarska traktuje rozstania jako "normalność". Z tym, że normalne to nie jest. No, ale takie życie... Najbardziej cierpi moja Mama. Dla niej każdy mój wyjazd to trauma. Dzwonimy do siebie codziennie, ale to coś innego jest. Moi znajomi kibicują moim bojom na obczyźnie, dzieciaki i mąż też. A ja? Ja nauczyłam się, że jak wracam, to nic nie muszę. Zrobię coś jak będę chciała. I jest mi z tym fajnie. Wnuków jeszcze nie mam, ale moje bachory wiedzą, że ja nie będę babcią na etacie. Zapowiedziałam to wiele lat temu, wytłumaczyłam dlaczego, a oni to zaakceptowali. Nie znaczy to wcale, że nie pomogę. Pomogę, jak najbardziej, ale na moich warunkach. I muszę powiedzieć, że fajnie jest móc wyjechać i wrócić. Świat po powrocie nabiera rumieńców, barw, pachnie piękniej, wygląda piękniej. Dom jest wspanialszy niż pamiętam, miasto cudniejsze, mamy więcej tematów z przyjaciółmi do pogadania, jest tyle wizyt do złożenia, bo wszystko się kumuluje ze względu na powrót. Jest lepiej, zdecydowanie. Nie miałam problemu z akceptacją zawodu jaki przyszło mi wykonywać, nie jeżdżę do pracy ze wstrętem. Jestem zadowolona, że za swoją pracę dostaję godziwe pieniądze. A jak ktoś roztacza taką aurę zadowolenia, to inni postrzegają tego kogoś jako nową osobę. Pracy nie traktuję jako harówki, ale jako środek do celu jaki sobie obrałam i daje mi to satysfakcję. Pobytu w domu też nie traktuję jako harówki. Moi najbliżsi nauczyli się, że o dom trzeba dbać nawet jak królowej matki nie ma. Jak wracam, zawsze jest posprzątane, wyprane, lodówka zaopatrzona, pościel zmieniona, zatem ja przyjeżdżam na urlop :d A że ugotować, wyprać, posprzątać trzeba? No cóż, w domu to czysta przyjemność jest. Ale nie szaleję z porządkami, nie wariuję i nie dostaję piany na "pysku"...Langsam aber sicher ;) Tak mówią Niemcy i taką zasadę stosuję:cool: 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja rodzinka już tak przywykła do braku mej osóbki , że czasami martwię się ,że wcale za mną nie tęsknią :rozpacz::hahaha: Od początku była pełna akceptacja z zastrzeżeniem ,że mogę pracować w De pół roku i nie więcej :hahaha: i nie za długo na jednym wyjezdzie . Po miesiącu  rodzina i znajomi wydzwaniają z zapytaniem , kiedy wracam :serce: a kiedy wracam do domu , przez 2 dni jestem traktowana po królewsku , a na trzeci dzień zaczynają się prośby i oczekiwania , które stanowczo odpieram :hahaha: Przez wyjazdy  tak samo jak @Blondi bardzo się zmieniłam . Kiedyś byłam taką matką polką z krwi i kości :hahaha: teraz mi do niej daleko i czuje się z tym cudownie . A moi bliscy przyzwyczaili się już , że nie jestem na zawołanie i nie zawsze czekam z obiadem , bo mam swoje plany . Zawsze się śmieję , że dopiero Niemcy zdołały odciąć moją zatwardziałą pępowinę :całus:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, Blondi napisał:

Ostatnio odbija się na mnie ,aż za dużo pretensji, właśnie związanych z moją pracą,,,Do momentu podjęcia pracy opiekunki,byłam kochaną matką i babcią,,pomagałam jak tylko mogłam,,opiekowałam się wszystkimi i wszystkim,,dom i cała rodzina na mojej głowie,,kuchnia i opieka nad wnuczką to mogę powiedzieć ,że dzień w dzien od rana do wieczora,,ale przyszedł moment ,gdzie powiedziałam ,że wyjeżdzam do pracy ,,pierwsze fochy były i płacz ,że zrezygnowałam z pierwszego wyjazdu pamiętam,,ale po 2 msc, stanowczo postanowiłam i nie było już odwrotu,,za coś przecież trzeba żyć,żebrać nie pójdę anu kredytów brac na życie,,więc pojechałam ,,ta praca bardzo mnie zmieniła ,byłam spokojna ale teraz jestem jeszcze spokojniejsza ,,o byle pierdołę nie będe się stresować,,teraz dla mnie to nie ma problemu,,bo wszystko to głupoty lekkie a nie problem,,jestem inna i widze to po sobie,,jadąc do domu to nawet widzę,że szukam spokojnosci a nie pogoni szybko tu idziemy czy szybko tam ,,życie w pośpiechu już mnie męczy,jeszcze nad głową mieć rodzinę i być na bacznosc-sorry ale takie życie mi już nie odpowiada,,zajmowanie się wnuczkami cały dzień to też lekka przesada,,mają ojca i matkę a nie babkę,,kocham je ale nie mam już sił,,parę godzin i jest ok! ale nie całe dnie,,więc jak pokazalam jak chcę spędzac czas to się obrazili,,focha mają do dzisiaj,, nie wiem czemu to piszę,ale wiecie jak czlowiek by chciał aby było wszędzie dobrze ? ja siedze na wygnaniu w pracy teraz ,,a oni by chcieli abym była w Pl i dalej była do wykorzystania,,,bo jestem babcią,,gdy oznajmiłam ,że jadę na urlop,,to już padła na mnie lawina ,dośc!!,dzieci nie rozumieją ,że matka też chce coś z życia jeszcze ? nie! matka jest do parobkowania,,więc nie patrzę już co dzieci powiedzą,,nie patrzę na nic,,nie patrzę na ich fochy,nie patrzę aby im zrobić dobrze ,,patrzę teraz na siebie,,może im przejdzie i może zrozumieją i spojrzą na wszystko inaczej,,matka też ma prawo do szczęscia i do bycia szczęsliwą,,Znajomi natomiast podziwiają pracę opiekunki,nie jeden by dupy nie ruszył,bo języka nie zna ,albo się boi, albo nie wyobraża sobie mieszkac w obcym domu,,ale ogólnie są wszyscy pozytywnie nastawieni do mojej pracy w De,,cieszą się razem ze mną,,z wszystkiego,, jak u Was wygląda ,,rodzina zadowolona z Waszych wyjazdów,może ja tylko mam rodzinkę z fochami i chmurami pod nosem? 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witaj Blondi ... Czytając Twój post miałam wrażenie, że to ja napisałam o sobie ... Dzisiaj się dopiero zalogowałam i piszę do Ciebie pierwszej. Gdybym nie przeczytała Twojego postu, to nadal bym myślała, że to ja jestem ta niedobra matka. Dopiero teraz zrozumiałam, że to dzieci nas nie rozumieją. Trzymaj się i wiedz, że ja myślę dokładnie tak, jak Ty. Pozdrawiam Cię cieplutko.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@marynia dziękuję:serce:,że ja nie jestem sama na tym padole z takim problemem,nieraz myślę ,że sama nauczyłam tego swoje dzieci,są przyzwyczajone do luksusu,,myślą ,że to oni tylko pracują i oni muszą odpocząc i mieć pomoc u wszystkich,a tu raptem świat się przewrócił do góry nogami i wszystko się zawaliło bo mamusia pojechała do pracy,napewno nie jedna z nas ma też taki problem albo jeszcze gorszy związany ze swoim wyjazdem do pracy,,ale jedno jest pewne,,zmieniamy się ,,:love: wracając do domu musimy nieraz wpasc w inny rytm dnia codziennego,,a nie zawsze nam się chce ,nie każdy potrafi się w sekundę przestawić ,,nieraz potrzebujemy na to 2-3 dni,,ale głowa do góry,,siła jest w nas :święty: ja daję czas dla swojej rodziny i dzieciom,,niech zrozumieją albo dorosną? ja ze swojego szczęscia nie zrezygnuję,,teraz dopiero wiem ,że zyję:serce:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

U mnie trochę inaczej. Raczej znajomi są zdziwieni moim wyborem. Tym bardziej że do niedawna żyłam życiem moich dzieci.

A dzieci ? Coś niesamowitego jak szybko to zaakceptowały. To już mnie trudniej jak wracam do domu przestawić się na inny tryb życia. Zresztą do domu wpadam na jakieś dwa tygodnie więc jakby mnie w nim nie było wcale...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję BLONDI, że odpisałaś. Ja znów za 3 tygodnie jadę do mojej babci. Będzie to dopiero mój trzeci wyjazd, ale cały czas do tej samej podopiecznej. Ciągle przeglądam internet w tym temacie, czytam inne oferty i widzę, że tego jest całe mnóstwo. Wykonałam nawet kilka telefonów do innych firm, żeby porozmawiać, dowiedzieć się, jak jest gdzie indziej. Narazie nic nie zmieniam, bo rodzina babci nie chce nikogo innego, a mieli już przede mną kilka opiekunek. Czuję się więc doceniona,  a i babcia mimo, że ma Alzchajmera jest dla mnie bardzo dobra i czuję to, jak troszczy sie o mnie. Jestem niedaleko Hamburga. Opowiadam to wszystko mojej rodzinie, widzą, że żadna krzywda mi sie nie dzieje, trochę może jakby zaczęli mnie rozumieć, ale widzą, że ja nie odpuszczę. Pozdrawiam Cię Blondi. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@marynia to Ty chodz trochę jesteś w domu,,nawet 3 tyg, to full czasu,,bo ja wpadam nieraz na 2-3 dni i jadę nieraz do następnej pracy,,nieraz jestem tydzień ,,ale rzadko,,także ja to już w ogóle momentowiec jestem albo sekundowiecdomowy,jak przyjeżdzam to pytanie,,na ile przyjechałaś na 2 czy 3 dni:hahaha: odpowiedz znacie,,,:płacz: matkowanie mam zakończone ,,trudno!  Jak masz fajną babcię i lubisz tam wracać ,,to narazie tak zostaw ale rozglądac się w razie co za innymi ofertami czy agencją jest też wskazane,,wiedziec w razie co ,,gdzie uderzyć,,zobaczyć gdzie dadzą najwięcej,,

Ja jak opowiadam o swojej pracy to przecież luksusy zawsze mam,,wakacje all inclusiv,,szwedzkie stoły ,restauracje ,,lepiej nie może być,,dużo wolnego i zawsze fanych PDP,,super warunki,,to nie jeden zazdrosci bo jeszcze nie dośc ,że fajnie to zarabiam kasę,,większośc się cieszy razem ze mną,,a kibicują mi moi znajomi i częsc rodziny we wszystkim,,i w życiu osobistym i w pracy,,,wszyscy co mnie znają ,powiedzą,,zasłużyłas i na taką super pracę i na takie teraz cudowne życie ze słodziakiem",,widzieli moje poświęcenie i moją super zaradnośc we wszystkim,,,a teraz mamusia zostawiła :płacz: ileż można matkować ,,no ile,,ale co mnie najbardziej ruszyło? że ja już nie powinnam wymyślać i chciec coś od życia ,,bo przecież mam tak dobrze ,,:płacz:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witaj BLONDI ... Widzę, że jesteś fajną kobitką (w moim typie bez podtekstów). Taką do tańca i do różańca, jak to się mówi ... Ja przy każdej okazji, gdy ktoś się dziwi, że wyjeżdżam do pracy do Niemiec, to mówię : Pokaż mi drugą taką, która będąc w zbliżonym wieku do mojego  poszłaby najpierw do szkoły językowej na rok uczyć się języka, a następnie wyjechałaby do obcego kraju pracować (chociaż wcale nie muszę tego robić ze względów finansowych). Nie chcę gnuśnieć w domu, niańczyć tylko wnuki i wyglądać co miesiąc na listonosza, kiedy przyniesie świadczenie z ZUS-u. Przecież w domu jest harówka, a tak zostawia się wszystko i robi się prawie to samo tylko za duże pieniądze, a nie za darmochę. Według mnie tak wygląda rzeczywistość , tylko jakoś wszystkim jest niezręcznie o tym mówić. Kiedy mamy poczuć, że żyjemy ? Jak będziemy po 70-tce ? Jeśli oczywiście dożyjemy ! Napisz proszę BLONDI, w jakie strony zwykle jeździsz do pracy. Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@marynia ja jestem wszędzie,,u mnie nie ma że jadę tylko na południe,,jestem fruwak i za mną nikt nie raz nie nadąży,,bo dzisiaj jestem w Pl a jutro jestem na południu De pod Szwajcarią,,ja objechałam trochę Bayern,trochę Schwebisch,,to okolice Stuttgardu i południe pod Szwajcarię,,jestem teraz na północy,,no tutaj jestem w tych terenach pierwszy raz,,jestem na zadupiu,,sklepu niet,,internet żadnej sieci nie chce zlapać,,ale najbardziej brakuje mi tutaj internetu,,reszta jest extra,,środek De też poznałam bardzo dobrze,,bo tam stacjonuje:hahaha:  zaraz całe De objadę,,a trochę już objechałam,,jeszcze czekają mnie atrakcje i to nie jedna:serce:  Masz rację ,,w domu jest harówka,,mam takie wrażenie ,że gdzie nie spojrzę to bym musiała coś poprawić,,ale i z tego się wyleczyłam i nic mnie nie rusza,,nawet jak gdzies widzę ,ze coś brudne to mnie nie rusza,,niech domownicy sprzątają,,ja nie jadę do Pl aby komuś posprzątać i się narobić i powiedzieć baj baj jade do pracy,,koniec,,z wszystkim skończyłam,,,ktoś powie baba leń? a niech mówi,,mi to lata,,ja dbam o siebie a nie o rzeczy martwe:hahaha: życie jest piękne,,chcę dalej być księżniczką w swoim cudownym świecie,a co! a może mi zazdroszczą? że matka ma tak radośnie i szczęsliwie? a kto wie? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@marynia ja jestem wszędzie,,u mnie nie ma że jadę tylko na południe,,jestem fruwak i za mną nikt nie raz nie nadąży,,bo dzisiaj jestem w Pl a jutro jestem na południu De pod Szwajcarią,,ja objechałam trochę Bayern,trochę Schwebisch,,to okolice Stuttgardu i południe pod Szwajcarię,,jestem teraz na północy,,no tutaj jestem w tych terenach pierwszy raz,,jestem na zadupiu,,sklepu niet,,internet żadnej sieci nie chce zlapać,,ale najbardziej brakuje mi tutaj internetu,,reszta jest extra,,środek De też poznałam bardzo dobrze,,bo tam stacjonuje:hahaha:  zaraz całe De objadę,,a trochę już objechałam,,jeszcze czekają mnie atrakcje i to nie jedna:serce:  Masz rację ,,w domu jest harówka,,mam takie wrażenie ,że gdzie nie spojrzę to bym musiała coś poprawić,,ale i z tego się wyleczyłam i nic mnie nie rusza,,nawet jak gdzies widzę ,ze coś brudne to mnie nie rusza,,niech domownicy sprzątają,,ja nie jadę do Pl aby komuś posprzątać i się narobić i powiedzieć baj baj jade do pracy,,koniec,,z wszystkim skończyłam,,,ktoś powie baba leń? a niech mówi,,mi to lata,,ja dbam o siebie a nie o rzeczy martwe:hahaha: życie jest piękne,,chcę dalej być księżniczką w swoim cudownym świecie,a co! a może mi zazdroszczą? że matka ma tak radośnie i szczęsliwie? a kto wie? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ten mój internet jak nie chce ruszyć to nie ruszy, a jak się rozpędzi to od razu po kilka razy,,trudno,,podwójnie czytac teraz moje bazgroły:hahaha:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
41 minut temu, Blondi napisał:

@marynia ja jestem wszędzie,,u mnie nie ma że jadę tylko na południe,,jestem fruwak i za mną nikt nie raz nie nadąży,,bo dzisiaj jestem w Pl a jutro jestem na południu De pod Szwajcarią,,ja objechałam trochę Bayern,trochę Schwebisch,,to okolice Stuttgardu i południe pod Szwajcarię,,jestem teraz na północy,,no tutaj jestem w tych terenach pierwszy raz,,jestem na zadupiu,,sklepu niet,,internet żadnej sieci nie chce zlapać,,ale najbardziej brakuje mi tutaj internetu,,reszta jest extra,,środek De też poznałam bardzo dobrze,,bo tam stacjonuje:hahaha:  zaraz całe De objadę,,a trochę już objechałam,,jeszcze czekają mnie atrakcje i to nie jedna:serce:  Masz rację ,,w domu jest harówka,,mam takie wrażenie ,że gdzie nie spojrzę to bym musiała coś poprawić,,ale i z tego się wyleczyłam i nic mnie nie rusza,,nawet jak gdzies widzę ,ze coś brudne to mnie nie rusza,,niech domownicy sprzątają,,ja nie jadę do Pl aby komuś posprzątać i się narobić i powiedzieć baj baj jade do pracy,,koniec,,z wszystkim skończyłam,,,ktoś powie baba leń? a niech mówi,,mi to lata,,ja dbam o siebie a nie o rzeczy martwe:hahaha: życie jest piękne,,chcę dalej być księżniczką w swoim cudownym świecie,a co! a może mi zazdroszczą? że matka ma tak radośnie i szczęsliwie? a kto wie? 

Suupppeeerrr!!!

Jesteś super fajowa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
41 minut temu, Blondi napisał:

ten mój internet jak nie chce ruszyć to nie ruszy, a jak się rozpędzi to od razu po kilka razy,,trudno,,podwójnie czytac teraz moje bazgroły:hahaha:

A ja mogę je podwójnie polubiać. A co! Świat jest piękny, a z dobrą kasą, to już w ogóle. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 minuty temu, Mąż napisał:

A ja mogę je podwójnie polubiać. A co! Świat jest piękny, a z dobrą kasą, to już w ogóle. 

Kochany jesteś!:love: polubiaj i kasę i swiat i nawet mnie,,:hahaha: bo jestem fajna

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rozmawiałam wczoraj ze swoją koleżanką,ze szkolnych lat, moja koleżanka pracuje w zawodzie dalej,,który ja rzuciłam w czorty,,:płacz: bo wolałam być sobie sama dyrektorem i prezesem:o,opowiadałam jej co robię obecnie itd, i uślyszałam od niej:

:,,podziwiam Ciebie za to co robisz,,bo ja bym w życiu nie pojechała do tej pracy,,nigdy w życiu,,nie lubię starych ludzi,,jak widzę u siebie na rękach marszczącą się skórę to i już siebie samej nie lubię ,,,nie lubię w starym  towarzystwie przebywać ,," tyle na raz usłyszęc na nie! ale powiedziała prawdę  jak jest,, a mnie zaczeło zastanawiać,dlaczego się nie lubi ludzi starszych? czemu ma aż takie negatywne nastawienie do tych osób? jeszcze trochę i ona będzie stara,,a jak ją tak będą traktowac jak ona teraz tych ludzi traktuje? bo napewno nie daży sympatią,,ani nawet miłym uśmiechem ,,

Fajna dziewczyna ,razem nie jedno zmalowałyśmy w szkole,że dywanik musieliśmy zaliczyć u dyrektora,,praca jaką wykonuje potrzebuje cierpliwosci,zrozumienia,podejscia,szacunku ,opanowania, i wydawałoby się ,że taka osoba ma idealne podejscie do ludzi,,a jednak nie!  nie! całkiem odmienna ode mnie,,także w szkołach pracują osoby odpowiednie i nie odpowiednie,,tak jak w każdej innej pracy,,

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
37 minut temu, Blondi napisał:

Rozmawiałam wczoraj ze swoją koleżanką,ze szkolnych lat, moja koleżanka pracuje w zawodzie dalej,,który ja rzuciłam w czorty,,:płacz: bo wolałam być sobie sama dyrektorem i prezesem:o,opowiadałam jej co robię obecnie itd, i uślyszałam od niej:

:,,podziwiam Ciebie za to co robisz,,bo ja bym w życiu nie pojechała do tej pracy,,nigdy w życiu,,nie lubię starych ludzi,,jak widzę u siebie na rękach marszczącą się skórę to i już siebie samej nie lubię ,,,nie lubię w starym  towarzystwie przebywać ,," tyle na raz usłyszęc na nie! ale powiedziała prawdę  jak jest,, a mnie zaczeło zastanawiać,dlaczego się nie lubi ludzi starszych? czemu ma aż takie negatywne nastawienie do tych osób? jeszcze trochę i ona będzie stara,,a jak ją tak będą traktowac jak ona teraz tych ludzi traktuje? bo napewno nie daży sympatią,,ani nawet miłym uśmiechem ,,

Fajna dziewczyna ,razem nie jedno zmalowałyśmy w szkole,że dywanik musieliśmy zaliczyć u dyrektora,,praca jaką wykonuje potrzebuje cierpliwosci,zrozumienia,podejscia,szacunku ,opanowania, i wydawałoby się ,że taka osoba ma idealne podejscie do ludzi,,a jednak nie!  nie! całkiem odmienna ode mnie,,także w szkołach pracują osoby odpowiednie i nie odpowiednie,,tak jak w każdej innej pracy,,

 

 

Widocznie Twoja koleżanka , tak bardzo boi się starości , że już samo obcowanie z nią wywołuje u niej przerażenie .:( To przykre , bo jej samej ze sobą będzie zle . Jest dużo kobiet , które nie nadają się do naszej pracy i nie wyobrażają sobie ,że mogłyby tak spędzić chociaż jeden miesiądz. Każdy urodził się do czegoś innego . Ja nie wyobrażam sobie , że mogłabym zajmować jakieś wysoko postawione stanowisko . Nie nadaję się do rządzenia ludzmi , do bycia na ciągłym świeczniku i do obmyślania ciągłych strategi . Lubie towarzystwo , ale też jest we mnie dużo z domatora . Od dziecka zawsze widziałam się jako nauczycielka  , potem chciałam być psychologiem jeszcze pozniej interesowała mnie resocjalizacja  . Wszystkie moje zainteresowania i upodobania kreciły się wokół pracy z ludzmi i pomocy im . Dla tego jestem teraz gdzie jestem , jest mi z tym dobrze i nie obciąża mnie ta praca psychicznie , bo nie robię tego wbrew sobie .:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witajcie moje Drogie Kobietki ... Podjęłyście fajny temat, do którego ja mogę też dodać swoje 5 groszy ... Całe zycie przepracowałam w szkołach na etacie administracyjnym. Choć nie byłam nauczycielką, zawsze blisko współpracowałam z dyrektorami, ciągle miałam kontakt z dziećmi i ich rodzicami. Też nie nadawałam sie do zarządzania ludźmi, wolałam zawsze pomagać wszystkim począwszy od dzieci, a skończywszy na emerytach, którzy chyba najbardziej potrzebowali mojego doradztwa i pomocy, bo często były to już osoby samotne i z dawniejszej epoki. Mając miękkie serce nie da się zarządzać innymi. Tak to jest w mojej ocenie. A najlepsze jest to, że ludzie, którzy mnie znali, pierwsze kroki zawsze kierowali do mnie, a nie wyżej. Zawsze znalazłam jakieś rozwiązanie dla ich problemów lub spraw trudnych do załatwienia (nie mówię tu o problemach osobistych) . Dzieki takiemu funkcjonowaniu przetarłam sobie w życiu wiele ścieżek, że dziś  sama sobie wszystko ogarniam. Rzadko potrzebuję pomocy innych, ale wiem, że gdzie sie udam, wszedzie znajdę przychylna dłoń. Mój dyrektor zawsze mawiał : DOBRZE BYŁOBY, ŻEBY W WAŻNYCH ZAWODACH PRACOWALI ARTYŚCI , NIE RZEMIEŚLNICY ! Myślę, że w naszym zawodzie jest tak samo ... Kiedy zastanawiam się nad moją nową pracą w charakterze opiekunki, myślę sobie, że ja nic nowego nie robię, ja nadal pomagam ludziom. Dla mnie to nie jest ważne, czy to Polak, czy Niemiec, czy jeszcze ktoś inny ... dla mnie poprostu to CZŁOWIEK ... Pozdrawiam Was serdecznie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@marynia pięknie to opisałaś,,ślicznie,,wzruszyłam się czytając,,bo malo jest takich ludzi jak Ty,naprawdę,,,:serce: w 100% nadajesz się na opiekunkę,,trochę może jesteś za dobra,,ale wiesz najlepiej sama kiedy można pozwolić a kiedy nie,znasz granice,,:love:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 minut temu, Blondi napisał:

@marynia pięknie to opisałaś,,ślicznie,,wzruszyłam się czytając,,bo malo jest takich ludzi jak Ty,naprawdę,,,:serce: w 100% nadajesz się na opiekunkę,,trochę może jesteś za dobra,,ale wiesz najlepiej sama kiedy można pozwolić a kiedy nie,znasz granice,,:love:

Dziekuję Ci BLONDI. Miło przeczytac taki komentarz. Napisałam po prostu , co czuję ...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Blondi Założyłaś bardzo ciekawy i ważny temat ; dziękuję Ci i gratuluję pomysłu, bo ten wątek każe się zastanowić na ważną stroną naszej pracy : reakcją naszej rodziny i znajomych, a o tym nie powinniśmy zapominać.

       Oczywiście, masz zupełną słuszność nie dając się wepchnąć swoim dzieciom w rolę Matki- Polki,

bo jest to rola wielce szkodliwa dla obu stron, jak ja  uważam. Dzieci muszą się nauczyć same opiekować swoiimi dziećmi, a nie wyciskać Babcię, to jest nie do przyjęcia. Z biegiem lat twoje Dzieci to jednak - jak sądzę - zrozumieją. Może jedynie warto być w domu niecoi dłużej niż 2-3 dni ? bo wybacz, ale zastanowiłam się czy nie uciekasz za nadto od problemu ? Może pokaż rodzinie, że jesteś obok i uważnie się im przyglądasz, ale nie jako służka 24h ? między ciągłym usługiwaniem a życiem głównie swoją pracą i swoimi rozrywkami jest jednak wielu stopni pośrednich.

    Co do mnie to praca opiekunki zmieniła bardzo wiele w moim życiu.  Jeśli chodzi o syna to zasadniczo on nie protestował, bp  sam jest, a raczej był , nieustannie na wyjeżdzie : nauka, praca. W  pewnym momencie jednak znalazłam dla siebie dom i wyprowadziłam się ze wspólnego dotąd mieszkania., bo męczyły mnie cholernie nieporządki jakie znajdowałam po powrocie i oczekiwania mojego syna, że ja za wszystko zapłacę i uznałam, że pora już, żeby nauczył się rzeczywiście funkcjonować samodzielnie. ( o ile można rzec, że samodzielny jest mężczyzna , który dostaje mieszkanie ? ) Teraz znacznie lepiej się czuję wracając do tylko własnych czterech kątów, choć mój syn robi bardzo kwaśną minę i twierdzi, że kupiłam sobie chałupę jemu na złość...  Gdyby nie moje zarobki jako opiekunki to nadal musiałabym z nim mieszkać, a byłoby to raczej źródłem jeszcze większych konfliktów niż obecne kwasy. I lepiej, że  gdy on się ożeni albo znajdzie dziewczynę na stałe że  będzie mieć swoje własne  lokum. Co prawda, żeby już wszystko napisać, syn planuje sprzedaż swojego mieszkania i budowę domu i proponuje mi wspólną inwestycje, ale to jest kwestia przyszlości. Tak czy inaczej, odrębne mieszkanie - tylko dla siebie samej - to ja już muszę mieć : minimum pokój, kuchnię i łazienkę, gdzie nikt nie będzie mi rządził pod moją nieobecność i gdzie nie poczuję się jak intruz po powrocie . Ta praca mi na to całkowicie pozwala i to jest duży komfort psychiczny. Tak więc podsumowując ;  relacji z synem ta praca mi jednak nie popsuje.

    Odrębną sprawą jest zapatrywanie się na moją pracę mojego byłego partnera, a i tych ewentualnych przyszłych partnerów, ale to opiszę przy okazji.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link został automatycznie osadzony jako film..   Wstaw jako zwykły link

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.






O nas

Forum OpiekunkaRadzi.pl służy Opiekunom osób starszych już 7 rok! W tym czasie napisali oni (Wy) 356 tysięcy postów w blisko 49 tysiącach tematach, tworząc ogromne kompendium praktycznej wiedzy o pracy w opiece w Niemczech i Szwajcarii. To przy wsparciu Społeczności forum powstały Stelomierze, Rankingi opinii, Mapa Opiekunów i pierwszy w branży opiekuńczej multiFormularz, pozwalający aplikować jednym kliknięciem do wielu agencji na raz, będący uzupełnieniem działu pracy, w którym oferty pracy w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i we Włoszech publikuje ponad 50 sprawdzonych firm i agencji pracy.

logo-opiekunka1.png
Wszelkie prawa zastrzeżone 2015-2021 Opiekunkaradzi.pl
Polityka prywatności i cookies | Regulamin | Kontakt | Reklama i HR

×
×
  • Dodaj nową pozycję...